Prezentacje

MINI Cooper S Countryman ALL4

2011-02-01

Największy model producenta samochodów kładący nacisk na te najmniejsze już w nazwie, to terenówka w bezkompromisowo sportowym wydaniu. Ten test przyniesie odpowiedzi na o wiele więcej pytań, niż tylko sens tego samochodu. Czasem mam wrażenie, że w BMW trwa nieustanna próba sił, konflikt dwóch stronnictw. Po jednej stronie stoją ideologowie wierni antycznym wartościom: nad biurkiem mają plakat 3.0 CSL i najchętniej ograniczyliby ofertę firmy do M3 GTS i 135i, Mini ograniczając do hatchbacka w wersji Cooper.

Nie ma co ukrywać - tracą na sile, w Monachium chodząc po kątach ze spuszczonymi głowami, bowiem prym wiedzie "towarzystwo salonowe" - kosmopolici wykorzystujący siłę marki i technologiczne zdobycze do uprzykrzania życia coraz większej ilości konkurentów. Niestety dla entuzjastów motoryzacji, którzy na pewno staną murem za pierwszą z tych grup, to druga ma oczywiście rację - mówią o tym suche dane, malujące BMW jako jednego z najsilniejszych producentów samochodów na świecie, który jako jeden z bardzo nielicznych przynosił zyski nawet w czasach największego kryzysu sprzed dwóch lat.

Bawarski producent wybrał ambitną drogę ku szczytu nie poprzez robienie kilku wersji tej samej konstrukcji dostosowanej do określonych realiów (jak robi to np. VAG), ale kreując kolejne nisze modeli ze snajperską dokładnością celujących w potrzeby określonych konsumentów.

Mini Countryman jest jednym z najlepszych tego przykładów. Włodarze marki, będąc doskonale świadomym jej ogromnej wartości, beznamiętnie wykorzystują sprzyjającą koniunkturę. Mini chce wiele osób - po co wystawiać ich pożądanie na próbę, ograniczając się jedynie do nudnego i opatrzonego już hatchbacka (który notabene waży tyle co Austin Maxi)? Zarówno modny i - nie oszukujmy się, całkiem życiowy - SUV jest jak najbardziej na miejscu, podobnie jak niedługo wchodzące na rynek coupe. I suvocoupe. I skuter.

Ciało
Countryman, podobnie jak Clubman, to nazwa zaczerpnięta z historii marki. Oryginalny Wieśniak był niczym innym jak wersją kombi wielce popularnej konstrukcji Aleca Issigonisa. Pragmatyczna wersja (ówczesny odpowiednik Dacii Logan MPV) sprzedał się w stosunkowo niewielkiej liczbie 108.000 egzemplarzy.

Nowy model, przynajmniej w pozorach, także stawia na funkcjonalność. Największe w historii marki nadwozie kryje zupełnie zadowalającą (w stosunku do oczekiwań) ilość miejsca dla całej czwórki osób. Liczba ta jest motywem przewodnim w tym samochodzie, wszak nigdy wcześniej nie było Mini posiadającego wszystkie cztery drzwi - i to normalne, nie żadne asymetryczne ani dzielone. Jakby nie patrzeć samochód nadal zbliżony jest wymiarowo co najwyżej do BMW X1, więc mówimy o akceptowalnej ilości miejsca na nogi, ramiona i głowy zarówno z przodu jak i z tyłu, okupowanej dodatkowo nie za dużym bagażnikiem o pojemności 350 litrów. Countryman jest całe 40 cm dłuższy od najpopularniejszego na naszych ulicach One, a dla pasażerów przygotował całe 13 cm więcej rozstawu osi. Jest też oczywiście wyższy i szerszy, ale - co może zaskoczyć co bardziej naiwne osoby - prześwit pozostawiono prawie bez zmian. Za złudne wrażenie siedzenia w terenówce odpowiada o wiele wyższa pozycja za kierownicą (siedzisko całe 7 cm wyżej). Marketing w czystej postaci.

Podobnie jest z zewnątrz. Wrażenie bojowej terenówki uzyskano... pozostawiając do zaprojektowania nadwozia niemowlaków z kredkami. Wszystko jest wyłupiaste: wystający przedni grill, kontrastowe plastikowe nadkola, całkowicie dominujące tył światła, ogromniasty talerz prędkościomierza składający się z towarzyszącymi mu wentylacjami na głowę Myszki Miki. Wiele osób załamywało ręce nad tym projektem w momencie premiery, ale trzeba przyznać że osiągnięty projekt jest możliwe najlepszym wcieleniem wartości marki w tę formę nadwozia. Wreszcie zaskakujące swoim kształtem przednie lampy stanowią ciekawą interpretację oryginału, a przy okazji wraz z grillem i rozbudowanym zderzakiem współtworzą masywny image, tak pożądany w walce o szacunek na miejskich arteriach. Tylne lampy także budują odpowiednie proporcje i zuchwały, przebojowy charakter. Tradycyjne już przymioty nadwozia Mini, jak okrągłe lusterka i kontrastujący dach a la wanna świetnie wpisują się w tę konwencję.

Dusza
Kolejną ważną czwórką definiującą ten model jest kolejna historyczna innowacja marki - napęd na cztery koła nazywany tu ALL4, będący adaptacją uznanego systemu xDrive BMW. Pod lupę idzie od razu najmocniejsza wersja Cooper S, która spotęguje wszystkie atuty, ale i braki zastosowanego systemu napędowego.

Countryman był okazją do odświeżenia gamy silnikowej marki - zamontowano np. zupełnie nowe jednostki wysokoprężne o pojemności 1.6, opracowane już bez pomocy koncernu PSA. Oferta benzynowa opiera się na silniku stworzonym jeszcze z Francuzami - jest o tej samej pojemności, z którego rozwijane są trzy poziomy mocy: 98, 122 i całe 184 KM. Tak naprawdę tylko prezentowany tu najwyższy wariant mocy zapewnia dynamikę w jakikolwiek sposób zadowalającą, wszak waga oscylująca w okolicach 1400 kg w połączeniu z napędem na obie osie i aerodynamiką zbliżoną do kredensu stawiają motorkowi już pewne wyzwanie.

Za to ta jednostka ze swojej misji rozpędzania Countrymana wywiązuje się znakomicie - mimo, że na papierze osiągi nadal nie kojarzą się z topowymi sportowymi wersjami (przyśpieszenie do 100 km/h w 8,3 s, ewentualnie 7,9 z ręczną skrzynią biegów, prędkość maksymalna 205 km/h), przy prowadzeniu zachowany jest odpowiedni dramatyzm. Gwoździem programu jest przede wszystkim naprawdę rewelacyjnie pracujący i nie gorzej przy tym brzmiący doładowany silnik. Niewielka rzędowa czwórka przy donośnym wyciu prezentuje wspaniałą kulturę pracy - świadczy o tym chociażby krzywa wykresu mocy, na której maksymalny moment obrotowy osiąga swoją szczytową wartość 240 Nm w całym przedziale od 1600 do 5000 obr/min. Rasowa jednostka lepiej czuje się jednak w wysokich rejestrach, deklarowaną moc osiągając przy 5500 obr/min, będąc w stanie bez problemu pracować nawet jeszcze 1000 obrotów wyżej. Żaden z lifestyle'owych konkurentów na świecie nie będzie miał takiego pomnika technologii pod maską.

Dobrą parę stanowi sześciobiegowa automatyczna skrzynia biegów, będąca również konstrukcją znaną już z BMW jako Steptronic. W trybie normalnym jej troszkę opóźnione reakcje mobilizują do ekonomicznej jazdy, natomiast w trybie sportowym reaguje w sposób godny wysokiej klasy samochodów sportowych. Tu dochodzimy do jednego z problemów tego samochodu - czy w tak bezkompromisowym samochodzie, jakim z założenia jest wersja Cooper S, powinna być w ogóle możliwość wyłączenia trybu Sport? Niestety pewnie większość właścicieli i tak będzie z niego korzystała sporadycznie...

Ducha Coopera S nie nadaje też do końca sposób prowadzenia. Nieodłącznie kojarząca się z marką szybka reakcja na wchodzenie w zakręty i zwrotność została osiągnięta przez zastosowanie małego przełożenia kierownicy - tylko 2,4 obrotu od pozycji krańcowych, które zapewniają godny uznania, niewielki promień zawracania 11,6 metra. Każdy milimetr pracy kierownicą jest więc bezpośrednio przekładany na zmianę toru jazdy, który potęguje niestety podsterowny charakter jazdy. Widać to szczególnie przy atakowaniu ciasnych zakrętów przy spóźnionym hamowaniu - na spokojniejszych łukach wiele nadrabia dobre zawieszenie świetnie radzące sobie z eliminowaniem przechyłów bocznych i stabilizujący tylną oś napęd, dla którego to obok pomocy w zimie druga najważniejsza rola. Dorzucić należy do tego jeszcze irytującą tendencję, widoczną w szczególności na naszych drogach - słabą kontrolę samochodu podczas skręcania na nierównościach poprzecznych i podziurawionej nawierzchni, gdzie zawieszenie ewidentnie się gubi.

Współżycie
Countryman pozostaje więc, nawet w wersji Cooper S, w pierwszej kolejności zabawką. Ale jak ujmującą! Wsiadający do środka użytkownik Volkswagena Golfa czułby się jak w zupełnie innym świecie. To naprawdę dobra wiadomość, że udało się tu połączyć najlepsze elementy niemieckiego i brytyjskiego dorobku motoryzacji - bardzo dobrą jakość, świetne materiały i zrozumiałą ergonomię z na nowo zinterpretowanym, odświeżającym brytyjskim stylem.

DNA koncernowej matki ujawnia się przede wszystkim w systemie iDrive umiejscowionym na dużym ekranie pośrodku przepastnego talerza prędkościomierza. Osoby mające wcześniej kontakt z BMW szybko się w nim odnajdą, reszta po chwili nauki doceni jego minimalizm i intuicyjność. Latająca wokół niego wskazówka licznika jest tak naprawdę wyłącznie reliktem nawiązującym do ponad półwiecznej tradycji - wartości lepiej wyczytywać z cyfrowego wyświetlacza ulokowanego na czytelnym obrotomierzu, zamieszczonym na kolumnie kierownicy. Takich gadżetów jest cała masa - jakby chwilę o tym pomyśleć, to pozostały wyłącznie one. Atmosferę w kabinie buduje ledowe podświetlenie, którego kolor można wybierać. Stylizowane na retro przełączniki również zdegradowane zostały głównie do roli ozdób, podobnie jak niepraktyczna dźwignia hamulca ręcznego i okrągły kluczyk. Piękne fotele z pionowymi przeszyciami zdobią metki, a swoje designerskie pięć minut dostały nawet otwory wentylacji i podpórka pod lewą nogę kierowcy. Co najlepsze, niektóre popisy projektantów mają nawet swoją funkcjonalną wymowę - jak choćby szyna biegnąca pomiędzy fotelami z przodu i z tyłu, choć w Mini jej wpływ na aranżację wnętrza ogranicza się wyłącznie do możliwości przesuwania podłokietnika.

Unikalnej, bardzo atrakcyjnej formie wtóruje wysoka jakość wykonania. Gratulacje należy składać... austriackiej fabryce w Grazu, gdzie budowane do tej pory były różne Chryslery i Jeepy. Countryman linię produkcyjną znalazł na miejscu BMW X3, który od tej generacji jest już, podobnie jak X5, Made in USA.

Werdykt
Jakby nie patrzeć czwarte Mini w ofercie jest więc najdalej posuniętą interpretacją idei i nawet sam producent przyznaje, że to już jest granica ich pokus. Ale model pozostaje w stu procentach produktem tej marki - wygląda jak nic innego na drodze, buduje świetną atmosferę w środku i zapewnia dość rozrywki podczas prowadzenia. Choć przynajmniej wersja Cooper S mogłaby mniej udawać, a więcej działać.

Ten model musiał powstać - nawet nie po to, aby przyciągać nowych klientów do marki, ale zatrzymać tych, którzy zaczęli już z niej wyrastać.

Dane
CZYM NAPĘDZANY?
Silnik benzynowy, turbo, R4, 16v
Pojemność 1598 cm3
Moc 184 KM (135 kW) przy 5500 obr/min
Max moment obr. 240 Nm przy 1600-5000 obr/min
Skrzynia biegów automatyczna, 6-biegowa
Napęd 4x4

JAK DUŻY?
Długość x Szerokość x Wysokość 4110 x 1789 x 1561 mm
Rozstaw osi 2595 mm
Masa własna 1405 kg
Ładowność 375 kg
Bagażnik 350-1170 l
Zbiornik paliwa 47 l
Nadwozie crossover
Drzwi / miejsca 5 / 4

NA CZYM STOI?
Koła 225/45 R18

JAK SZYBKI?
Przyspieszenie 0-100 km/h 8,3 s
Prędkość maksymalna 205 km/h

JAK BARDZO SPRAGNIONY?
Spalanie (miasto/trasa/średnie)
- fabryczne 10,3 / 6,2 / 7,7 l/100 km
- w naszym teście  12,3 / 8,2 / 10,1 l/100 km
Średnia emisja CO2 180 g/km

JAK DROGI?
Cena
- już od... 82.000 PLN (One Countryman)
- wersja testowana 114.900 PLN (Cooper S Countryman ALL4)
- egzemplarz testowany  162.828 PLN

Gwarancja
- mechaniczna 2 lata
- perforacyjna 12 lat
- na lakier  3 lata
Przeglądy wg wskazań komputera

 
Tropiciel cen Sprzedaj swój samochód Auto szukacz
Czy wiesz, że...

niewidomi testując na torze samochody osiagali 120 km/h?

Zobacz jak sobie radzili w nowej roli.
 
Aktualne ceny paliw

Informacje dostarcza: stacjebenzynowe.pl

Mazda CX-5, czyli spóźnienie kontrolowane

Mazda CX-5, czyli spóźnienie kontrolowane

Lepiej późno niż wcale. Tak można określić to, co zrobiła Mazda dopiero teraz prezentując swoją propozycję w segmencie kompaktowych crossoverów, przez niektórych nazywanych też SUV-ami. Grupa samochodów uterenowionych, będących raczej miejskimi pochłaniaczami krawężników, rozwinęła się ostatnimi laty niemal niczym groźny wirus.
Uwaga na auta ze Szwajcarii!

Uwaga na auta ze Szwajcarii!

Kupiłeś auto sprowadzone ze Szwajcarii - uważaj, bo możesz mieć poważne problemy! W latach 2004-2008 trafiło do Polski ponad 1,5 tys. samochodów, przy imporcie których handlarze dopuścili się licznych oszustw i fałszerstw. Sprowadzone ze Szwajcarii auta legalizowano na podstawie podrabianych dokumentów. Fałszowano umowy zakupu radykalnie zaniżając cenę tych samochodów. To pozwalało handlarzom na opłatę symbolicznej akcyzy, cła i kwoty podatku VAT.
Newsletter
Sonda
Czy podoba Ci się nasza strona?
proszę czekać...
Tagi

Twoje sugestie

* wiadomość
e-mail
imię nazwisko
* pola obowiązkowe
zamknij »