Prezentacje
Subaru Legacy 2.5GT
2010-07-31
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
tekst: Grzegorz Skarbek, zdjęcia: autor
Gdy na horyzoncie pojawią się czarne chmury zwiastujące burzę, nagle robi się cisza. Wiatr na chwilę milknie, tak jakby zatrzymywał się czas. Ale to tylko pozory, bo po chwili rozpętuje się piekło z piorunami, grzmotami i porywami godnymi najwredniejszych tajfunów. Poprzednia, czwarta generacja Legacy przez wielu została uznana za najlepszą i najładniejszą w całej historii ciągnącej się już 21 lat. Była skromna, elegancka i naprawdę miała więcej zalet niż wad. Ta skromność objawiała się także w topowym modelu - 3.0 Spec. B, który pod maską skrywał 245-konnego, 6-cylindrowego boksera. Stały napęd na cztery koła, zawieszenie Bilstein i układ wydechowy Prodrive - niewinnie wyglądająca limuzyna katapultowała się do setki w czasie 6,9 sekundy i osiągała prędkość maksymalną 243 km/h.
W 2009 roku przyszedł czas na piątą generację Legacy. Zaznaczmy - na kolejny kontrowersyjny stylistycznie model spod znaku plejad. Elegancka linia nadwozia przybrała bardziej rubensowskie kształty, zniknęły szyby bez ramek, a puchate nadkola wymagają przynajmniej 18-calowych obręczy. "Subaru odeszło", ktoś powie. Jednak nie. Pozostały dwie najważniejsze cechy - silnik typu bokser oraz symetryczny napęd na obie osie. Nie zapomniano też o miłośnikach najszybszych Subaru - specjalnie dla nich przygotowano Legacy 2.5GT.
Ciało
Nie ufaj zdjęciom - to auto zdecydowanie lepiej wygląda w rzeczywistości. Co prawda Japończycy mocno utuczyli najnowszą generację Legacy, ale nie robi to aż tak złego wrażenia, gdy patrzysz na auto w "realu". Tak, spasione błotniki, zderzaki i ogólna bryła powodują, że Legacy wygląda przyciężkawo, ale taka stylizacja też ma swoich zwolenników. Zwłaszcza, jeśli zwrócisz uwagę na pokaźny wlot na masce, sportowo profilowany dolny spojler, osłony progowe czy też dwie końcówki układu wydechowego, które dumnie wystają spod tylnego zderzaka. Do tego dorzuć seryjne, 18-calowe koła i biały, perłowy lakier - prawda, że jest lepiej?
Wspomniane "utuczenie" Legacy, jeśli mogłoby się negatywnie odbić na karoserii, to musi pozytywnie wpłynąć na wnętrze Legacy. I tak jest w rzeczywistości. Zarówno z przodu jak i z tyłu będziesz miał naprawdę dużą swobodę. Przednie fotele są wygodne, w pełni regulowane elektrycznie i podgrzewane, aczkolwiek brakuje im bocznego trzymania, co w tak szybkim aucie (o tym potem) może być niewybaczalne. Jeśli masz dłuższe nogi możesz też narzekać na zbyt krótkie siedzisko. Nie będziesz jednak marudził na tylnej kanapie - zarówno na nogi jak i nad głową masz mnóstwo przestrzeni. Docenisz nie tylko miękką, skórzaną tapicerkę, ale także odrębne nawiewy oraz siatki w oparciach przednich foteli. Kufer sedana już tak nie rzuca na kolana. Mieści akceptowalne 486 litrów, ale raz że otwór bagażnika jest wąski, dwa że klapa nie otwiera się zbyt wysoko, a trzy że oparcia nie mają możliwości złożenia.
Projekt deski rozdzielczej jest nowoczesny i wyjątkowo przyjazny kierowcy. Czerń i szarość rozjaśniają wstawki udające aluminium (na środkowym tunelu) oraz włókno węglowe (na desce i boczkach drzwi). Niestety, zastosowane materiały - mimo że dobrze spasowane i akceptowalnie wysokiej jakości - są wyjątkowo twarde i nieprzyjemne w dotyku. Poza tym panuje tu porządek i poza kilkoma detalami jak hamulec ręczny i regulacja lusterek umiejscowione przy Twoim lewym kolanie, jest naprawdę przyzwoicie.
Nie obędzie się jednak bez kilku zgrzytów. Topową odmianę Legacy wyposażono w zaawansowany system audio-video dumnie nazwany "DVD Navigation & Audio Control Center / DVD / CD Tuned by Subaru". Pod tą mocno skomplikowaną i trudną do zapamiętania nazwą kryje się multimedialny kombajn (wraz z kamerą cofania) firmowany przez renomowaną amerykańską markę McIntosh. Owszem, gra bardzo zacnie, ale obsługa momentami woła o pomstę do nieba. Zwłaszcza systemu nawigacji, który - mimo wcześniejszych plotek - dysponuje szczegółową mapą Polski. Co Ci jeszcze może się nie spodobać? Rozwiązania z lat 90-tych ubiegłego stulecia. Panel sterowania szybami - tylko ta od strony kierowcy ma funkcję automatycznego domykania. Komputer pokładowy - mocno archaiczny, poza tym niewygodnie sterowany guziczkiem przy zegarach. A jeśli już jesteśmy przy nich - bardzo "cool" jest tak dobrze znany w Subaru "przejazd" wskazówek po całej skali tuż po przekręceniu kluczyka (tudzież po naciśnięciu przycisku "START/STOP" jak w testowanym modelu). Ale już mniej fajny jest wskaźnik chwilowego zużycia paliwa. Po raz kolejny pytam - po co on? Nie lepszy byłby termometr cieczy chłodzącej?
Dusza
Czas przejść do meritum, a zatem do tego, co kryje się pod przednią pokrywą testowanego topowego Subaru Legacy 2.5GT. Unoszona na teleskopach maska odkrywa przed Tobą 2,5-litrowego, 4-cylindrowego benzynowego boksera. Turbosprężarka pozwala mu osiągnąć moc rzędu 265 KM (przy 5600 obr/min) i maksymalny moment obrotowy 350 Nm (w przedziale 2400-5200 obr/min). Do tego dorzuć masę własną na poziomie 1540 kg oraz fakt, że ta niewątpliwa potęga przenoszona jest na wszystkie cztery koła. Co Ty na to?
Jeszcze garść informacji zanim zaczniesz się domyślać, co biały sedan potrafi. Muszę Cię zmartwić - nie dostaniesz tu ręcznej przekładni. Masz 5-biegową skrzynię automatyczną z funkcją manualnej zmiany m.in. za pomocą łopatek, które kręcą się razem z przyjemnie leżącą w dłoniach skórzaną kierownicą. Sam układ kierowniczy jest precyzyjny i sprawia dużo radości, ale zbyt mocno ingerujące wspomaganie elektryczne może czasem zepsuć Ci przyjemność ze śmigania po zakrętach. Także zawieszenie nie jest ideałem do ostrego pokonywania wiraży. Mógłbym rzec, że ma delikatnie amerykańskie nastawy, ale mogłoby to zabrzmieć zbyt "miękko", zwłaszcza że na amortyzatorach i sprężynach podpisuje się firma Bilstein. Po prostu Legacy lubi się nieznacznie pochylić na zewnątrz łuku i nie wymagaj od niego sztywności rajdówki. Ale bynajmniej nie ma w tym tendencji "kanapowych", zwłaszcza gdy przejeżdżasz przez dziurawe ulice na 18-calowych kołach.
Zatem czas na wciśnięcie przycisku "START/STOP"...
Współżycie
Doładowany bokser budzi się z delikatnym pomrukiem. Nie ma w nim zbędnej agresji, a wyjątkowa kultura pracy bez najmniejszych wibracji może uśpić w Tobie czujność. To jak nadchodząca burza. Gdy na horyzoncie pojawią się czarne chmury, nagle robi się cisza. Wiatr na chwilę milknie, zupełnie tak, jakby zatrzymał się czas. To samo czujesz za kierownicą Legacy 2.5GT. Auto posłusznie rusza z wielką lekkością i zupełnie nie zdajesz sobie sprawy, że pod prawą stopą dysponujesz 265 KM. Na pogodę nie jesteśmy w stanie wpływać, ale w Subaru przez chwilę możesz poczuć się bogiem. Na tunelu środkowym znajduje się pokrętło SI-Drive, magiczna broń do zarządzania potencjałem.
Do dyspozycji masz trzy tryby: [I] (Intelligent), [S] (Sport) i [S#] (Sport Sharp). Ten pierwszy jest dla emerytów. Legacy leniwie odpycha się od podłoża i masz wrażenie, że koła lepią się asfaltu. Dla zawodowców, takich jak Ty, przewidziano tryb Sport. I tu zaczyna się zabawa. Pedał gazu jest wrażliwszy, a wskazówka obrotomierza pnie się do góry w takim tempie, że na Twojej twarzy pojawia się szeroki uśmiech. Do tego doładowany bokser radośnie pomrukuje zwłaszcza, gdy osiąga powyżej 4000 obrotów. Przyjemność podróżowania Legacy wzrasta dwukrotnie, podobnie jak dozwolona prędkość na drodze, na której właśnie się poruszasz. 5-biegowy automat daje radę, czasami ma chwilę zawahania przy kickdownie, ale nawet nie zwracasz na to uwagi - po prostu skupiasz się na drodze, kierownicy i wciskaniu pedałów gazu i hamulca. Nie zapominaj o jednym - jest jeszcze tryb Sport Sharp. Tryb boga...
W sekundę sobie uświadamiasz, że tryb Sport nie ma nic wspólnego ze sportem. Dopiero SI-Drive ustawiony na [S#] powoduje, że urywa głowę nie tylko Tobie, ale wszystkim Twoim pasażerom. Lepiej ich wcześniej poinformuj, że Legacy 2.5GT pierwszą setkę osiąga w czasie 6,2 sekundy. Jeśli zapytają czy to dużo, śmiało im odpowiedz, że lepiej niż najwolniejsze Porsche. To doda znacznego respektu. Zanim uświadomią sobie, że tym modelem jest Cayenne Diesel, już dawno będą wgnieceni w fotel, a Legacy będzie zrywało asfalt z ulicy. To właśnie pozbycie się pozorów - przez chwilę nijakie Subaru rozpętuje na ziemi piekło z piorunami, grzmotami i porywami wiatru godnymi najwredniejszych tajfunów. Reakcja na każdy ruch pedału gazu jest natychmiastowa, skrzynia staje się ostra jak brzytwa, a wskazówka obrotomierza wściekle rządzi w okolicach czerwonego pola. Jeśli dodam do tego fakt, że trakcja jest absolutnie fantastyczna okazuje się, że dysponujesz bronią o której potędze naprawdę mała garstka ludzi ma pojęcie.
Co najśmieszniejsze, Legacy 2.5GT nie pochłania przy tym ton wysokooktanowego paliwa. Normalna eksploatacja powoduje, że po raz pierwszy wizyty na stacji benzynowym Subaru stają się pewnego rodzaju przyjemnością (a jeśli znów cena paliwa spadnie, szczytowanie przy dystrybutorze gwarantowane). Pokaźny potencjał mocy powoduje, że wystarczy delikatniej dodać gazu, żeby wyprzedzić na trasie kolumnę pojazdów. To auto ma duże rezerwy "przepustnicy", więc nie zdziw się, jeśli wskaźnik średniego zużycia paliwa pokaże na trasie 8,5 l/100 km. Tak, to możliwe. W mieście też nie jest najgorzej - 15 litrów wystarczy na krakowskich ulicach. Owszem, nałogowe korzystanie z trybu [S#] powoduje, że wir w baku wciąga nawet 20 l/100 km, ale to sporadyczne sytuacje.
Cena przyjemności podróżowania Subaru Legacy 2.5GT z zestawem McIntosh wynosi na dzień dzisiejszy 47 000 euro, co przy przeliczeniu na polską walutę (wg średniego kursu NBP z dnia 25.07.2010 - 4,06 zł/1 euro) daje sumę 190.820 złotych. Niemała kwota w porównaniu z konkurentami, ale dostajesz za nią wyjątkowo przestronną limuzynę z mocnym motorem i niemalże bezbłędnym prowadzeniem. Wyposażeniu seryjnemu także nie ma co zarzucić. W standardzie otrzymasz automatyczną dwustrefową klimatyzację, skórzaną tapicerkę, rozbudowany system audio-video z kamerą cofania, elektrycznie regulowane i podgrzewane przednie fotele, ksenonowe reflektory, 18-calowe alufelgi, system elektronicznego klucza Keyless Access czy szyberdach. Jest naprawdę wszystko. Nie zapomniano oczywiście o komplecie poduszek powietrznych oraz systemach bezpieczeństwa z kontrolą trakcji i stabilizacji toru jazdy (VDCS) na czele.
Werdykt
Subaru Legacy 2.5GT to godny następca słynnego Spec. B. Ma wszystko, czego można wymagać od najszybszej odmiany Legacy - nieco anonimowości, która przy odpowiednim traktowaniu powoduje, że mamy do czynienia z niekontrolowanym wybuchem. Czyżby więc ideał? Bynajmniej, aczkolwiek perfekcji możesz doszukiwać się w odmianie 2.5GT tS zmodyfikowanej przez STi. Mamy więc usztywnione zawieszenie (m.in. dzięki zastosowaniu rozpórki amortyzatorów) oraz donośniejszy, sportowy układ wydechowy. Silnika japońscy inżynierowie nie chcieli ruszać. Poza tym Legacy 2.5GT tS ma kolejną wadę - nie jest oferowane w Europie...
Dane techniczne
CZYM NAPĘDZANY?
Silnik benzynowy, turbo, H4, 16v
Pojemność 2457 cm3
Moc 265 KM (195 kW) przy 5600 obr/min
Max moment obr. 350 Nm przy 2400-5200 obr/min
Skrzynia biegów automatyczna, 5-biegowa
Napęd 4x4
JAK DUŻY?
Długość x Szerokość x Wysokość 4730 x 1780 x 1505 mm
Rozstaw osi 2750 mm
Masa własna 1542 kg
Ładowność 528 kg
Bagażnik 486 l
Zbiornik paliwa 65 l
Nadwozie sedan
Drzwi / miejsca 4 / 5
NA CZYM STOI?
Koła 225/45 R18
Zawieszenie
- przód: kolumny McPhersona
- tył: wielowahaczowe
hamulce
- przód tarczowe wentylowane
- tył tarczowe
JAK SZYBKI?
Przyspieszenie 0-100 km/h 6,2 s
Prędkość maksymalna 245 km/h
JAK BARDZO SPRAGNIONY?
Spalanie (miasto/trasa/średnie)
- fabryczne 14,9 / 8,1 / 10,6 l/100 km
- w naszym teście 16,0 / 8,5 / 12,5 l/100 km
emisja CO2 250 g/km
JAK DROGI?
Cena
- już od... 27.490 Euro (2.0i Trend)
- wersja testowana 46.000 Euro (2.5GT)
- egzemplarz testowany 47.000 Euro
Gwarancja
- mechaniczna 3 lata
- perforacyjna 12 lat
- na lakier 3 lata
Przeglądy co 15.000 km












































