Prezentacje
Skoda Yeti 2.0 TDI 4x4 Experience
2010-04-25
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
tekst: Szymon Piaskowski, zdjęcia: Iwo Wasilew
Yeti to Skoda pełną gębą. Jest bardzo praktyczna, bardzo funkcjonalna, niektórzy szeptem dopowiadają, że również atrakcyjna stylistycznie. To jednak nie wszystkie jej zalety. Yeti długo budziło się do życia. Jego projekt nadzorowany był przez dwie "grupy operacyjne" - pierwsza zajmowała się autem do momentu powstania prototypu, zaś kiedy było bliżej do wersji produkcyjnej pałeczkę przejął zespół numer dwa. Tak czy inaczej przedsmak tego co szykują Czesi przy pomocy Volkswagena, mogliśmy oglądać 5 lat temu na salonie w Genewie. Już wtedy widać było, że takiego modelu w swojej palecie Skoda jeszcze nie miała. Debiut wersji seryjnej przypadł również na Genewę, tyle, że zeszłoroczną. Moja teoria mówi, że auto było gotowe nawet wcześniej, ale Skoda dostała czerwone światło na produkcję, aby nie psuć wyników sprzedaży Tiguana.
Nowe auto produkowane jest też w nowej fabryce w Kvasinach. Pierwsze egzemplarze zjechały z taśmy 12 maja 2009 roku. W moje ręce trafiło Yeti z dwulitrowym, 140-konnym dieslem, napędem 4x4 i w najbogatszej odmianie wyposażenia Experience.
Ciało
Jak bardzo nowatorskie stylistycznie jest nowe Yeti pokazuje prosty eksperyment. Wystarczy ściągnąć wszystkie oznaczenia, a wiele osób będzie miało problem z odgadnięciem marki tego nietuzinkowo wyglądającego auta. Czechom udały się trzy istotne rzeczy: po pierwsze Yeti wnosi świeży powiew do klasy SUV-ów, po drugie nie kojarzy się z niczym innym co do tej pory oglądaliśmy, a co wyszło spod skrzydeł Skody, a po trzecie jest to samochód, który mimo swojej "zabawkowości", ma też w sobie pierwiastek solidności i bojowości, której wielu aut w klasie po prostu brakuje. 5 lat temu, gdy z ciekawością przypatrywałem się konceptowi, nie wierzyłem do końca, że wersja produkcyjna będzie tak podobna do prototypu. Najbardziej "gryzła" w oczy kwadratowa forma i to, w jaki sposób to auto odróżniało się od swoich kuzynów - pamiętajmy, że były to czasy Fabii pierwszej generacji! Ostatecznie okazało się, że Skoda "ma jaja" i nie boi się wyprodukować auta tak drastycznie różniącego się od wszystkiego, co do tej pory widzieliśmy.
A udało się to zrobić stosunkowo łatwo. Yeti wzrok przechodniów przykuwa swoją prostotą. Auto, zbudowane na bazie Octavii II Scout, ma identyczny jak ona rozstaw osi i nieco większy rozstaw kół. Pudełkowate nadwozie z praktycznie pionowym tyłem (łatwiej zaparkować, a i możliwości terenowe są większe) jest nie do pomylenia z żadnym innym samochodem. Ciekawie rozwiązanie to przednie lampy "na dwa" reflektory (te mniejsze, umiejscowione niżej to światła dzienne i przeciwmgielne). Czarne elementy nadwozia i przede wszystkim spory prześwit wynoszący 180 mm sprawiają, że widząc Yeti "w polu" tak jakby znienacka do głowy przychodzi myśl, że to faktycznie pojazd na lekki teren. Później okaże się, że w przeciwieństwie do starych wyjadaczy Człowiek Śniegu naprawdę może poza ubitą drogą sporo zwojować. Kwadratowość czyli główny wyróżnik Yeti to motyw, który odnajdziemy też w kształcie szyb bocznych. Ich górna część ma zresztą ostrą krawędź - nie pamiętam auta z tego wieku, którym jeździłem, a w którym widziałem takie rozwiązanie.
Nieco elegancji egzemplarzowi testowemu nadawały relingi dachowe ze srebrnym wykończeniem (seryjne są czarne, tu dopłata 700 złotych). Patrząc na potężne nadkola nie dziwi, że 17-calowe felgi gubiły gdzieś swój rozmiar, chociaż uważam, że to idealna wielkość dla obręczy w tym aucie (większych Skoda zresztą nie oferuje). Wchodzenie do Yeti to czynność wygodna, bo nie trzeba doń nurkować ani też wskakiwać po podeście. Fotel kierowcy za dopłatą 2200 złotych regulowany jest elektrycznie, a do tego ma funkcję zapamiętania ustawień. Skóra w połączeniu z alcantarą jest elegancka. Mimo kompleksowej możliwości regulacji przez tydzień nie mogłem dopasować pozycji, w której nie cierpiałyby moje plecy. Wina leży w tym przypadku jednak nie w samej budowie fotela, a w tym jak ułożone jest ciało na osi fotel-kierownica-pedały. Dobrze przynajmniej, że przestrzeni nie brakuje w żadnym kierunku. Mimo skórzanego obszycia kierownicy i drążka zmiany biegów nie był to najprzyjemniejszy rodzaj materiału z jakim miałem do czynienia, pozostawiał "w rękach" nieco plastikowe wrażenie. Nienajlepszym wyborem jest też tzw. boreal wood czyli nic innego jak imitacja drewna. Z daleka jeszcze jakoś wygląda, ale im bliżej tym gorzej.
Jak to u Skody, obsługa poszczególnych elementów nie przysparza żadnych problemów. Ergonomia jest na wzorowym poziomie, sięgając do przycisków kolejnych urządzeń po prostu wiesz, że tam właśnie będą. Standardowo w przypadku czeskiej marki wskazania komputera pokładowego regulujemy pokrętłem w kierownicy, podobnie zresztą jak telefon czy podstawowe funkcje radia. Co do jakości materiałów to również w tej kategorii należą się Skodzie brawa. Oprócz wpadki z "drewnem"(które i tak jest za dopłatą) reszta jest na poziomie, do którego przyzwyczaili nas Czesi. Tam gdzie powinno być miękko tak właśnie jest, tam gdzie "ręka nie sięga" pozwolono sobie na użycie trochę twardszych materiałów.
Dusza
Motor, który napędzał testowe Yeti to jednostka o takim stopniu międzynarodowości, że spotkać ją można (lub jej starszą wersję z pompowtryskiwaczami) w produktach nie tylko niemieckich ale też np. amerykańskich, japońskich czy hiszpańskich. 2-litrowy silnik TDI z wtryskiem typu Common-Rail ma jedną główną zaletę w porównaniu do swojego PoprzeDnika. Pracuje o wiele bardziej cywilizowanie i dźwięki, które dobiegają do uszu pasażerów jak i przechodniów, nie kojarzą się już z klekotem bocianów. Porównując do konkurencji w kategorii hałas Yeti nie jest zły, ale też specjalnie się nie wybija. Przy wyższych prędkościach przeszkadza przede wszystkim opór powietrza.
Yeti waży 1545 kg bez pasażerów i to czuć. 140-konny turbodiesel nie jest w żadnym przypadku słabeuszem, ale napęd 4x4 plus niefortunna "rzeźba" karoserii to spore hamulce w kwestii osiągów. Druga rzecz, że charakterystyka silnika, a także zestopniowanie skrzyni biegów sprawiają, że nie odczuwa się już tego kopa jak w przypadku poprzedniej jednostki gdzie bardzo szybko trzeba było szukać kolejnych przełożeń. Yeti to zupełnie inna kategoria. Do 100 km/h przyspiesza chętnie (9,9 sekundy), potem trzeba korzystać z większych obrotów, a co za tym idzie redukować biegi. Skrzynia pracuje przyzwoicie, a więc machanie lewarkiem należy do przyjemności. Brakuje jednak tego "odejścia" i poczucia mocy przy każdej prędkości. W trasie podczas wyprzedzania wystarczy korzystać z 4 biegu, bo żeby wykonać ten sam manewr na piątce czy szóstce trzeba mieć więcej przestrzeni na przeciwległym pasie. W naszych warunkach 140 koni wydaje się być ostatecznie optymalnym wyborem - idealnym połączeniem osiągów, ceny i ekonomii. Również przy dystrybutorze "wychodzi" masa Yeti. Średnie spalanie oscyluje wokół 8 litrów. W trasie oczywiście da się ten wynik zbić nawet o dwa litry, ale w mieście liczyć się trzeba z rezultatami pomiędzy 8 a 9,5 litra, w zależności od stopnia zagęszczenia i płynności jazdy. Bak o wystarczającej pojemności 60 litrów zapewnia więc zasięg ponad 700 kilometrów co jest jednym z lepszych wyników w klasie.
Współżycie
Yeti do dobry kompan do jazdy po polskiej dżungli. Zawieszenie zestrojone zostało zadziwiająco sztywno, co odbija się też na tym w jaki sposób to auto się prowadzi. Wysokie nadwozie i spory prześwit nie zapowiadają raczej pewności w zakrętach, a okazuje się, że jest kompletnie odwrotnie. SUV Skody prowadzi się jak kompakt! Nadwozie nie wychyla się w wirażach, a opony pewnie kleją się do nawierzchni. Szukający wrażeń (np. na śniegu) zawiedzeni będą faktem, że ESP można odłączyć tylko częściowo. A szkoda, bo napęd 4x4 w postaci sprzęgła Haldex czwartej generacji spełnia swoją rolę znakomicie. W normalnych warunkach ponad 90% mocy przekazywana jest na przednią oś, w ekstremalnych sytuacjach sprawa może jednak przybrać dokładnie odwrotny obrót. Wystarczy, że jedno z kół obracać się będzie z inną prędkością, a elektrohydrauliczny mechanizm skieruje nawet 90% "pary" na tylne koła. W praktyce oznacza to, że Yeti nic nie robi sobie z piasku i śniegu, większą przeszkodą mogą okazać się elementy zawieszenia, które potrafią zadziałać jak potężny hamulec na piaszczystym obszarze. Poważnie, to auto jechać będzie dopóki nie zawiśnie w koleinach - co zresztą przydarzyło się "testówce". Dopiero pomoc Land Rovera Discovery pozwoliła na wyjazd z pułapki. Prawdziwym zaskoczeniem było jednak to, jak Yeti potrafi dzielnie "zdobywać szczyty". Pomagają w tym dobry kąt zejścia i natarcia. Kolejny patent ułatwiający poruszanie się w terenie uruchamia się przyciskiem "off-road". Jest to system, który sam, bez ingerencji kierowcy, przyhamuje auto podczas zjazdu czy pozwoli ruszyć pod górę bez toczenia się w dół. Do Yeti można też zamówić pakiet terenowy - osłonę miski olejowej, układu hamulcowego i wydechowego, a także wzmocniony hamulec ręczny. Kosztuje to 800 złotych. Podsumowując, leśne trakty i błotniste ścieżki to dla Yeti drobnostka, zaś dla kierowcy sporo dobrej zabawy.
Skoda Yeti zdobywa też kolejne punkty jeśli chodzi o komfort jazdy. Żadne nierówności nie robią na niej wrażenia, choć przy każdej większej odzywała się w modelu testowym osłona dachu panoramicznego. Pasażerowie nie są denerwowani nagłymi wstrząsami, amortyzatory pracują sztywno, sprężyście ale nie miękko. We wnętrzu każdy podróżujący ma do dyspozycji osobny fotel. W Yeti wykorzystany "system zarządzania wnętrzem" znany z Roomstera. VarioFlex to po ludzku wygoda i prosta obsługa. Każdy fotel można dowolnie regulować - przesuwać, pochylać, a po usunięciu tylnego środkowego siedziska zsuwać ku sobie. W razie potrzeby transportowej Yeti może przeobrazić się w dwuosobowego dostawczaka, bowiem tylnych foteli można się pozbyć. Wtedy do bagażnika Yeti wlać można nawet 1760 litrów! Przy normalnych ustawieniach jest to przyzwoite 410 litrów - więcej niż zmieści się w Fordzie Kuga, ale o wiele mniej niż w Toyocie RAV4. Aby sprzęty w bagażniku "nie walały się" znaleźć tam można praktyczne schowki (których nie brak również w kabinie), siatki, a także plastikowe, elastyczne obręcze.
Yeti oferuje sporo miejsca dla każdego z pasażerów, szczególnie nad głową. Efekt wizualny poprawia opcjonalny dach panoramiczny w cenie 4.300 złotych, który przyjemnie rozświetla wnętrze. Podobnie jak w innych Skodach, na panelu centralnym znajduje się praktyczny, dotykowy ekran nawigacji i innych systemów multimedialnych. Jego obsługa jest intuicyjna ale sam ekran mógłby lepiej chroniony przed promienia słońca, które sporadycznie przeszkadzają w odczycie. Generalnie jednak nawigacja jest dokładna - oczywiście można wybrać spośród widoku 2D, 3D lub panoramicznego. Z nawigacją czy bez, Yeti w mieście radzi sobie dzielnie. Parkowanie ułatwia asystent, który kosztuje 2.200 złotych. Żadne krawężniki czy trudno dostępne miejsca nie są dla Skody problemem. Dzięki bardzo dobrej średnicy zawracania, przy której konkurencja mówi dobranoc, a która wynosi 10,6 metra, Yeti jest też poręczna na ciasnych parkingach. W nocy docenimy biksenonowe skrętne reflektory ze spryskiwaczami - ich efektywność jest wysoka, a w wersji Experience są standardem.
Czeski SUV należy do najtańszych na rynku. Podstawę, tyle, że bez napędu 4x4 można zamówić już za 62.900 złotych. Najtańsza wersja 4x4 to wydatek rzędu 83.800 złotych za odmianę z silnikiem 1.8 TSI. Odmiana testowa wyceniona została na 101.300 złotych, zaś po doposażeniu w opcje dodatkowe na 134.300 złotych.
Werdykt
Nowy SUV Skody może okazać się hitem, bo nie wykazuje poważnych słabych stron. Możliwości konfiguracji są duże, a ceny nieco niższe niż u konkurencji. Yeti jest bardzo praktyczne, wygodne i wystarczająco szybkie. Wygląd to oczywiście temat dyskusyjny, ale po bliższym spotkaniu można się pozytywnie zdziwić. Na rynku nie będzie jednak łatwo, bo konkurencja rośnie w siłę i umiejętności. Człowiek Śniegu ma mimo to spore szanse żeby dostać się na szczyt.
Dane
CZYM NAPĘDZANY?
Silnik turbodiesel, R4, 16v
Pojemność 1968 cm3
Moc 140 KM (103 kW) przy 4200 obr./min
Max moment obr. 320 Nm przy 1750-2500 obr./min
Skrzynia biegów manualna, 6-biegowa
Napęd 4x4
JAK DUŻY?
Długość x Szerokość x Wysokość 4223 x 1793 x 1691 mm
Rozstaw osi 2578 mm
Masa własna 1545 kg
Ładowność 620 kg
Bagażnik 410 - 1760 l
Zbiornik paliwa 60 l
Nadwozie SUV
Drzwi / miejsca 5 / 5
NA CZYM STOI?
Koła 225/50 R17
JAK SZYBKI?
Przyspieszenie 0-100 km/h 9,9 s
Prędkość maksymalna 190 km/h
JAK BARDZO SPRAGNIONY?
Spalanie (miasto/trasa/średnie)
- fabryczne 7,6 / 5,2 / 6,1 l/100 km
- w naszym teście 8,6 / 7,2 / 7,7 l/100 km
emisja CO2 159 g/km
JAK DROGI?
Cena już od... 62.900 PLN (1.2 TSI Yeti)
- wersja testowana 101.300 PLN (2.0 TDI 4x4 Experience)
- egzemplarz testowany 134.300 PLN
Gwarancja
- mechaniczna 2 lata
- perforacyjna 12 lat
- na lakier 3 lata
Przeglądy co 30.000 km


































