Prezentacje

Opel Astra 1.7 CDTI Enjoy

2010-04-10

  tekst: Jakub Krępa, zdjęcia: autor



Według obecnie panujących trendów, auta jednego producenta powinny mówić wspólnym językiem stylizacyjnym. Jest to idea jak najbardziej słuszna, bo ugruntowująca styl i tożsamość marki w oczach klientów. Jednocześnie jednak ważne jest, żeby poszczególne modele zachowały indywidualny charakter i nie pozostawiały złudzeń z którym z nich mamy właśnie do czynienia. A to już jest zadanie zdecydowanie trudniejsze.

Właśnie przed takim wyzwaniem stanął niedawno Opel. W momencie premiery Insignii pewnym stało się, że wszystkie kolejne modele niemieckiego producenta będą musiały czerpać pełnymi garściami z jej stylu. I to stylu jak na Opla rewolucyjnego - eleganckiego, wyrazistego i jakże mało niemieckiego. Rezygnacja z charakterystycznego, pudełkowatego kształtu i zaoferowanie klientowi zupełnie nowych form można uznać za wydarzenie podobnego kalibru, co premierę poprzedniej generacji BMW serii 7, która wywróciła do góry nogami cały line-up bawarskiego producenta. Dla znajdującego się w nie najlepszej kondycji Opla było to zagranie va banque. Jeszcze przed oficjalną premierą Insignii, a więc nie znając reakcji opinii publicznej i potencjalnych klientów, zakończony został projekt kolejnego, równie ważnego modelu - Astry czwartej generacji.

Ciało 
Mimo, że na pierwszy rzut oka nowa Astra wydaje się być zaprojektowana na zasadzie kopiuj-wklej elementy z Insignii, to już bliższy kontakt, a najlepiej zestawienie ze sobą obu tych aut pokazuje, że w żadnym wypadku tak nie jest. Design flagowego modelu w palecie Opla został odpowiednio zreinterpretowany na potrzeby auta o rozmiar mniejszego i mniej reprezentacyjnego. Zrezygnowano przede wszystkim z wielkiego, ociekającego chromem górnego grilla. Zamiast niego, dominującym stał się ten dolny, co w połączeniu z agresywniej nakreślonymi przednimi światłami o kształcie oka orła nadaje Astrze zadziorności i sportowego sznytu. Charakterystyczne przetłoczenie znajdujące się w Insignii zaraz za przednimi kołami zostało w Astrze odwrócone i umieszczone tuż przed tylną osią. W wielu miejscach zmyślnie wpleciono motyw bumerangu, który stał się znakiem rozpoznawczym dla aut z błyskawicą w logo. Znajdziemy go nie tylko we wspomnianym wcześniej przetłoczeniu, ale również w wianuszku diod LED świateł dziennych czy w tylnych pozycyjnych.

Przesiadając się bezpośrednio ze starej Astry do nowej można odnieść wrażenie, że po drodze pominęliśmy jeszcze jakąś generację pomiędzy. Różnica nie tylko w jakości, ale również w pierwszym wrażeniu jest na prawdę ogromna i może wydawać się nie do uwierzenia, że została osiągnięta tylko jednym przeskokiem pokoleniowym. Wyciosana kilkoma ruchami deska rozdzielcza poprzedniczki została zastąpiona przez zupełnie nowy projekt. Wzorowany oczywiście na tym z Insignii, tyle że przedstawiony w bardziej zwartej formie. Z większego modelu przejęto za to bez zmian kierownicę, zegary i drążek dźwigni zmiany biegów. To, i dodanie wyważonej ilości chromowanych akcentów (obwódki wokół zegarów i mieszka dźwigni zmiany biegów czy wstawki na przyciskach i pokrętłach konsoli środkowej) zestawionych z elementami satynowymi (plastiki wokół konsoli środkowej czy wstawki na kierownicy) daje wrażenie obcowania z autem o klasę wyższym. A takim oszustwem wśród kompaktów mógł pochwalić się dotychczas jedynie Golf szóstej generacji.

Zbytnie zapatrzenie Astry w Insignię nie oznacza niestety tylko samych profitów. Mimo, że Astra znacznie urosła we wszystkich kierunkach, stając się pod względem wymiarów nowym benchmarkiem w klasie kompaktów, to po Insignii odziedziczyła trochę rozczarowującą przestronność wnętrza. Podczas gdy z przodu przestrzeni jest pod dostatkiem we wszystkich kierunkach, to z tyłu ilość miejsca na nogi jest ledwie zadowalająca. Długość równa 4421 mm i rozstaw osi 2685 mm zobowiązują do czegoś więcej - to przecież wartości tylko minimalnie gorsze od tych, którymi legitymuje się minivan Zafira!

Niechlubny wpływ Insignii to także otyłość całej konstrukcji. Podczas gdy dążenie w stronę obniżania zużycia paliwa i emisji CO2 najłatwiej poprzeć zmniejszaniem masy własnej, albo chociaż utrzymywaniem jej na stałym poziomie, Ople tyją na potęgę. Astra jest cięższa od Golfa o ponad 100 kilogramów, a od swojej poprzedniczki o prawie 150 kg.

Dusza
Wbrew pozorom, 110-konny diesel 1.7 całkiem skutecznie rozprawia się z każdym z 1428 kilogramów masy. W mieście oferuje satysfakcjonującą dynamikę (papierowo od 0 do 100 km/h w 12,6 s, subiektywnie nawet szybciej), a dzięki momentowi obrotowemu wynoszącemu 260 Nm pomiędzy 1700 a 2550 obr/min wyprzedzanie na trasie nie przypomina rosyjskiej ruletki. Auto także nie jest szczególnie mocno spragnione. Dane podawane przez producenta należy oczywiście włożyć między "Królewnę Śnieżkę" a "Shreka", ale przy odrobinie cierpliwości i mniejszym ruchu, na trasie można zejść poniżej 5 litrów. Ja jej niestety nie mam, ale dwukrotnie zanotowany na ruchliwej i lubianej przez stada tirów trasie Kraków-Warszawa wynik na poziomie 5,6 l można uznać za satysfakcjonujący. Zakorkowane miasto i jazda na krótkich dystansach owocuje z kolei spalaniem w okolicach 7,5 l. Drażnić może trochę zbyt słabe wygłuszenie jednostki - ambicje Opla w tej materii powinny sięgać trochę dalej.

Za obecność z tyłu belki skrętnej zamiast zawieszenia wielowahaczowego należy winą obarczyć budżetowego Chevroleta Cruze, z którym Astra numer cztery dzieli płytę podłogową. Można byłoby to uznać za sporą wadę w obliczu aspiracji kompaktu z Russelsheim - wielowahacz bowiem ma nie tylko Golf czy Focus, ale także Hyuindai i30 i KIA cee'd. Z odsieczą przyszli sprytni inżynierowie, którzy domontowali z tyłu mechanizm Watta. Jego głównym zadaniem jest usztywnianie tylnej osi podczas jazdy w zakrętach poprzez niwelowanie poprzecznych ruchów belki skrętnej. Dzięki temu różnica w prowadzeniu na niekorzyść Astry w stosunku do Focusa jest naprawdę minimalna. Bardziej odczuwa się mniejszą zwinność, ale wina w tym wypadku leży po stronie masy własnej i sporego rozstawu osi. Belka skrętna za to dobrze odpłaca się na prostych skutecznie niwelując niedoskonałości nawierzchni jakich u nas niemało. System ten działa na tyle sprawnie, że zakup zawieszenia FlexRide, szczególnie z takim silnikiem jak tutaj, jest pozbawiony sensu.

Współżycie
Opel szczyci się, że jednym z ważniejszych aspektów przy projektowaniu nowej Astry było poprawienie jej praktyczności i przyjazności w codziennym użytkowaniu. Jest to posunięcie jak najbardziej logiczne, bo poprzedniczka w tej materii nie miała wielkiego pola do popisu. W Russelsheim sporządzono więc listę rzeczy, które ludzie najczęściej zabierają ze sobą w podróż i pod nie rozplanowano wnętrze. Dlatego właśnie do kieszeni w bocznych drzwiach z powodzeniem zmieści się 1,5-litrowa butelka, pod podłokietnikiem będziemy mogli upchnąć połowę swojej fonoteki, w wysuwanej szufladzie pod fotelem pasażera przewieść netbooka, a schowek przed pasażerem ma regularny kształt, grzebień na monety i uchwyt na długopis. W ustawnym, 370-litrowym bagażniku o porządek może dbać opcjonalna podłoga FlexFloor z trzema różnymi ustawieniami wysokości.

Gdzieś jednak zaprzepaszczono szansę by do końca rozprawić się z typową dla Opla, pogmatwaną w obsłudze i przeładowaną przyciskami konsolą środkową. W stosunku do poprzedniej Astry jest oczywiście znaczny progres, ale przesiadający się z Golfa nadal będą rwać sobie włosy z głowy. Przycisków i pokręteł jest za dużo, często są za małe i ulokowane zbyt blisko siebie. Wielki plus należy się za całkowite spolszczenie komputera pokładowego i nawigacji.

Clou Astry stanowią jednak liczne dodatki, które przeszczepiono prosto z Insignii - nowatorskie lub oferowane dotychczas w autach znacznie wyżej pozycjonowanych. Na liście opcji znajdziemy więc jedne z najlepszych na rynku biksenonowe reflektory AFL - dynamicznie dostosowujące plamę światła do prędkości auta i warunków na drodze, automatycznie włączające i wyłączające światła drogowe i w dodatku wyposażone w diody LED do jazdy dziennej (5200 zł) czy wysuwany z tylnego zderzaka zmyślny bagażnik rowerowy FlexFix (3200 zł). Za 3300 złotych dokupić można zawieszenie FlexRide o trzech trybach pracy - w tym Sport, który oprócz utwardzenia go wyostrza także pedał gazu i kierownicę oraz zmienia podświetlenie zegarów na czerwone. W przypadku 110-konnego diesla nie jest ono jednak w żadnym wypadku pozycją obowiązkową. Znacznie lepiej zainwestować 1950 zł w świetne fotele sportowe - znacznie wygodniejsze od standardowych (zwanych przecież komfortowymi!), z opcją regulacji lędźwiowej i długości siedziska, a przy tym nieporównywalnie lepiej trzymające ciało w zakrętach. Listę zamyka elektrycznie sterowany hamulec postojowy, nawigacja z DVD (mówiąca po Polsku!), system nagłośnienia Infinity czy nawet 19-calowe alufelgi. Obecność takiego rozmiaru w ofercie nie powinna jednak dziwić - obła i trochę napompowana bryła auta powoduje, że koła o rozmiarze 17 cali to absolutne minimum dla dobrego wyglądu.

Mimo, że wszystkie te dodatki mogą wywindować cenę auta znacznie w górę, to Oplowi udało się utrzymać pozytywny trend - nowa Astra jest tańsza od swojej poprzedniczki, oferując jednocześnie hojniejsze wyposażenie. Rozsądny 1.7 CDTI Enjoy możemy kupić za 76.650 zł, a więc ponad 5 tysięcy taniej niż dotychczas.

Werdykt
Opel może uznać misję za wykonaną: Astra przejęła od Insignii styl i szyk, zachowując przy tym indywidualny charakter. Czy udało się przy tym stworzyć samochód lepszy od Golfa? Nie, ale nowa Astra też nie jest od niego gorsza. Jest po prostu inna. I to powinno być kluczem do sukcesu tego auta.

CZYM NAPĘDZANY?
Silnik turbodiesel, R4, 16v
Pojemność 1686 cm3
Moc 110 KM (81 kW) przy 3800 obr./min
Max moment obr. 260 Nm przy 1700-2550 obr./min
Skrzynia biegów manualna, 6-biegowa
Napęd przednie koła

JAK DUŻY?
Długość x Szerokość x Wysokość 4419 x 1814 x 1510 mm
Rozstaw osi 2685 mm
Masa własna 1428 kg
Ładowność 592 kg
Bagażnik 370 - 1235 l
Zbiornik paliwa 56 l
Nadwozie hatchback
Drzwi / miejsca 5 / 5

NA CZYM STOI?
Koła 215/60 R16

JAK SZYBKI?
Przyspieszenie 0-100 km/h 12,6 s
Prędkość maksymalna 181 km/h

JAK BARDZO SPRAGNIONY?
Spalanie (miasto/trasa/średnie)
- fabryczne 5,7 / 4,2 / 4,7 l/100 km
- w naszym teście 7,4 / 5,6 / 6,2 l/100 km
emisja CO2 125 g/km

JAK DROGI?
Cena już od... 58.500 PLN (1.4 Essentia)
- wersja testowana 76.650 PLN (1.7 CDTI Enjoy)
- egzemplarz testowany  85.550 PLN

Gwarancja
- mechaniczna 2 lata
- perforacyjna 12 lat
- na lakier 2 lata
Przeglądy co 30.000 km lub co rok

 
Tropiciel cen Sprzedaj swój samochód Auto szukacz
Czy wiesz, że...

samochód, który masz w leasingu nie jest Twoją właśnością?

zobacz co to jest leasing i na czym on polega...
 
Aktualne ceny paliw

Informacje dostarcza: stacjebenzynowe.pl

Mazda CX-5, czyli spóźnienie kontrolowane

Mazda CX-5, czyli spóźnienie kontrolowane

Lepiej późno niż wcale. Tak można określić to, co zrobiła Mazda dopiero teraz prezentując swoją propozycję w segmencie kompaktowych crossoverów, przez niektórych nazywanych też SUV-ami. Grupa samochodów uterenowionych, będących raczej miejskimi pochłaniaczami krawężników, rozwinęła się ostatnimi laty niemal niczym groźny wirus.
Uwaga na auta ze Szwajcarii!

Uwaga na auta ze Szwajcarii!

Kupiłeś auto sprowadzone ze Szwajcarii - uważaj, bo możesz mieć poważne problemy! W latach 2004-2008 trafiło do Polski ponad 1,5 tys. samochodów, przy imporcie których handlarze dopuścili się licznych oszustw i fałszerstw. Sprowadzone ze Szwajcarii auta legalizowano na podstawie podrabianych dokumentów. Fałszowano umowy zakupu radykalnie zaniżając cenę tych samochodów. To pozwalało handlarzom na opłatę symbolicznej akcyzy, cła i kwoty podatku VAT.
Newsletter
Sonda
Czy podoba Ci się nasza strona?
proszę czekać...
Tagi

Twoje sugestie

* wiadomość
e-mail
imię nazwisko
* pola obowiązkowe
zamknij »