Prezentacje
Opel Meriva 1.4T Enjoy
2011-01-09
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
tekst: Mateusz Żuchowski, zdjęcia: Kacper Szczepański
Opla Merivę wszyscy znają tylko dzięki osobliwym, otwieranym pod wiatr tylnym drzwiom. Czas wyjrzeć poza nie i zobaczyć, czym naprawdę może się pochwalić ten model. Odwrotnie otwierane drzwi miłośnikom motoryzacji kojarzą się przede wszystkim z zabytkowymi, luksusowymi limuzynami, w których owo rozwiązanie konstrukcyjne pozwalało na zajmowanie miejsca w środku bez żadnego ubytku w dostojeństwie pozy. W późniejszych latach, utarty wizerunek miał podkreślać luksusowy charakter samochodu - od sześciometrowych Lincolnów po Syrenę. Obecnie, oprócz prezentowanego minivana, na rynku znajduje się jeszcze tylko kilka aut z tak nietypowymi drzwiami: wszystkie modele Rolls Royce'a, Honda Element, Mazda RX-8 i londyńska taksówka oraz jedyny, który dostaniemy w Polsce: MINI Clubman.
Produkowana w latach 2002-2010 pierwsza generacja najmniejszego minivana Opla bazującego na Corsie utrzymywała przyzwoite wyniki rynkowe, ale producent dostrzegł szansę spopularyzowania modelu poprzez nadanie następcy silniejszej osobowości, której oryginałowi zdecydowanie brakowało. Dlatego oprócz odważniejszego designu inżynierowie pokusili się o naprawdę specjalny dodatek. Tak specjalny, że wszyscy nową Merivę identyfikują wyłącznie z oryginalnymi drzwiami, pomijając całkowicie pozostałe atuty. Dzisiaj poddamy je prześwietleniu.
Ciało
Oto nadchodzi era ładnych minivanów. Po latach obciachowych, wyłupiastych półciężarówek i prostokątnych potworków wreszcie pojawiają się samochody tego segmentu, które nie manifestują całemu światu, na jak wielkie poświęcenie dla swojej rodziny jesteś gotowy. Słowem - minivany, którymi nie wstydzisz się wyjechać na ulice. Po bardzo obiecującym prototypie Kii, produkcyjna Venga może nie okazała się tak ekstrawagancka jak mieliśmy nadzieję, ale ozdabia miejskie arterie nie mniej niż najzgrabniejsze autka segmentu mini. Na bulwary przebojem wjechał Citroen C3 Picasso, ale jednak jest on adresowany tylko dla wybranych. Meriva przy nich to taka dobrze wykonana piosenka pop, oparta o sprawdzone rozwiązania lubiane przez publiczność i wzbogacona o najnowsze trendy - coś w stylu motoryzacyjnego odpowiednika Rihanny.
W nadwoziu zamieszczono wszystkie typowe rozwiązania designerskie znane z nowych Opli - to dobrze, bo tworzą naprawdę atrakcyjne auto. Przód dominuje przepastny grill z chromowanym pasem, nadający wrażenia ekskluzywności, zbalansowany przez nie mniejsze światła, nadające bryle lekkiego i dynamicznego wymiaru. Dolna krawędź reflektorów powtarza rewelacyjny zabieg zastosowany na dolnej krawędzi bocznych szyb - swoim falowaniem wprowadza idealny kompromis pomiędzy zadziornością zachodzących ku górze szyb a dużą widocznością, szczególnie cenną dla ciekawskich maluchów z tyłu. Poniżej zobaczymy znane z Insignii zamaszyste przetłoczenie, a tył składa się już z samych sztuczek projektantów z Russeleheim - zachodzące bardzo mocno na boki światła minimalizują wrażenie pudełkowatości bryły, a szerokie czarne pasy iluzorycznie powiększające tylną szybę na boki i na dół eliminują problem dużej ilości gołej blachy. Podobnie jak pozostałe najnowsze Ople, Meriva to kawał świetnej stylistycznej roboty - ciężko mi wyobrazić sobie lepiej wyglądającego minivana, który odpowiadałby wszystkim gustom.
W środku jest równie dobrze - ponownie, to zbitek istniejących już pomysłów marki. Znajdziemy więc bardzo zgrabną kierownicę i deskę rozdzielczą, oraz całkowicie nieintuicyjną kolumnę środkową, która mimo swojej mnogości przycisków i pokręteł ciągle sprawia wrażenie, jakby kilku brakowało (wybór na kolorowym wyświetlaczu potwierdza się wciśnięciem zewnętrznego pierścienia większego pokrętła. Sam bym nigdy na to nie wpadł). Z grona ergonomicznych koszmarków wyrzucono na szczęście znany w Oplach sposób obsługi kierunkowskazów - teraz wajcha odbija dopiero po zakończeniu manewru, jak Bóg przykazał.
Projekt deski rozdzielczej Merivy dominuje pas okalający cały przód kabiny, tutaj zaakcentowany kontrastową czerwienią. To między innymi dzięki niemu środek sprawia wrażenie bardzo dostępnego, rodzinnego. Nie udało się jednak uciec od innego stereotypu minivanów - słabych materiałów. Kiepskie i twarde plastiki dominują właściwie ze wszystkich stron, choć konstruktorzy szarpnęli się na atrakcyjny materiał foteli (nawet w podstawowych wersjach) i garść metalowych błyskotek, przywołujących na myśl najlepsze modele marki. Nie można mieć zastrzeżeń co do samej solidności wykonania. Widać, że bazujący na Corsie produkt chce być kojarzony z konkurentami klasę wyżej: Fordem C-Maxem czy Renault Scenikiem. Potwierdzają to wymiary wcale już nie tak małego samochodu: w porównaniu do pierwszej generacji, ta wydłużyła się o całe 24,6 cm, choć rozstaw osi zwiększono zaledwie o półtora. Większa Zafira ratuje się więc tylko posiadaniem trzeciego rzędu siedzeń.
Dusza
Jeśli była jedna rzecz, za którą mogliśmy kochać pierwszą generację Merivy, to jej autentycznie szaloną wersję OPC. Bezsensowny niczym odśnieżanie na Antarktydzie turbodoładowany niebieski wózek fascynował i udowodnił, że niemieckiego masowego producenta samochodów też stać na dużą dozę fantazji. Co nie było zaskoczeniem, ten jednorazowy eksperyment się zupełnie nie powiódł i w zakresie obecnej generacji lakieru Arden Blau nie przewidziano. Ale nie martwcie się - u szczytu gamy jednostek silnikowych stoi nie mniej ambitny motorek o pojemności 1,4 litra, który z pomocą turbo generuje pokaźne 140 KM. To już rejon rasowych hot-hatchów. Jeśli myśleliście, że stosunkowo duża moc na papierze jest psuta przez brak żywiołowości jednostki albo słabe prowadzenie to... jesteście w błędzie. Topowa jednostka rasowo wkręca się w obroty i pozwala sobie nawet na oznaki sportowego brzmienia. Dzięki niewielkiej pojemności turbodziura jest właściwie niezauważalna - pełny moment obrotowy 200 Nm dostępny jest już od 1850 obr/min. Wspomagają ją naprawdę bardzo dobre podzespoły - twarde zawieszenie i mięsisty układ kierowniczy awansują Merivę do ligi bardzo dobrze prowadzących się aut, i to nie tylko jak na minivana. Nie skuszą Cię może na wypad na twój ulubiony odcinek specjalny za miastem, ale razem z ambitnie budowaną prędkością nie raz wciągną w niepoprawne slalomy pomiędzy innymi autami na dwupasmówce lub namówią do odważniejszego zaatakowania łuku na dwupoziomowym skrzyżowaniu. Układy te są na tyle dobre, że odstaje od nich skrzynia biegów, która tak naprawdę jak na standardy tego segmentu nadal jest dobra - posiada sześć optymalnie zestopniowanych (pod względem oszczędności paliwa) biegów, tylko nie wchodzących z taką precyzją, jakiej można by się już spodziewać.
Jakie wady można przypisać takiemu OPC w spódnicy? Sportowe ambicje wywołały zauważalne szkody na minivanowej pragmatyczności: twarde zawieszenie i niski profil opon nie jest na szczycie listy priorytetów polskich rodzin, ponadto jazda spełniająca potencjał silnika generuje spore spalanie - a potrafi on przecież być oszczędny, jeśli kierowca potrafi opanować emocje. Ja nie potrafiłem i nie udało mi się zejść w mieście do jednocyfrowych wartości. Tak, przy silniku o pojemności 1,4 codzienna eksploatacja kosztowała mnie ok. 10 l/100 km. Ponadto donośny dźwięk silnika i oporów powietrza był ważniejszy od komfortowego wyciszenia i spokoju. Na drugi plan zeszła też taka ważna w miejskich warunkach kwestia, jak zwrotność - Meriva ma nienajlepszą średnicę zawracania wynoszącą 11,3 metra. Cóż, zawsze pozostaje wjazd na ręcznym...
Współżycie
Mimo tych kilku niedociągnięć, Meriva to jednak minivan na wskroś praktyczny i funkcjonalny. Poczynając od kwestii osobliwych tylnych drzwi trzeba przyznać, że tak naprawdę w formie tej udało się znaleźć całe pokłady ergonomicznych bonusów. W samochodzie tej wielkości montaż typowych drzwi odsuwanych byłby kłopotliwy, poza tym kosztowny i okupowany dodatkowymi kilogramami, pobierającymi kolejne krople paliwa, szczególnie cenne wśród minivanów. Tymczasem tak otwierane drzwi są nieocenione przy montowaniu fotelika dla dzieci bądź zapinaniu pasami malucha. Wsiadanie przez nie jest o wiele wygodniejsze, za sprawą możliwości odchylenia ich o prawie 90 stopni. Ale tak naprawdę mają swoją przewagę nawet na ciasnym parkingu - wystarczy chwycić się uchwytu na środkowym słupku i jednym sprawnym ruchem ulokować w środku.
A tam naszym oczom ukaże się cała kopalnia kreatywnych pomysłów, jak uprzyjemnić życie rodzinie. Każda z trzech części tylnej kanapy jest składana i przesuwana niezależnie, pozostawiając wiele sposobów aranżacji bagażnika. Już w podstawowej konfiguracji może pochwalić się pojemnością 397 litrów, ale to dopiero początek: oparcia tylnego rzędu składają się bez żadnych stopni (jednak powierzchnia nie jest idealnie pozioma), a po bokach i pod spodem projektanci oddali nam do dyspozycji dodatkowe pojemniki. Drzwi zostały przystosowane do trzymania nawet dużych butelek, a hamulec ręczny w elektronicznej formie pozwolił wygospodarować między pasażerami z przodu miejsce na rewelacyjny system Flexrail. Przypomina on trochę szynę biegnącą przez cały środek Mini Countrymana, ale w Oplu zamieszczono na niej aż dwa poziomy schowków, które świetnie ze sobą współpracują. Wisienką na torcie jest kolejny patent pt. FlexFix - wysuwany z tylnego zderzaka bagażnik na rowery, oszczędzający właścicielowi dodatkowych kosztów i nerwów przy zakładaniu jakiś niezrozumiałych konstrukcji. Meriva nadrabia straty do najlepszych vanów nie tylko dość przestronnym wnętrzem, ale i mnogością fajnych, pożądanych wynalazków. Dlaczego nikt nie wpadł na to wcześniej?
Werdykt
Jak się okazuje, Meriva jest bardzo dobra pod każdym względem - wyglądu, funkcjonalności, kompetencji na drodze i jakości. Można mieć jednak pewne obawy, czy konstruktorzy nie podeszli pod niektórymi względami do tego samochodu zbyt ambitnie. Minivan tej wielkości adresowany jest do młodych rodzin, dla których przecież od opon na niskim profilu albo ekscytującej pracy silnika przy 4000 obr./min ważniejsza będzie atrakcyjna cena zakupu i niskie koszty eksploatacji. Nawet w przypadku wersji bliższych podstawie cenowo nie odbiegają zanadto od wspomnianych konkurentach o rozmiar większych. Ale jeżeli na samochód tego typu planujecie wydać 70.000 zł, ciężko o lepszy wybór.
Dane
CZYM NAPĘDZANY?
Silnik benzynowy, turbo, R4, 16v
Pojemność 1364 cm3
Moc 140 KM (103 kW) przy 4900-6000 obr/min
Max moment obr. 200 Nm przy 1850 i 4900 obr/min
Skrzynia biegów manualna, 6-biegowa
Napęd przednie koła
JAK DUŻY?
Długość x Szerokość x Wysokość 4288 x 1812 x 1615 mm
Rozstaw osi 2644 mm
Masa własna 1360 kg
Ładowność 530 kg
Bagażnik 397 - 1496 l
Zbiornik paliwa 54 l
Nadwozie minivan
Drzwi / miejsca 5 / 5
NA CZYM STOI?
Koła 225/45 R17
JAK SZYBKI?
Przyspieszenie 0-100 km/h 10,3 s
Prędkość maksymalna 196 km/h
JAK BARDZO SPRAGNIONY?
Spalanie (miasto/trasa/średnie)
- fabryczne 8,8 / 5,4 / 6,7 l/100 km
- w naszym teście 10,2 / 7,2 / 8,9 l/100 km
Średnia emisja CO2 156 g/km
JAK DROGI?
Cena
- już od... 53.950 PLN (1.4 Essentia)
- wersja testowana 69.600 PLN (1.4T Enjoy)
- egzemplarz testowany 82.850 PLN
Gwarancja
- mechaniczna 2 lata
- perforacyjna 12 lat
- na lakier 3 lata
Przeglądy co 30.000 km lub co rok
Volt i Ampera "Samochodem Roku 2012" |
Mokka - nowy SUV Opla |
BiTurbo w Oplu Insignia |
Opel Astra 1.7 CDTI Enjoy |











































