Prezentacje

Subaru Forester 2.5XT Comfort

2010-02-12


tekst: Jakub Krępa, zdjęcia: autor



Żona nie pozwala Ci kupić Imprezy WRX? Nie martw się, na bardziej rodzinnego SUV-a na pewno się zgodzi. Nie da się ukryć, że Impreza nawet w wersji kombi zbyt praktycznym autem nigdy nie była. Nie zachwycała przestronnością wnętrza, a pojemnością bagażnika mogła konkurować co najwyżej z hatchbackami. Zapotrzebowanie na bardziej pojemne i wszechstronne auto bazujące na mechanice Imprezy Subaru odkryło dosyć szybko i już w 1997 roku ulokowało swoje nadzieje w rozwijający się rynek kompaktowych terenówek. Stworzony z myślą o tym segmencie nowy model - Forester - różnił się jednak trochę od konkurentów, posiadając odczuwalnie niższe od nich nadwozie (oferujące swoją drogą niewiele więcej miejsca niż Impreza) i... odczuwalnie mocniejsze silniki.

Od samego początku pod jego maską można było bowiem znaleźć turbodoładowane jednostki przejmowane prosto z Imprezy GT, a później WRX. 170-konne, dwulitrowe boxery, z czasem wyparte przez ponad 200-konne, 2,5-litrowe jednostki, gwarantowały osiągi niedostępne w klasie kompaktowych SUV-ów. A nie można zapominać, że w Japonii oferowane były też Forestery opatrzone magicznymi literkami STI... Tatusiowie z żyłką rajdowca mogli być więc usatysfakcjonowani.

W przypadku Foresterów jednak, pojęcie "kompaktowy SUV" w znaczeniu dosłownym zyskiwało dodatkowo na sile. Mimo, że samochód ten ujmował charakterem i zwinnością, to przez ograniczone skromnymi wymiarami zewnętrznymi walory czysto praktyczne, nie mógł w pełni konkurować o miejsce w garażu z klasowymi rywalami. Przed projektantami nowego modelu postawiono więc nie lada wyzwanie - zachowując cechy poprzednika mieli stworzyć samochód przyjazny nie tylko kierowcy, ale i jego rodzinie. Czy im się to udało sprawdzamy testując najmocniejszy wariant Forestera aktualnej generacji.

Ciało
W klasie, gdzie przestronność i praktyczność są jednymi z ważniejszych atrybutów branych pod uwagę przy wyborze auta, rozciągnięcie Forestera we wszystkich kierunkach miało jak najbardziej racjonalne podstawy. Powiększone wymiary zewnętrze poparte dodatkowo okazalszym o 9 cm rozstawem osi okazały się dobrym gwarantem obszerności wnętrza. Koniec z przestronnością, która mogłaby zadowolić jedynie Danny'ego DeVito. Od teraz posiadacze Foresterów w rozmowie z właścicielami Hond CRV czy Mitsubishi Outlanderów nie będą już musieli czerwienić się ze wstydu na dźwięk wyrażeń "miejsce na nogi" czy "swoboda ruchów".

Także dodanie 11 cm do wysokości nadwozia było ważnym krokiem w kierunku zrobienia z "Leśnika" stuprocentowego SUV-a. Ale nie do końca ten dodatkowy potencjał wykorzystano. Mimo, że siedzi się o 3 cm wyżej niż w poprzedniku, to, szczególnie na tylnej kanapie, nadal jest trudno wyzbyć się skojarzeń z kombi zamiast z terenówką. Ucywilizowano także bagażnik - przekonstruowane, wielowahaczowe tylne zawieszenie od teraz gwarantuje większą, głębszą i bardziej ustawną przestrzeń na bagaże. Forester bardzo rodzinny? Takiego jeszcze nie było.

Dla podkreślenia tych, jak by na to nie spojrzeć przełomowych dla tego auta zmian, potrzebne było więc zupełnie nowe nadwozie. Bo nie da się ukryć, że poprzednie dwie generacje "Leśnika" za bardzo od siebie się nie różniły. Mający przed sobą tylko czystą kartkę styliści stworzyli projekt, który od starych modeli przejął jedynie charakterystycznie wygięty tylny słupek. Trudno się jednak pozbyć wrażenia, że trochę zaprzepaścili szansę na nakreślenie czegoś ciekawego i przełomowego, bowiem pomimo nowych proporcji i stylizacji wspólnej dla aktualnych Subaru, Forester nadal jest tak samo powściągliwy i konserwatywny jak dotychczas.

Dusza    
W obliczu rozrośnięcia się masy blaszanej we wszystkich kierunkach, zachowanie charakteru poprzednika wymagało od konstruktorów kilku sztuczek, choć na pewno nie takich, które zawstydziłyby Davida Copperfielda. Przejęta od aktualnej Imprezy nowa płyta podłogowa jest sztywniejsza, lepiej rozprowadza energię podczas zderzenia i pozwala zaoszczędzić 20 kg na masie. Z kolei zwiększony rozstaw kół (o 35 mm z przodu i 45 mm z tyłu) oraz umieszczony o 10 mm niżej silnik mają rekompensować dodatkowe centymetry w wysokości nadwozia.

Bardziej cywilizowana stała się paleta silników - wreszcie pojawił się długo wyczekiwany diesel, o którym mieliście okazję poczytać wcześniej i który jest najbardziej racjonalną jednostką dla tego auta. My jednak zdrowy rozsądek zostawiamy na boku - Forester stał się wystarczająco cywilizowanym autem, że warto dorzucić trochę pikanterii pod maskę. W zgodzie z tradycją, umieściliśmy tam 2,5-litrowego, turbodoładowanego boxera przejętego prosto od Imprezy WRX, który oprócz charakterystycznego warkotu i lekko stłumionego parskania, oddaje kierowcy do dyspozycji 230 KM mocy i 320 Nm momentu obrotowego dostępne już od 2800 obr./min. To powinno wystarczyć na całkiem sporo, tym bardziej że moc przez (niestety tylko) 5-biegową skrzynię, przenoszona jest na wszystkie koła za pośrednictwem symetrycznego układu napędowego, którego możliwości raczej nie trzeba przedstawiać.

Współżycie   
Wydawać by się więc mogło, że Forester ma po swojej stronie wystarczającą ilość atrybutów, którymi może kusić nie tylko mężczyzn, ale i kobiety. Jego wnętrze jest na tyle obszerne, aby pomieścić gromadkę dzieciaków, przedświąteczne zakupy i pachnącą lasem choinkę. Jednocześnie zostało ono zamknięte w wymiarach nie powodujących siwienia włosów podczas manewrowania w mieście czy parkowania pod galerią handlową. W praktyce jednak trudno oczekiwać, żeby samochód ten mógł zauroczyć płeć piękną. Nie ujmuje stylizacją jak Mazda CX-7, a w jego wnętrzu próżno szukać, wzorem Forda Kuga, kolorowych akcentów czy modnych materiałów. W zamian za to biegi wchodzą z oporem, kierownica ma dość słabe wspomaganie, a do pracy pedałów sprzęgła i gazu trzeba się przyzwyczaić. Trudno więc oczekiwać po nim dobrych manier. Nie jestem pewien, czy w autobusie ustąpiłby miejsca siedzącego staruszce.

Żeby móc przebić się przez ten pancerzyk niedogodności trzeba być mężczyzną. Najlepiej takim, który nie używa oddzielnego kremu do każdej części ciała, który zamiast lampki wina woli kufel zimnego piwa z pianą na dwa palce. I który nie boi się wykorzystać możliwości auta do maksimum. Bo dopiero przyciśnięty do ściany, Forester ujawnia pełnię swoich możliwości. Gdy wskazówka obrotomierza przekracza trzy tysiące, zapominamy o tym, że deska rozdzielcza wygląda jak z antykwariatu i że wykonano ją z materiałów twardszych niż skorupka orzecha włoskiego. Liczy się tylko to, że Forester przy akompaniamencie lekko przytłumionego, boxerowego bulgotu, przyspiesza jak oszalały. I robi to wcale nie gorzej niż Impreza WRX. Nie ma tu może tego wrażenia naginania czasoprzestrzeni, jak w mocniejszym o 35 KM i lżejszym o ponad 100 kg WRX-ie. Moc jest rozwijana płynniej i bardziej liniowo, ale równocześnie w żadnym stopniu nie jest pozbawiona charakteru turbo benzyny. I w dodatku jedziemy przecież mało prowokacyjnym SUV-em, który od 150-konnego diesla różni się jedynie brakiem niewielkiego znaczka na tylnej klapie.

Podchodząc nim jednak do zakrętów tak, jak na Subaru przystało, czyli entuzjastycznie, poczujemy pewien niedosyt. Mimo wszystkich sztuczek zastosowanych przez inżynierów, nie do końca udało się zamaskować większych wymiarów auta. Forester płaci cenę za swoją metamorfozę - stracił na zwinności, za którą tak kochaliśmy dotychczas to auto. Zawieszenie jest też miększe niż dotychczas, a skok amortyzatora większy. Owocuje to mocnym wychylaniem się nadwozia w łukach, do którego trzeba się przyzwyczaić. A razem z nim, wychylamy się i my - fotele są identyczne z tymi, jakie znajdziemy w słabszych wersjach i choć wygodne, to nie zapewniają należytego trzymania bocznego.

Werdykt    
Trochę ładniejszy, o niebo przestronniejszy, tylko nieznacznie wolniejszy i tak samo irracjonalnie drogi. Choć trzecia generacja Forestera znacznie mocniej niż poprzednicy zbacza ze ścieżki jaką kroczy Impreza, to nadal te auta więcej łączy niż dzieli. Jeśli tylko będziemy skłonni do niewielkich ustępstw, to Forestera 2.5XT z powodzeniem możemy traktować jako najbardziej rodzinną Imprezę WRX w historii.

 

 
Zobacz również...

Subaru XV - pomarańczowa rewolucja

Subaru Forester 2.0 Comfort

Subaru Impreza XV 2.0D

Tropiciel cen Sprzedaj swój samochód Auto szukacz
Czy wiesz, że...

Maybach w czasie II wojny światowej był dostawcą silników dla słynnych czołgów?

zobacz jak rozwijała się firma produkujaca jeden z najdroższych samochodów świata...
 
Aktualne ceny paliw

Informacje dostarcza: stacjebenzynowe.pl

Mazda CX-5, czyli spóźnienie kontrolowane

Mazda CX-5, czyli spóźnienie kontrolowane

Lepiej późno niż wcale. Tak można określić to, co zrobiła Mazda dopiero teraz prezentując swoją propozycję w segmencie kompaktowych crossoverów, przez niektórych nazywanych też SUV-ami. Grupa samochodów uterenowionych, będących raczej miejskimi pochłaniaczami krawężników, rozwinęła się ostatnimi laty niemal niczym groźny wirus.
Uwaga na auta ze Szwajcarii!

Uwaga na auta ze Szwajcarii!

Kupiłeś auto sprowadzone ze Szwajcarii - uważaj, bo możesz mieć poważne problemy! W latach 2004-2008 trafiło do Polski ponad 1,5 tys. samochodów, przy imporcie których handlarze dopuścili się licznych oszustw i fałszerstw. Sprowadzone ze Szwajcarii auta legalizowano na podstawie podrabianych dokumentów. Fałszowano umowy zakupu radykalnie zaniżając cenę tych samochodów. To pozwalało handlarzom na opłatę symbolicznej akcyzy, cła i kwoty podatku VAT.
Newsletter
Sonda
Czy podoba Ci się nasza strona?
proszę czekać...
Tagi

Twoje sugestie

* wiadomość
e-mail
imię nazwisko
* pola obowiązkowe
zamknij »