Prezentacje

Opel Astra 1.6T Enjoy

2011-03-25

   tekst: Marek Stachoń, zdjęcia: Kacper Szczepański


Kojarzycie kultową komedię sensacyjną z Burtem Reynoldsem pt. "Mistrz kierownicy ucieka"? I jaki związek z tym filmem może mieć Opel Astra? Ano, całkiem spory.  Młodszym czytelnikom naszego portalu przybliżę może nieco wspomniany wyżej i mocno leciwy film. "Mistrz kierownicy ucieka" był amerykańską komedią obfitującą w pościgi i kraksy drogowe. Z grubsza chodziło o to, że główny bohater, zwany Bandziorem i trudniący się szmuglowaniem piwa przez stany USA (tak, tak, w tym kraju nie wolno przewozić alkoholu przez granice stanów bez zezwolenia) uciekał przed szeryfem o jakże wymownym nazwisku Justice. Oczywiście uciekanie szło mu całkiem sprawnie i Justice nigdy na dobre go nie złapał.

Gdybyśmy spojrzeli nieco inaczej na europejski segment samochodów kompaktowych, to panująca na nim sytuacja przypomina bardzo mocno fabułę "Mistrza Kierownicy Ucieka". Oczywiście rolę Bandyty gra od lat nikt inny jak sam Volkswagen Golf, a w rolę szeryfa Justice'a wciela się jego krajan czyli Opel Astra. Obydwa auta są ogromnie popularne, a ich wspólna historia rozpoczęła się równo 20 lat temu. Wtedy to światło dzienne ujrzał Opel Astra, będący następcą wysłużonego Kadetta, podczas gdy Golf narodził się na nowo po raz trzeci, co w zasadzie na starcie dało mu przewagę, gdyż dwie pierwsze generacje zdążyły już sobie wyrobić opinię wyjątkowo solidnych aut. W 1997 roku Volkswagen zaprezentował czwartą generację Golfa, czym ubiegł delikatnie Opla, który pokazał światu Astrę II rok później. Przy kolejnej wymianie pokoleniowej producent aut z Bochum nie popełnił już tego błędu i pokazał Astrę III dokładnie w tym samym momencie, gdy światło dzienne ujrzał Golf V. Przy kolejnej wymianie modeli znów o rok szybszy był Volkswagen - Golf VI pojawił się na rynku rok przed Astrą IV, choć gdyby wyniki sprzedaży "króla klasy kompakt" były lepsze, być może doszłoby wreszcie do sytuacji, gdy to właśnie Opel pokazuje swoje nowe dziecko jako pierwsze.

Bez względu na powyższe fakty jedno jest bezsprzecznie pewne. W statystykach sprzedaży zawsze górą był Golf. Opel, który po zadyszce w pierwszej dekadzie XXI wieku, nabrał powietrza w płuca dzięki cholernie przeciętnej, ale wyjątkowo urokliwej Insignii. Czy więc starczy mu pary aby za pomocą Astry IV na poważnie powalczyć z Golfem VI?

Ciało
Opel, podobnie zresztą jak Volkswagen, ze względu na swoje pochodzenie nigdy nie produkował specjalnie urokliwych samochodów. W zasadzie każda generacja Astry była zwykłym, nie wyróżniającym się "wozidełkiem" przeznaczonym dla jak najszerszej grupy odbiorców. Wspomniana wcześniej Insignia jest jednym z niewielu chlubnych wyjątków, będąc jednocześnie zwiastunem zmian w polityce stylistycznej Opla. Jak można się domyśleć, Astra podąża ścieżką wytyczoną przez większą siostrę. Wprawne oko od razu zauważy podobnie skrojone reflektory czy też atrapę chłodnicy. Światła do jazdy dziennej również przypominają ostro zakończone bumerangi, choć nie są tak efektowne jak te w Insignii. Patrząc na Astrę z boku dostrzeżemy z lekkim zdumieniem, że okna nie są wcale tak duże, wszystkie linie łączą się w naprawdę zgrabną całość, a sylwetka auta jest lekko przysadzista. Wskutek tego kompaktowy Opel wreszcie nabrał lekko sportowych cech w swoim wyglądzie, zrywając chyba na dobre z wizerunkiem nudnego auta dla wszystkich.

Ale o ile starsze Astry można było od biedy oglądać z zewnątrz, o tyle ich wnętrza przyprawiały zawsze o zawał przypominając co najwyżej kowalskie kuźnie - ciężkie, ciemne i wyposażone w najbardziej toporne przyrządy jakie można sobie tylko wyobrazić. Na szczęście designerzy z Bochum nie zapomnieli o przekonstruowaniu kokpitu projektując czwartą generację Astry. Po raz pierwszy w historii tego auta konsola centralna nie przypomina pozbawionej okien ściany bocznej 10-piętrowego wieżowca z wielkiej płyty w ponury i deszczowy dzień. Zamiast tego mamy ciekawą w formie konsolę otoczoną plastikiem całkiem dobrze udającym aluminium. Na pierwszy rzut oka konsola wydaje się mocno przeładowana przyciskami, ale po 1-2 dniach jazdy (nie zaglądając oczywiście do instrukcji obsługi) to uczucie mija i każdy bez problemu odnajdzie się w tym gąszczu przycisków. Sportowego sznytu autu nadaje ładna, obszyta skórą kierownica oraz zegary wpuszczone w chromowane tuleje. Materiały użyte do wykonania deski rozdzielczej są dobrej jakości, ale do poziomu Golfa jeszcze trochę brakuje. Również co do jakości spasowania poszczególnych elementów nie można mieć zastrzeżeń. Wreszcie nastały czasy, gdy Opel Astra może poszczycić się ciekawym designem nadwozia i kokpitu. Sprawdźmy zatem co skrywa to interesujące opakowanie pod maską.

Dusza
Tradycyjnie dla Opla, klienci decydujący się na zakup któregokolwiek z aut tej marki, otrzymują bogate portfolio silników do wyboru. Ponieważ nazwa naszego portalu jest cokolwiek zobowiązująca, nie otrzymaliśmy do testu diesla, jakże typowego dla aut flotowych, tylko ciekawie zapowiadającą się, "uturbioną" jednostkę benzynową o relatywnie niewielkiej pojemności 1598 ccm. Mając taki silnik w sprzedaży, Opel wyraźnie pokazuje, że nie odstaje od konkurentów oferujących coraz popularniejsze małe "benzyniaki" wykonane w duchu tzw. downsizingu.

Ale do rzeczy: silnik testowanej Astry legitymuje się pokaźną mocą 180 KM, co już budzi zainteresowanie. Momentu obrotowego również jest pod dostatkiem. Słuszne 220 Nm dostępne w bardzo szerokim zakresie od 2200-5500 obr/min obiecuje dobrą zabawę. Jak więc jest w istocie? Na pewno czuć, że silnik ma potencjał. Auto przyśpiesza sprawnie, choć charakterystyka mocy i momentu obrotowego powodują, że brakuje nieco sportowych doznań. Ponieważ moc wzrasta mocno linearnie, a maksymalna wartość momentu obrotowego dostępna jest dość wysoko, jak na silnik z turbodoładowaniem, auto trzeba utrzymywać raczej w średnich rejestrach obrotów aby w pełni ochoczo spełniało życzenia kierowcy. Nie jest to jednak w żadnym wypadku wada i z pewnością znajdą się kierowcy, którzy preferują taką właśnie charakterystykę pracy od nagłego uderzenia mocy w dolnym zakresie obrotomierza i stosunkowo szybkiej zadyszki.

Nie znajdą się jednak, i idę o zakład o to, kierowcy, który będąc w pełni władz umysłowych popełnią rytualne seppuku zamawiając do tego auta oferowaną przez Opla automatyczną skrzynię biegów. Ta sześciostopniowa przekładnia zabija kompletnie radość z jazdy tym całkiem mocnym autem dławiąc brutalnie potencjał w nim drzemiący. Biegi zmieniane są wolno i ociężale, kick-down trwa całą wieczność, a sama skrzynia nie jest ani trochę "inteligentna" i pod żadnym pozorem nie jest w stanie wyczuć żadnych intencji kierowcy. Ale to nie wszystko. Zgadnijcie ile może spalać oferowane w drugiej dekadzie XXI w. auto kompaktowe z małym "turbobenzyniakiem" i automatem? Niewiarygodne wręcz 14 litrów w mieście (przy zagęszczeniu korków bez trudu osiągało wartość 15,4 litra na 100 km!) i jeszcze bardziej niewiarygodne 9 litrów w trasie. Mówiąc krótko: dramat!

Dodam jeszcze, że nie podobał mi się również dźwięk emitowany przez silnik - strasznie suchy, jałowy, przypominający raczej odkurzacz niż zadziorny, quasisportowy motor. Ale z tym od biedy można żyć, w przeciwieństwie do wspomnianego wyżej automatu.
 

Współżycie
A jak na co dzień sprawuje się kompaktowy Opel? Miejsca w kabinie jest dokładnie tyle, ile powinno być w "kompakcie". Astra nie odchyla się od normy w tej klasie w żadną ze stron. Na uwagę zasługują natomiast niesamowicie wygodne fotele przednie z rewelacyjnym trzymaniem bocznym. Rzadko zdarza się, żeby po pokonaniu 300 km autem tej klasy wysiadać z niego praktycznie bez oznak zmęczenia. Bagażnik dysponuje objętością rzędu 370 litrów, co jest jedną z lepszych wartości w segmencie. Do najlepszych nie można, niestety, zaliczyć widoczności z wnętrza auta. Astra ma wyjątkowo masywne słupki przednie, ograniczające nieco widzialność do przodu. Wysoko poprowadzona linia okien oraz mała szyba tylna również powodują, że podczas manewrów tym samochodem trzeba wykazać się nieco większą dozą uwagi.

Astra z testowanym silnikiem może jawić się jako auto o parasportowych ciągotach. Pomijając skandaliczną skrzynię biegów, którą miałem nieprzyjemność sprawdzić, Astra faktycznie ma w sobie nieco sportowego ducha. Bardzo dobre wrażenie sprawia układ kierowniczy o zmiennej sile wspomagania. Niby nic nowego, ale w Astrze odkryłem ten system na nowo. Podczas parkingowych manewrów kierownica kręci się bezwiednie, niczym zawieszona w próżni. Wystarczy jednak ruszyć z miejsca, aby momentalnie odczuć różnicę, a przy większych prędkościach wspomaganie staje się wręcz niewyczuwalne. Układ kierowniczy nie jest może tak bezpośredni jak w Focusie, ale bardzo dobrze spełnia swoje zadanie. Podobnie zresztą jak zawieszenie. Inżynierowie Opla zestroili je w możliwie jak najbardziej kompromisowy sposób i osiągnęli mieszankę idealną: Astra prowadzi się wystarczająco precyzyjnie, gdy zachodzi taka potrzeba i absolutnie komfortowo, co dało się odczuć na słynnych polskich drogach. Dodam, że zawieszenie Astry wybiera nierówności wręcz bezszelestnie, co w tej klasie aut praktycznie się nie zdarza.

Testowaliśmy wersję Enjoy, która jest drugą "od dołu" w hierarchii wyposażeniowej. Nie znaczy to jednak, że auto należy do tanich w zakupie. Podstawowa wersja testowanego egzemplarza to wydatek rzędu 83.250 PLN. Przypominam jednak, że tego auta NIE kupuje się z automatem, dzięki czemu cena spada od razu do 78.250 PLN i to jest poziom cenowy porównywalny z konkurentami.

Werdykt
Czy szeryf Justice dogonił wreszcie szmuglera Bandytę? Trzeba przyznać, że Opel zaprojektował naprawdę przemyślany i interesujący samochód. To jedno z tych aut kompaktowych, o których można spokojnie powiedzieć, że jest "jakieś", ma swój charakter i daje całkiem sporo przyjemności z jazdy. A teraz przyznajcie szczerze - podejrzewalibyście o to tak masowo produkowane auto jak Opel Astra?

Pamiętam, że oglądając "Mistrza Kierownicy Ucieka" zawsze kibicowałem Bandycie. Ale w tym wypadku zrobię inaczej i będę trzymał kciuki za szeryfa Justice. Well done, Opel!

Dane
CZYM NAPĘDZANY?
Silnik benzynowy, turbo, R4, 16v
Pojemność 1598 cm3
Moc 180 KM (132 kW) przy 5500 obr/min
Max moment obr. 230 Nm przy 2200-5500 obr/min
Skrzynia biegów automatyczna, 6-biegowa
Napęd przednie koła

JAK DUŻY?
Długość x Szerokość x Wysokość 4419 x 1814 x 1510 mm
Rozstaw osi 2685 mm
Masa własna 1460 kg
Ładowność 552 kg
Bagażnik 370 - 1235 l
Zbiornik paliwa 56 l
Nadwozie hatchback
Drzwi / miejsca 5 / 5

NA CZYM STOI?
Koła 215/50 R17

JAK SZYBKI?
Przyspieszenie 0-100 km/h 9,0 s
Prędkość maksymalna 211 km/h

JAK BARDZO SPRAGNIONY?
Spalanie (miasto/trasa/średnie)
- fabryczne 9,9 / 5,6 / 7,2 l/100 km
- w naszym teście  13,9 / 9,0 / 10,6 l/100 km
emisja CO2 170 g/km

JAK DROGI?
Cena
- już od... 59.950 PLN (1.4 Essentia)
- wersja testowana 78.250 PLN (1.6T Enjoy)
- egzemplarz testowany  ok. 110.000 PLN

Gwarancja
- mechaniczna 2 lata
- perforacyjna 12 lat
- na lakier  2 lata 
Przeglądy co 30.000 km lub co rok
 

 
Zobacz również...

Opel Astra ecoFLEX - 130 "zielonych" koni

Opel Astra GTC - made in Poland

Astra Sports Tourer - premiera w Paryżu

Opel Astra 1.7 CDTI Enjoy

Tropiciel cen Sprzedaj swój samochód Auto szukacz
Czy wiesz, że...

pierwsze Camaro LZ1 zostało sprzedane za 250 000 dolarów?

Zobacz jak wyglądał ten niezwykły samochód.
 
Aktualne ceny paliw

Informacje dostarcza: stacjebenzynowe.pl

Mazda CX-5, czyli spóźnienie kontrolowane

Mazda CX-5, czyli spóźnienie kontrolowane

Lepiej późno niż wcale. Tak można określić to, co zrobiła Mazda dopiero teraz prezentując swoją propozycję w segmencie kompaktowych crossoverów, przez niektórych nazywanych też SUV-ami. Grupa samochodów uterenowionych, będących raczej miejskimi pochłaniaczami krawężników, rozwinęła się ostatnimi laty niemal niczym groźny wirus.
Uwaga na auta ze Szwajcarii!

Uwaga na auta ze Szwajcarii!

Kupiłeś auto sprowadzone ze Szwajcarii - uważaj, bo możesz mieć poważne problemy! W latach 2004-2008 trafiło do Polski ponad 1,5 tys. samochodów, przy imporcie których handlarze dopuścili się licznych oszustw i fałszerstw. Sprowadzone ze Szwajcarii auta legalizowano na podstawie podrabianych dokumentów. Fałszowano umowy zakupu radykalnie zaniżając cenę tych samochodów. To pozwalało handlarzom na opłatę symbolicznej akcyzy, cła i kwoty podatku VAT.
Newsletter
Sonda
Czy podoba Ci się nasza strona?
proszę czekać...
Tagi

Twoje sugestie

* wiadomość
e-mail
imię nazwisko
* pola obowiązkowe
zamknij »