Prezentacje

MINI Cooper D Clubman

2010-01-27


tekst: Marek Stachoń, zdjęcia: Kacper Szczepański


Retro-design na dobre wrócił do łask, a jednym z pionierów tego trendu było BMW ze swoim uroczym ale ciasnym MINI. A co z fanami marki, którzy potrzebują większej przestrzeni? Dla nich jest MINI Clubman. W świecie motoryzacji co rusz odzywają się głosy, że w dziedzinie designu samochodowego wszystko już było. Faktycznie, na początku auto było niczym innym jak dorożką z kołami. Lata 30., 40., i 50. ubiegłego wieku to, generalizując, okres krągłości w stylizacji samochodów. Lata 60. i 70. to dominacja prostych, kanciastych form, które w latach 80. i 90. ustąpiły na rzecz łagodnego, zaokrąglonego stylu. Można by rzecz, że historia zatoczyła koło, wszystko w kwestii designu zostało już powiedziane i na rewolucję nie ma co liczyć.

Producenci samochodów wyczuli jednak nadchodzącą modę na "powrót do przeszłości". Jako pierwszy obudził się Volkswagen, prezentując na targach w Detroit w 1994 roku swój Concept 1, który był niczym innym, jak nowoczesną interpretacją kultowego "garbusa". Samochód został świetnie przyjęty przez odwiedzających i 4 lata później trafił do sprzedaży w USA. Mało kto wie, że w 1995 roku połączone siły Rovera i BMW rozpoczęły pracę nad następcą słynnego na całym świecie MINI. W 1997 roku Rover zaprezentował swój koncept ACV 30, który teoretycznie zwiastował jak będzie wyglądać nowe MINI. Trzy lata później BMW, które było już prawnym właścicielem marki, zaprezentowało na targach w Paryżu prototyp, odpowiadający w zasadzie w 100% wersji, która trafiła do sprzedaży rok później.

Nowe MINI okazało się absolutnym strzałem w dziesiątkę, głównie dzięki wspaniałemu designowi, jakże wiernie oddającemu ducha "starego" MINI oraz perfekcyjnej technice oferowanej przez BMW. W 2004 roku w ofercie pojawił się kabriolet, zaś dwa lata później BMW pokazało drugą generację "nowego" MINI, która wygląda prawie identycznie, jak pierwsza. I słusznie, ideału nie powinno się (zbytnio) poprawiać. W 2005 roku na targach we Frankfurcie zwiedzający mogli zobaczyć kolejną wersję nadwoziową MINI pod postacią concept caru o nazwie Traveller. To fikuśne kombi swoim charakterem nawiązywało bardzo mocno do oryginalnego Morrisa Mini Traveller z 1960 roku. A ponieważ historia lubi się powtarzać, prototyp wszedł do sprzedaży w 2007 roku pod nazwą MINI Clubman.
 

Ciało
Design MINI Clubmana budzi jednoznaczne skojarzenia ze swoim protoplastą sprzed 50 lat. Koncepcja nadwozia pozostała niezmieniona - to "zwykłe" MINI z powiększonym rozstawem osi i charakterystycznymi, podwójnymi drzwiami bagażnika. Nowy Clubman otrzymał jednak coś, czym nie dysponował Morris Mini Traveller - dodatkowe drzwi, a raczej ich połowę i to tylko po jednej stronie nadwozia. Ten zabieg miał na celu nie tylko uatrakcyjnienie designu auta, czyni też wchodzenie na tylne fotele naprawdę łatwym.

MINI prezentuje się po prostu wyśmienicie. Kształt grilla czy lamp przednich jest jedyny w swoim rodzaju i w 100% mówi nam, z jakim autem mamy do czynienia. Koła, również typowo dla MINI, są ekstremalnie wręcz rozstawione na rogach nadwozia. Swoistego rodzaju "muskulaturę" nadwozia podkreśla pas z czarnego plastiku ciągnący się przez dolną krawędź nadwozia, mocno uwypuklając nadkola. Absolutnym majstersztykiem są tylne podwójne drzwi. Po chwyceniu chromowanych klamek i wciśnięciu ukrytego weń przycisku, drzwi otwierają się praktycznie same w akompaniamencie cichego syku amortyzatorów. Co ciekawe, tylne lampy pozostają na swoim miejscu, tak jak dzieje się to z przednimi reflektorami. MINI zachwyca unikalnym połączeniem prostoty formy wraz z designerskimi smaczkami. Lampy, klamki, lusterka, atrapa chłodnicy - wszystkie te elementy zostały nakreślone w stylu retro.

Ale prawdziwa uczta dla zmysłów czeka na nas wewnątrz pojazdu. Tutaj absolutnie wszystko zostało podporządkowane designowi. Wyrzućcie z pamięci obraz klasycznego wnętrza "zwykłego" auta - MINI definiuje je na nowo. Ukłonów w stronę historii jest co nie miara. Wpierw zwrócimy uwagę na imponujących rozmiarów centralny prędkościomierz ze zintegrowanym radiem, po bokach którego widnieją charakterystyczne kratki (choć to złe słowo) nawiewów. Drewniana kierownica, po odjęciu przycisków do sterowania radiem, z powodzeniem mogłaby być użyta w "starym" Morrisie Traveller. Dominującym motywem w drzwiach bocznych jest elipsa, a otwieramy je ciągnąc stylową, chromowaną, okrągłą klamkę. Identyczną znajdziemy również w dodatkowych drzwiach bocznych. Jak dostać się do schowka po stronie pasażera? Wciskając chromowany przycisk na desce rozdzielczej, tu nie ma miejsca na ordynarną plastikową klamkę wbudowaną w schowek. Przyciski do obsługi np. elektrycznych szyb, czy ogromnego szklanego dachu są poezją samą w sobie i wyglądają, jakby żywcem zostały przeniesione z auta z poprzedniej epoki.

Do jakości materiałów użytych do wykonania wnętrze nie można mieć absolutnie żadnych zastrzeżeń. Tutaj drewno jest drewnem, chrom chromem, a delikatnie pachnąca skóra znalazła się nie tylko na fotelach, ale i na desce rozdzielczej. Jakość spasowania wszystkich elementów jest wręcz idealna. Z tego auta naprawdę nie chce się wychodzić.

Dusza
MINI Cooper Clubman oferowany jest z trzema silnikami do wyboru. Co ciekawe, wszystkie z nich mają 1,6 litra pojemności. Bazowy "benzyniak" dysponuje mocą 120 KM, topowa wersja to Cooper S, która legitymuje się 175 KM pod maską. My do testów otrzymaliśmy wersję z silnikiem wysokoprężnym. 1,6 litra pojemności, turbodoładowanie, 110 KM, 240 Nm... zaraz, zaraz skądś znam te dane! Tak jest, pod maską MINI Coopera D Clubman drzemie... popularne HDi znane też gdzieniegdzie pod nazwą TDCi. Mniejsza o nazwę, ważniejsze jest to, jak ten silnik radzi sobie w tak stylowym opakowaniu i czy po prostu do niego pasuje?

Po uruchomieniu auta w zimowy poranek, dźwięki dobiegające spod maski nie pozostawiają raczej złudzeń "co w trawie piszczy", ale w żadnym wypadku nie jest przerażająco głośno. Oczywiście po osiągnięciu temperatury roboczej jest znacznie lepiej. Żadnych zastrzeżeń nie można też mieć do kultury pracy. Inżynierowie BMW wykonali kawał dobrej roboty redukując całkowicie hałas i wibracje, które posiadaczom plebejskich Peugeotów i Fordów z tym silnikiem są raczej nieobce. 110 KM mocy i 240 Nm momentu obrotowego zapewnia Cooperowi D naprawdę przyzwoite osiągi. Pierwszą "setkę" na liczniku ujrzymy po 10,4 sekundy, a w osiągnięciu tego wyniku z pewnością pomoże nam wyśmienicie pracująca manualna skrzynia biegów o sześciu przełożeniach. Zmiana biegów w tym aucie jest czystą przyjemnością. Biegi wchodzą pewnie, choć trzeba użyć pewnej siły, a skok drewniano-chromowanego drążka jest przyjemnie krótki.

Ale to dopiero początek przyjemności. Układ kierowniczy MINI Coopera D Clubman to prawdziwy majstersztyk w dziedzinie precyzji prowadzenia. Siła wspomagania nie jest zbyt duża, a auto reaguje na każdy ruch kierownicy, nie powodując bynajmniej niepotrzebnej nerwowości w prowadzeniu. Ten cudownie bezpośredni układ kierowniczy, dzięki któremu do maksymalnego skrętu kół od lewej do prawej wystarczy ledwie 2,5 obrotu, powoduje, że auto słucha się nas absolutnie zawsze i to w sposób, jakiego dokładnie oczekujemy.

BMW jest jednym z niekwestionowanych liderów w dziedzinie projektowania układów jezdnych. W MINI Clubmanie zastosowano niezależne zawieszenie z przodu, oraz wielowahaczową oś tylną. Clubman generalnie jest twardym samochodem, ale w żadnym wypadku nie pozbawionym komfortu. Przejazd przez mocno dziurawą nawierzchnię nie generuje żadnych niepożądanych zachowań (no, może poza hałasem). Jazda Clubmanem bardzo mocno przypomina jazdę gokartem. Auto zdaje się być przyklejone do asfaltu i podążać niewiarygodnie wręcz precyzyjnie za ruchami kierownicy. Jazda w zakrętach jest żywiołem MINI. Auto wchodzi w nie z prawdziwą przyjemnością nie wykazując nawet cienia podsterowności. W awaryjnych sytuacjach z dużym spokojem możemy polegać na wyśmienicie pracujących hamulcach oraz niezłemu stadku systemów wspomagających kierowcę (ABS + EBV, CBC, DSC) i pakietowi 6 poduszek powietrznych.

Współżycie
Pierwszą rzeczą, która wręcz uderza kierowcę po zajęciu miejsca w MINI Clubmanie, to rozmiar i bliskość szyby czołowej, która znajduje się niewiarygodnie wręcz blisko głowy zapewniając niespotykane doznania z jazdy. Fotele Clubmana są naprawdę wygodne, dają się wszechstronnie regulować i zapewniają idealne trzymanie boczne. Z tyłu "kanapa" teoretycznie jest trzyosobowa, ale bądźmy poważni. Clubman, dzięki zwiększonemu rozstawowi osi, zapewnia zauważalnie więcej przestrzeni dla pasażerów tylnych siedzeń niż hatchback. Dodatkowo dzięki temu bagażnik urósł do 260 litrów pojemności, które możemy zwiększyć do 930 litrów po złożeniu oparć tylnych siedzisk. Bagażnik MINI Clubmana jest wzorcem jeśli chodzi o wykorzystanie przestrzeni. Ma regularne kształty, podwójną podłogę, pod którą można zmieścić dość duży ładunek oraz dodatkowe, całkiem spore, kieszenie w drzwiach tylnych. Dzięki tym zabiegom można do niego zmieścić o wiele więcej, niż wskazywałyby na to suche liczby.

Designerzy pracujący nad wnętrzem MINI dopracowali wszystko w najdrobniejszych szczegółach. Dzięki niekonwencjonalnym przełącznikom każde opuszczanie i podnoszenie szyb to frajda, Pakiet Dodatkowego Oświetlenia będzie czynił wnętrze MINI jeszcze bardziej przytulnym dzięki sprytnie ukrytym źródłom delikatnego światła, którego barwę możemy zmieniać, o właściwy klimat zadba świetnie działająca klimatyzacja automatyczna oraz dobrze grające audio z obsługą telefonu komórkowego. Co ciekawe, MINI sprawia wrażenie niezmiernie solidnego auta. Drzwi, pozbawione ramek, zamykają się z wyraźnym dźwiękiem, również do ich otwarcia potrzeba więcej niż tylko małego palca. Mała, gruba, drewniana kierownica wraz ze wspomnianym już drążkiem zmiany biegów potęgują tylko to wrażenie. MINI Clubmana nie sposób odebrać inaczej, jak auta dopracowanego w każdym, najdrobniejszym szczególe. Diesel zapewnia dobre osiągi autu zadowalając się naprawdę niewielkimi ilościami paliwa. Spalanie w trasie (Warszawa - Katowice) z tempomatem ustawionym przez 3/4 trasy na prędkości 130 km/h wyniosło 5,2 litra. W mieście auto pali ok. 6,5 litra ropy na każde 100 km. Każdy MINI Cooper D Clubman wyposażony jest seryjnie w system Auto Start-Stop, działa on jednakże w temperaturze powyżej 5 st. C, a podczas testu panował non-stop co najmniej kilkustopniowy mróz. Niewielkie wymiary zewnętrzne w połączeniu z wyjątkową zwinnością predestynują MINI Clubmana do roli auta miejskiego, ale w trasie samochód zachowuje się bez najmniejszych zastrzeżeń, wygodnie, cicho i oszczędnie dowożąc pasażerów do miejsca przeznaczenia.

A ile kosztuje przyjemność podróżowania tak stylowym, oryginalnym i dopracowanym autem? Całkiem sporo. Bazowa wersja MINI Coopera D Clubman kosztuje 91400 PLN i nie myślcie sobie, że za tą cenę dostaniecie chociażby manualną klimatyzację czy regulację wysokości foteli kierowcy. Lista wyposażenia dodatkowego jest dłuższa niż "Iliada" Homera, a jej lektura może zająć tyle czasu, co obejrzenie całej sagi "Gwiezdnych Wojen". Dodatkowo, chęć doposażenia seryjnego Coopera D Clubmana może skutecznie wydrenować portfel, gdyż nasz testowy egzemplarz kosztował ponad 125 tysięcy złotych, a nie było to ostatnie słowo w kwestii doposażenia auta.

Werdykt
Bez wątpienia sukces pierwszego, "nowego" MINI spowodował iż ta reaktywowana marka nabrała wiatru w żagle. W ofercie MINI jest hatchback, kabriolet i kombi, wielkimi krokami zbliża się SUV. Retro koncepcja chwyciła na dobre, MINI Clubman wygląda jak najlepsza z możliwych interpretacja klasyka sprzed kilkudziesięciu lat, wzbudza żywe zainteresowanie innych kierowców w połączeniu z jednoznacznie pozytywnymi reakcjami, oferuje sporo większe możliwości transportowe niż "zwykłe" MINI, ale w życiu nie będzie autem rodzinnym. Zresztą nie do tej grupy aspiruje. Grupą docelową są z pewnością młodzi "single" chcący wyróżniać się z tłumu, MINI idealnie sprawdzi się też jako drugie auto w rodzinie. O cenie nie ma co dyskutować. MINI by BMW nigdy nie było tanie i pewnie nie będzie. Najważniejsze jest to, że jest warte każdej wydanej na to złotówki. I to w 110%.

Dane
Silnik turbodiesel, R4, 16v , Pojemność 1560 cm3, Moc 110 KM (80 kW) przy 4000 obr./min, Max moment obr. 240 Nm między 1750 a 2000 obr./min, Skrzynia biegów 6-biegowa, manualna, Napęd przednie koła
-------------------------------------------------------------------------------
Długość x Szerokość x Wysokość 3945 x 1683 x 1426 mm; Rozstaw osi 2750 mm
Masa własna 1250 kg; Ładowność 678 kg ; Bagażnik 260 - 930 l ; Zbiornik paliwa 40 l ; Nadwozie kombi ; Drzwi / miejsca 3 / 5
------------------------------------------------------------------------------- 
Przyspieszenie 0-100 km/h 10,4 s; Prędkość maksymalna 193 km/h; Spalanie (miasto/trasa/średnie) ;  fabryczne 4,9 / 3,6 / 4,1 l/100 km;  w naszym teście  6,5 / 5,2 / 5,8 l/100 km ; emisja CO2 109 g/km
------------------------------------------------------------------------------
Cena
już od 77.100 PLN (One Clubman); wersja testowana 91.400 PLN (Cooper D Clubman); egzemplarz testowany : 124.940 PLN ; Gwarancja: mechaniczna = 2 lata, perforacyjna = 12 lat, na lakier = 3 lata ; Przeglądy co 20.000 km

tekst: Marek Stachoń, zdjęcia: Kacper Szczepański
Exoticcars.pl

 
Tropiciel cen Sprzedaj swój samochód Auto szukacz
Czy wiesz, że...

Pierwszy wyścig mistrzostw Formuły 1 rozgrywano na oczach króla Jerzego V?

na starym lotnisku RAF[1] (tor Silverstone) 13 maja 1950 roku. Był jednym z 7 wyścigów które odbyły się w pierwszym sezonie Formuły 1, który ...
 
Aktualne ceny paliw

Informacje dostarcza: stacjebenzynowe.pl

Mazda CX-5, czyli spóźnienie kontrolowane

Mazda CX-5, czyli spóźnienie kontrolowane

Lepiej późno niż wcale. Tak można określić to, co zrobiła Mazda dopiero teraz prezentując swoją propozycję w segmencie kompaktowych crossoverów, przez niektórych nazywanych też SUV-ami. Grupa samochodów uterenowionych, będących raczej miejskimi pochłaniaczami krawężników, rozwinęła się ostatnimi laty niemal niczym groźny wirus.
Uwaga na auta ze Szwajcarii!

Uwaga na auta ze Szwajcarii!

Kupiłeś auto sprowadzone ze Szwajcarii - uważaj, bo możesz mieć poważne problemy! W latach 2004-2008 trafiło do Polski ponad 1,5 tys. samochodów, przy imporcie których handlarze dopuścili się licznych oszustw i fałszerstw. Sprowadzone ze Szwajcarii auta legalizowano na podstawie podrabianych dokumentów. Fałszowano umowy zakupu radykalnie zaniżając cenę tych samochodów. To pozwalało handlarzom na opłatę symbolicznej akcyzy, cła i kwoty podatku VAT.
Newsletter
Sonda
Czy podoba Ci się nasza strona?
proszę czekać...
Tagi

Twoje sugestie

* wiadomość
e-mail
imię nazwisko
* pola obowiązkowe
zamknij »