Prezentacje
Nissan Juke 1.6 DIG-T Tekna
2011-05-30
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
tekst: Marek Stachoń, zdjęcia: Kacper Szczepański
Nigdy nie rozumiałem crossoverów i uważałem je za totalnie bezsensowne auta. Ale chyba nadszedł czas zweryfikować swoje poglądy... Wielokrotnie utyskiwałem nad zmieniającym się światem motoryzacji. Od dłuższego już czasu nic nie jest jasne, proste i czytelne. Niektóre limuzyny są ciasne jak przepełnione cele w południowoamerykańskich więzieniach, każdy producent sprzedaje terenówki bojące się głębszej kałuży z wodą (czytaj: SUV-y) a większość aut sportowych ma żenujący napęd na niewłaściwą oś.
Do tego wszystkiego doszły crossovery, będące po prostu szczytem motoryzacyjnego skundlenia i nonsensu. Crossover to przeważnie obleśna hybryda vana i SUV-a, nie będąca jednak ani jednym, ani drugim; wyposażona w możliwości transportowe gołębia i nieznająca innego podłoża niż asfalt. A jednak próżni klienci połknęli marketingową przynętę, którą koncerny sprytnie na nich zarzuciły i ten segment (jeśli można tak powiedzieć) naprawdę rośnie w siłę.
I to do tego stopnia, że jeden z największych producentów aut na świecie postanowił przełamać dotychczasowe schematy i postawić właśnie na crossovery. Nissan, bo o nim mowa, jeszcze pół dekady temu produkował całkiem przyzwoitego kompakta, jakim była Almera, i naprawdę dobre auto klasy średniej, jakim była Primera. Aż tu nagle decyzją zarządu zaprzestano produkcji obydwu modeli, a w ich miejsce wprowadzono jeden model o ciężko piszącej się nazwie Qashqai. Samobójstwo? Skądże znowu. Qashqai przyjął się bardzo dobrze, co widać zresztą na naszych ulicach. Ten crossover (bo jakże inaczej, na dobrą sprawę, określić to auto?) zdobył w Europie dużą popularność sprzedając się w ciągu niespełna 3 lat w liczbie ponad pół miliona egzemplarzy. Colin Dodge z Nissana przyznaje zresztą bez ogródek, że tak dobry wynik firma osiągnęła właśnie dzięki "zakwestionowaniu tradycyjnych wzorców w segmentach C i D".
Nissan nie poprzestał na tym i w 2009 roku, na genewskim salonie, zaprezentował concept o kosmicznej nazwie Qazana i zdecydowanie jeszcze bardziej kosmicznym designie. I choć niewielu wierzyło, że auto o takim wyglądzie może wejść do seryjnej produkcji, to rok później musieli oni zweryfikować swoje poglądy, gdyż do salonów wjechał bohater dzisiejszego testu - Nissan Juke.
Ciało
Wpiszcie, proszę, w Google "Nissan Qazana", pooglądajcie wyświetlone zdjęcia, a pewnie jednym w pierwszych pytań rodzących się w głowie będzie "Ciekaw jestem jakich narkotyków używał designer Nissana projektując to auto?". Ten mieszaniec wszystkiego po trochu razi wręcz swoją bezkompromisowością ocierającą się o bezczelność. W porządku, historia zna takie przypadki jak Fiat Multipla, czy SsangYong Rodius, ale żaden z nich nie był tak daleko posuniętą hybrydą wszystkiego co należy do świata motoryzacji. A jednak Nissan zrobił TO - wprowadził Qazanę, po naprawdę delikatnym restylingu, do seryjnej produkcji.
Gdy odbierałem auto do testów, miałem chwilę czasu, aby pooglądać sobie Juke'a. I wiecie co? Po kilku minutach spokojnej analizy pierwsze obrzydzenie minęło, po następnych kilku zacząłem stwierdzać, że w tym szaleństwie jest metoda, a pod koniec testu... o tym napiszę później.
Jedno jest pewne. Chyba nikt nigdy dotąd nie wprowadził tak zuchwałego projektu jak Qazana w prawie niezmienionej formie do sprzedaży. Juke po prostu onieśmiela swoją aparycją. Każdy zwraca uwagę na bardzo wysoki przód, z zawadiacko i beztrosko uśmiechniętą atrapą chłodnicy oraz sześcioma (!) lampami, z których te do jazdy dziennej sterczą po rogach maski niczym krótkie czułki jakiegoś, nomen omen, żuczka. Maska jest otoczona przez bardzo wyraziście wydęte nadkola, powierzchnia szyb bocznych nie należy do największych, a całość dynamizuje zauważalnie opadająca linia dachu. Projektant Juke'a zastosował ponadto stary patent polegający na ukryciu klamek tylnych drzwi w dolnych rogach okien, co - w połączeniu z przyciemnianymi szybami - powoduje, że są one prawie niewidoczne. Sam kilkakrotnie spotkałem się z opiniami, że Juke to auto trzydrzwiowe, co wzmaga tylko efekt szoku jaki wywołuje tu auto. Tył Juke'a wygląda równie interesująco. Przede wszystkim uwagę zwracają szerokie nadkola, mocno wystające poza obrys nadwozia, niczym w jakimś ultrasportowym supersamochodzie oraz całkiem fikuśne lampy w kształcie litery L.
Wszystko to sprawia, że Juke z jednej strony jest autem pozornie mocno przerysowanym stylistycznie, z drugiej jednak strony całość jest tak spójnie ze sobą zgrana, że wywołuje jednoznacznie pozytywne odczucia u tych osób, które mają choć trochę otwarty umysł na designerską fantazję. Oczywiście wierni fani Skody i Volkswagena na widok Juke'a będą odwracać wzrok myśląc "Boże, co to za okropieństwo", ale na szczęście motoświat nie należy w całości do koncernu Volkswagena.
A zgadnijcie ile długości mierzy ten naprawdę muskularnie wyglądający crossover? Tylko trochę ponad 4,1 m, czyli mikre 10 cm więcej niż np. Fiat Punto Evo czy Peugeot 207, wydaje się jednak, że Juke jest od nich co najmniej numer większy. Za takie pierwsze wrażenie należą się Juke'owi gromkie brawa!
Dusza
Patrząc na cennik najmniejszego crossovera Nissana, w pierwszej chwili poczułem lekkie zażenowanie. Tylko trzy silniki do wyboru? Wolnossąca benzyna (nuda!), mały "klekot" (nuda do kwadratu) i... na końcu tabeli widniało coś, co wzbudziło jednak moje zainteresowanie. Generalnie małolitrażowy (1600 ccm) silnik benzynowy, oznaczony nic nie mówiący skrótem DIG-T intryguje tym, że ma turbosprężarkę, 190 KM mocy i, może niezbyt imponujące 240 Nm momentu, ale dostępne w imponującym zakresie obrotów, bo pomiędzy 2000 a 5200 obr/min. I co teraz powiedzą fani turbodiesli?
Oczywiście Juke z taką właśnie jednostką napędową trafił do naszej redakcji na testy, co wzmogło tylko moje zainteresowanie tym autem. I nie zawiodłem się. Juke od pierwszych przejechanych metrów daje delikatnie do zrozumienia, że ma spory potencjał skryty pod maską. Silnika nie trzeba w ogóle "kręcić", dzięki dość nisko i szeroko rozłożonemu momentowi samochód sprawnie przyśpiesza na każde nasze zawołanie. Gdy jednak postanowimy sprawdzić, co ten mały diabeł potrafi, czeka nas prawdziwy szok. Silnik wkręca się bardzo sprawnie aż do końca skali obrotomierza szumiąc przy tym intrygująco, Juke zaczyna stawać się autem trudnym do okiełznania, a dzięki swojej niepowtarzalnej aparycji bardzo łatwo jest spychać nim maruderów z lewego pasa, którzy ujrzą coś tak nieziemskiego we wstecznym lusterku. Brzmi ciekawie? Ale to nie koniec.
Na konsoli środkowej Juke'a znajdziemy coś, co Nissan nazwał Dynamic Control System. Z grubsza rzecz ujmując, jest to system uruchamiający zdefiniowane nastawy przepustnicy, zawieszenia i układu kierowniczego. Dodatkowo, dolny wyświetlacz LCD pokazuje nam, w zależności od wybranego trybu, odpowiednie parametry. W trybie Eco, wyświetla on wykres "ekonomiczności" naszej jazdy (nawiasem mówiąc jazda Jukiem w trybie Eco może usatysfakcjonować co najwyżej emeryta - tak ślamazarnie zachowuje się wtedy ten samochód i to mimo takiej mocy). W trybie Normal wyświetlacz pokazuje nam dostępny w danym momencie moment obrotowy, a wrażenia z jazdy Jukiem w tym trybie opisałem akapit wyżej. Został jeszcze przycisk SPORT. Biada wszystkim niewprawnym kierowcom, którzy użyją go i wcisną pedał gazu na głębiej niż 3 mm. Juke w trybie SPORT reaguje na każde dotknięcie pedału gazu niczym ukłuty znienacka w tylną część ciała buhaj rozpłodowy. Auto wyrywa do przodu niczym opętane, układ kierowniczy staje się naprawdę twardy i bezpośredni, a auto zauważalnie się usztywnia. Chcąc korzystać z pełni potencjału Juke'a trzeba mieć jaja i nie jest to żart! Przede wszystkim odczuwalny jest wyżej położony środek ciężkości oraz podsterowność (przy większy prędkościach), ogromny moment obrotowy przekazywany tylko na jedną (przednią) oś generuje bardzo odczuwalne poprzeczne siły skrętne wyrywające wręcz kierownicę z rąk, a pierwsza setka pojawia się na liczniku już po 8 sekundach! Czy ktoś jeszcze ma ochotę śmiać się z Nissana Juke?
Współzycie
A jak taka hybryda stylistycznej nietuzinkowości i bezwzględnej szybkości spisuje się w codziennym użytkowaniu? Cóż, przedział pasażerski nie należy do najprzestronniejszych, ale na 4,1m długości chyba nikt zdrowo myślący nie będzie wymagał cudów. Miejsca z tyłu jest tylko troszeczkę więcej niż w typowym aucie segmentu B. Jeszcze mniej jest miejsca na bagaże. Spora klapa tylna kryje bowiem troszkę powiększony schowek na rękawiczki o pojemności 251 litrów. Przewiezienie 2-3 średniej wielkości toreb z zakupami to wszystko, na co stać Juke'a.
Na ogromną pochwałę zasługują natomiast przednie fotele. Nie dysponują one jakimś niebotycznym trzymaniem bocznym, są za to nieziemsko wygodne (i bardzo ciekawie obszyte - zapraszam do obejrzenie zdjęć). Po 4 godzinach jazdy non-stop wysiadłem z tego małego crossovera bez cienia zmęczenia albo jakiegokolwiek bólu pleców, co niejednokrotnie ma miejsce w przypadku dużo większych aut. Zresztą przebywanie w Juke'u należy do dość przyjemnych doznań. Kokpit jest bardzo ciekawe zaprojektowany. Od razu w oczy rzucają się kolorowe wykończenia tunelu środkowego oraz drzwi. Kierownica rodem z Nissana 370Z bardzo dobrze wygląda i jeszcze lepiej leży w dłoniach. Na konsoli centralnej znajdziemy aż dwa wyświetlacze LCD. Jeden odpowiedzialny jest za multimedia, a drugi za wspomniany wcześniej Dynamic Control System oraz sterowanie klimatyzacją. Ergonomia całości jest w porządku poza jednym małym szczegółem. Przez umiejscowienie przycisku do otwierania wlewu paliwa w kompletnie niewidocznym miejscu zostałem pewnie odebrany jako ignorant albo idiota gdy podczas tankowania na jednej ze stacji przy DK1 przez kilka minut szukałem wewnątrz i na zewnątrz auta sposobu jak dostać się do baku. Dopiero sprowadzenie siebie niemalże do parteru spowodowało iż oczom mym ukazał się prostokątny przycisk schowany głęboko pod spodem deski rozdzielczej.
Jeśli już przy tankowaniu jesteśmy, to trzeba przyznać, że Juke ma naprawdę spory apetyt na paliwo. W trasie przy prędkościach rzędu 120 km/h nie udało się zejść poniżej 9 litrów na każde 100 km. W mieście jest dużo gorzej. Korzystając z trybu Eco (który tak naprawdę chyba nic nie daje) Juke pił średnio 12,8 litra na każde 100 km. Cóż, bycie Stylowym i Szybkim nie może być tanie. Z redaktorskiego obowiązku dodam jeszcze, że zawieszenie jest bardzo dobrze zestrojone, świetnie łącząc komfort z dość wysoką precyzją prowadzenia, a samym autem raczej łatwo się manewruje mimo niespecjalnej widoczności z wewnątrz kabiny. Jedyne, czego można by sobie życzyć to nieco precyzyjniej pracująca manualna skrzynie biegów, albo - lepiej - dwusprzęgłowy automat, którego niestety nie ma w ofercie.
Pozostaje jeszcze kwestia ceny. Juke w najbogatszej wersji wyposażeniowej, czyli Tekna, kosztuje od 81.500 PLN i w standardzie ma w zasadzie wszystko co do szczęścia jest potrzebne. W naszej "testówce" były tylko dwie opcje dodatkowe po 1800 PLN każda (pakiet "Komfort" oraz lakier metalic). Choć może to wydawać się sporo, to wiedzcie, że nikt, ale to nikt nie da Wam auta o takiej mocy, tak wyposażonego, tak nietuzinkowego i dającego tyle frajdy z jazdy za takie pieniądze. Po raz kolejny brawa dla Nissana.
Werdykt
Gdyby ktoś powiedział mi przed rozpoczęciem mojego testu, że stanę się fanem Nissana Juke, to popukałbym się wymownie w czoło, albo skomentował siarczyście tą herezję. Przyznam się jednak szczerze, że naprawdę mocno polubiłem to auto. Za co? Przede wszystkim za absolutną nietuzinkowość i kosmiczny design wzbudzający wszędzie zainteresowanie. Niejednokrotnie widziałem zdziwione miny przechodniów, osób czekających na przystankach albo innych kierowców. Juke daje też ogrom frajdy z jazdy (z tym silnikiem, rzecz jasna), a jego nieco "muminkowata" aparycja powoduje, że nikt nie bierze go do końca poważnie. Ech, dałbym sporo aby ujrzeć miny posiadaczy kilku samochodów, z którymi zetknąłem się na trasie Katowice-Warszawa. I po trzecie: w tym aucie człowiek naprawdę dobrze i bardzo pozytywnie się czuje.
Muszę więc przyznać, że crossovery mają jednak sens. Pod warunkiem, że się wie jak je robić. A Nissan opanował tą sztukę chyba do perfekcji.
Dane
CZYM NAPĘDZANY?
Silnik benzynowy, turbo, R4, 16v
Pojemność 1618 cm3
Moc 190 KM (140 kW) przy 5600 obr/min
Max moment obr. 240 Nm przy 2000-5200 obr/min
Skrzynia biegów manualna, 6-biegowa
Napęd przednie koła
JAK DUŻY?
Długość x Szerokość x Wysokość 4135 x 1765 x 1565 mm
Rozstaw osi 2530 mm
Masa własna 1286 kg
Ładowność 449 kg
Bagażnik 251 - 830 l
Zbiornik paliwa 46 l
Nadwozie trudno określić :)
Drzwi / miejsca 5 / 5
NA CZYM STOI?
Koła 215/55 R17
JAK SZYBKI?
Przyspieszenie 0-100 km/h 8,0 s
Prędkość maksymalna 215 km/h
JAK BARDZO SPRAGNIONY?
Spalanie (miasto/trasa/średnie)
- fabryczne 9,1 / 5,6 / 6,9 l/100 km
- w naszym teście 12,8 / 9,0 / 10,3 l/100 km
Średnia emisja CO2 159 g/km
JAK DROGI?
Cena już od... 61.900 zł (1.6 Visia)
- wersja testowana 81.700 zł (1.6 DIG-T Tekna)
- egzemplarz testowany 85.300 zł
Gwarancja
- mechaniczna 3 lata lub 100.000 km
- perforacyjna 12 lat
- na lakier 3 lata
Przeglądy wg wskazań komputera
Nissan Juke Shiro - biała dusza |
Juke - nowy crossover Nissana |
Juke-R - najszybszy crossover świata |
Nissan Juke |











































