Prezentacje

Renault Laguna 2.0 dCi 175 Initiale

2011-12-02

   Autor: Marek Stachoń

Czy francuski samochód musi oznaczać przysłowiową miękką kanapę? Niekoniecznie…

TŁO

Francuska szkoła projektowania samochodów bardzo skutecznie stworzyła w umysłach konsumentów stereotyp, w myśl którego auta pochodzące z kraju win i serów jednoznacznie kojarzą się z wygodnymi, przestronnymi i niesamowicie miękko zawieszonymi "pontonami".

Nic dziwnego, przez długie dekady takie właśnie samochody tworzyli francuscy inżynierowie. Nie bez kozery taki np. Citroën kojarzy się nam z bezkresem miękkości i komfortu, ale te cechy spokojnie można przypisać każdej tamtejszej marce.

I w takim właśnie duchu tworzone były auta będące protoplastami bohaterki dzisiejszego testu. Renault 18, które do produkcji weszło w 1978 roku było klasycznym sedanem wyposażonym w "biomechaniczne" fotele (a przynajmniej tak nazwano je w USA), cokolwiek to miało znaczyć. Jego następca, oznaczony numerem 21, hołdował bezpretensjonalnie najlepszym wartościom marki, czyli wszechobecnej wygodzie.

W 1994 roku Renault zaprezentowało Lagunę, która stała się modelem przełomowym. Przede wszystkim było to kolejne auto tego producenta, które otrzymało wyrazistą nazwę własną, zamiast bezdusznego oznaczenia liczbowego. Poza tym, samochód szokował wówczas miękkimi, eleganckimi liniami nadwozia oraz wnętrza. Oczywiście jego głównym atutem pozostał wysoki komfort podróżowania. Cztery lata później zafundowano Lagunie delikatny facelifting, a pod koniec 2000 roku światło dzienne ujrzała druga generacja tego modelu. Samochód był jeszcze ładniejszy od poprzednika, a do tego wnosił do motoświata sporo innowacji. To właśnie Laguna II spopularyzowała system keyless-go, zwany potem "handsfree", który uwalnia ręce od czynności otwierania czy też ryglowania zamka centralnego. I słusznie, bo ręce kierowców tych samochodów bardzo często służyły do dzwonienia do serwisu Renault z prośbą o uruchomienie auta. Bezdyskusyjny był natomiast poziom bezpieczeństwa. Laguna II była pierwszym autem oferowanym w Europie, które otrzymało 5 gwiazdek w testach ENCAP.

Czas płynie jednak nieubłaganie i w 2007 roku w salonach pojawiła się trzecia generacja Renault Laguny. Auto zachowało karoserię liftbacka i według zapewnień koncernu miało być autem naprawdę niezawodnym. Plamę na honorze udało się zmyć, a producent poszedł za ciosem i w 2010 roku zafundował Lagunie lifting.

CIAŁO

Renault Laguna jest jednym z coraz rzadziej występujących w motoryzacyjnej klasie średniej gatunkiem, czyli liftbackiem. Oczywiście występuje również wersja kombi, ale próżno szukać tu klasycznego sedana. Francuzi są zresztą niezmiernie konsekwentni. Podczas, gdy wielu producentów usuwa ze swojej oferty liftbacki, Renault ciągle z powodzeniem sprzedaje swojego pięciodrzwiowego "średniaka".

Laguna, jak na "francuza" przystało jest całkiem szykownie zaprojektowana. Przód, dzięki dość mocno zaakcentowanemu grillowi w kształcie odwróconego trapezu oraz wyrazistym reflektorom zyskał mocno na charakterze. Delikatnie wznosząca się dolna linia okien dynamizuje całość i dobrze, bo tył auta jest dość "ciężko" narysowany, głównie przez sporą ilość blachy oraz relatywnie niewielkie lampy.

Wnętrze podąża za designem karoserii. Całość na pierwszy rzut oka jest bardzo spójna i cieszy oko płynnymi liniami. Smaczku w testowanej wersji Initiale, nadają przeszycia na desce rozdzielczej (iluż moich znajomych myślało, że kokpit jest obszyty skórą!), wykończenia w kolorze fortepianowej czerni oraz świetna, perforowana skórzana tapicerka w bardzo ładnym odcieniu beżu. Co ciekawe, w wersji Initiale "skóra" w szarym kolorze jest dostępna w standardzie, a beżowa wymaga bardzo małej dopłaty w wysokości 950 PLN.

Na pochwałę zasługują na pewno materiały, z jakich stworzono kokpit, poza dolną częścią deski rozdzielczej, która jest wykonana z taniego plastiku bardzo mocno kontrastującego z resztą tworzyw sztucznych. Spasowanie całości jest za to na naprawdę wysokim poziomie.

Renault Laguna, ze swoją długością rzędu 4695 mm jest jednym z najkrótszych przedstawicieli swojego segmentu. Czuć to zresztą dość wyraźnie we wnętrzu auta. Miejsca z przodu jest całkiem sporo, ale tylna kanapa nie rozpieszcza już pasażerów, ani pod kątem miejsca na nogi, ani na głowę. Schodząca linia dachu uniemożliwia wręcz posadzenie z tyłu wysokich osób. Konstruktorzy Renault próbowali ratować sytuację maksymalnie obniżając położenie siedziska kanapy, ale wskutek tego osoby nawet średniego wzrostu po zajęciu na niej miejsca będą miały mocno ugięte i zawieszone w powietrzu kolana i część ud. Spróbujcie w takiej pozycji wybrać się w dłuższą podróż…

DUSZA

Renault oferuje klientom decydującym się na Lagunę liftback 4 silniki w 6 różnych wariantach mocy do wyboru. Co ciekawe, większość z nich to turbodiesle. Cóż, znak naszych czasów. Ciekawsze natomiast jest to, że najmocniejsza wersja silnikowa w palecie, to też "ropniak". Wszystko dlatego, że w trzeciej generacji Laguny (liftback i kombi) zrezygnowano z widlastej, benzynowej "szóstki", która była dostępna w poprzednich wersjach.

Ale do rzeczy: 1995 ccm pojemności, słuszne 173 KM mocy oraz 360 Nm momentu obrotowego położonego dość wysoko, bo przy 2000 obr./min. Tyle teoria. A jak z praktyką? Generalnie czuć, że silnik ma potencjał. Mocy i momentu jest pod dostatkiem i Laguna przyśpiesza ze sporą lekkością, choć do sprinterów z pewnością nie można jej zaliczyć, biorąc pod uwagę fakt, że pierwsze 100 km/h osiąga w 9,6 sekundy. Samo auto nie waży też specjalnie dużo, bo tylko 1500 kg. Gdzie więc leży przyczyna mało spektakularnych osiągów? Oczywiście w skrzyni biegów. Sześciostopniowy automat nie należy z pewnością do liderów w swojej klasie. Zmienia biegi dość ospale i zauważalnie. Również reakcja na kick-down jest stanowczo zbyt późna. Renault musi czym prędzej odrobić pracę domową i zacząć oferować swoim klientom dwusprzęgłowe skrzynie, które stają się coraz powszechniejsze.

Tak słaba przekładnia razi tym bardziej, że Renault Laguna dysponuje naprawdę dobrym zawieszeniem. Próżno tu szukać legendarnej francuskiej "kanapowatości" połączonej z precyzją prowadzenia znaną z pontonu. Zawieszenie Laguny jest sprężyste, lekko twardawe, ale pod żadnym pozorem nie pozbawia pasażerów odpowiednio wysokiej dozy komfortu. Nie można mieć większych zastrzeżeń do precyzji prowadzenia, tym bardziej że układ kierowniczy jest zestrojony w podobny sposób co podwozie - bezpośrednio i lekko sportowo. Tym sposobem Francuzi przełamali stanowczo stereotypy i pod kątem charakterystyki układu jezdnego Laguna może śmiało stawać w szranki z niemiecką i japońską konkurencją.

Mocne, nowoczesne silniki wysokoprężne kupuje się z dwóch powodów: dobrych osiągów okupionych umiarkowanym apetytem na paliwo. Wiemy już, że osiągi są dławione przez niezbyt dobry "automat", jak wygląda więc spalanie? Cóż, tu jest jeszcze gorzej. Jeżdżąc w dni robocze po Warszawie nie byłem w stanie zejść ze spalaniem poniżej 10,8 litra ON. W trasie było niewiele lepiej - dystans pomiędzy Warszawą, a Katowicami zaowocował nieakceptowalnym zużyciem paliwa rzędu 7,8 litra "ropy". O co tu chodzi to do końca sam nie wiem…

WSPÓŁŻYCIE

Renault Laguna nie rozpieszcza swoich pasażerów ilością miejsca w kabinie, o czym przekonaliśmy się w dziale "ciało", i jeździ bardziej jak typowy "niemiec", a nie "francuz". Ale to nie wszystko. Przypomnijcie sobie komfort oferowany przez fotele i kanapy któregokolwiek ze starszych przedstawicieli francuskiej klasy średniej. Po wszechobecnej miękkości nie ma ani śladu w nowej Lagunie. Zarówno fotele, jak i kanapa tylna są naprawdę twarde, co nie jest może samo w sobie aż tak tragiczne, ale wyraźny brak podparcia bocznego ud z przodu i za krótkie siedziska w obydwu rzędach już tak. Kilkugodzinna jazda u większości pasażerów wywoła z pewnością ból kolan połączony ze zdrętwieniem. Kolejną łyżką dziegciu jest pojemność bagażnika. Liftback jest swoistego rodzaju pomostem między kombi i sedanem, kupowanym w dużej mierze dla sporych możliwości transportowych. Laguna, dysponując kufrem o pojemności 450 l, wypada na tle swojej pięciodrzwiowej konkurencji wyjątkowo blado, gdyż bagażnik chociażby Mazdy 6 "połknie" 60 l bagażu więcej, a Mondeo liftback jest w stanie pomieścić aż 540 l!

Dość atrakcyjny design kokpitu przestaje cieszyć, gdy odkryjemy jego niedostatki ergonomiczne związane z obsługą radia. Całość jest słabo oznaczona, z małymi przyciskami i kompletnie nieintuicyjna. Joystick do sterowania radiem też nie jest wzorcem w swojej klasie. Jest przeładowany przełącznikami, przez co niewygodny w obsłudze. Sporą osłodą natomiast jest jakość dźwięku oferowana przez opcjonalny soundsystem kultowej firmy Bose. 10 głośników robi świetną robotę oferując naprawdę soczyste i bogate brzmienie muzyki. Jest to tym istotniejsze, że do przedziału pasażerskiego dochodzi cały czas potwornie irytujący warkotliwy odgłos silnika. Nie chodzi o to, że kabina jest słabo wyciszona, tylko dźwięk który dobiega do uszu pasażerów jest wyjątkowo natrętny, tak jakby pod maską Laguny pracowała jakaś namiastka silnika rodem z dużej zabawki.

Świetnie działa za to system nawigacji satelitarnej. Wyświetlacz umiejscowiony jest idealnie, obsługa całości za pomocą joysticka umiejscowionego w konsoli środkowej jest bardzo prosta, a same mapy są bardzo czytelne i zapewniają świetne pokrycie naszego kraju.

Kompletnie wyposażona opisywana Laguna to wydatek rzędu 129.840 PLN (po rabatach) co stanowi niezłą propozycję cenową. Auto objęte jest ponadto trzyletnim okresem gwarancyjnym z limitem 150.000 km przebiegu.

WERDYKT

Renault Laguna Initiale to idealne ucieleśnienie powiedzenia "nie wszystko złoto co się świeci". Auto na pierwszy rzut oka prezentuje się rewelacyjnie i może zachwycić potencjalnego kupca. Z czasem zaczynamy odkrywać jego kolejne niedostatki co powoduje coraz większy niesmak (a szkoda). Wygląda na to, że Renault zatraciło gdzieś swoją konsekwencję i stworzyło auto mające być swoistego rodzaju pomostem godzącym gusta franko- i germanofilów. Niestety Laguna nie godzi w wystarczającym stopniu tych obydwu szkół projektowania samochodów, a co gorsza, typowego francuskiego auta jest w nim jak na lekarstwo. O tym, że można pogodzić Francję z Niemcami, przekonał motoświat Citroën ze swoim rewelacyjnym C5. Inżynierowie Renault - czekamy na Waszą odpowiedź.

DANE

CZYM NAPĘDZANY?
Silnik: turbodiesel, R4, 16v
Pojemność: 1995 ccm
Moc: 173 KM (127 kW) przy 3750 obr/min
Max moment obr.: 360 Nm przy 2000
Skrzynia biegów: automatyczna, 6-biegowa
Napęd: przednie koła

JAK DUŻY?
Długość x szerokość x wysokość: 4695 x 1811 x 1445 mm
Rozstaw osi: 2756 mm
Masa własna: 1500 kg
Ładowność: 576 kg
Bagażnik: 450 - 1377 l
Zbiornik paliwa: 66 l
Nadwozie: liftback
Drzwi / miejsca: 5 / 5

NA CZYM STOI?
Koła: 215/50 R17
Zawieszenie:
- przód: kolumny MacPhersona
- tył: wielowahaczowe
Hamulce:
- przód: tarczowe wentylowane
- tył: tarczowe

JAK SZYBKI?
Przyśpieszenie 0-100 km/h: 9,6 s
Prędkość maksymalna: 220 km/h

JAK BARDZO SPRAGNIONY?
Spalanie (miasto/trasa/średnie):
- fabryczne: 8,2 / 5,2 / 6,2 l/100 km
- w naszym teście: 10,8 / 7,8 / 8,8 l/100 km
Średnia emisja CO2: 163 g/km

JAK DROGI?
Cena:
już od…: 81.600 zł (2.0 Expression)
- wersja testowana:138.700 zł (2.0 dCi 175 Initiale)
- egzemplarz testowany: 144.700 zł
Gwarancja:
- mechaniczna: 3 lata lub 150 tys. km
- perforacyjna: 12 lat
- na lakier: 3 lata
Przeglądy: co 30 tys. km

Multimedia
PBO3MsMBjWU
iDCPz6yB9zQ
 
Tropiciel cen Sprzedaj swój samochód Auto szukacz
Czy wiesz, że...

w Afryce wykonuje się test zderzenia ze słoniem?

jest to jeden z licznych testów, ktore przechodza produkowane samochody...
 
Aktualne ceny paliw

Informacje dostarcza: stacjebenzynowe.pl

Mazda CX-5, czyli spóźnienie kontrolowane

Mazda CX-5, czyli spóźnienie kontrolowane

Lepiej późno niż wcale. Tak można określić to, co zrobiła Mazda dopiero teraz prezentując swoją propozycję w segmencie kompaktowych crossoverów, przez niektórych nazywanych też SUV-ami. Grupa samochodów uterenowionych, będących raczej miejskimi pochłaniaczami krawężników, rozwinęła się ostatnimi laty niemal niczym groźny wirus.
Uwaga na auta ze Szwajcarii!

Uwaga na auta ze Szwajcarii!

Kupiłeś auto sprowadzone ze Szwajcarii - uważaj, bo możesz mieć poważne problemy! W latach 2004-2008 trafiło do Polski ponad 1,5 tys. samochodów, przy imporcie których handlarze dopuścili się licznych oszustw i fałszerstw. Sprowadzone ze Szwajcarii auta legalizowano na podstawie podrabianych dokumentów. Fałszowano umowy zakupu radykalnie zaniżając cenę tych samochodów. To pozwalało handlarzom na opłatę symbolicznej akcyzy, cła i kwoty podatku VAT.
Newsletter
Sonda
Czy podoba Ci się nasza strona?
proszę czekać...
Tagi

Twoje sugestie

* wiadomość
e-mail
imię nazwisko
* pola obowiązkowe
zamknij »