Prezentacje

Mercedes E 350 CDI 4MATIC BlueEFFICIENCY T

2011-02-17

   tekst: Mateusz Żuchowski, zdjęcia: Konrad Skura


E-klasę łatwo odrzucić jako kompromisową limuzynę S na bazie klasy C, albo emerycką wersję piątki BMW. Ale tak naprawdę mało który Mercedes zawiera w sobie tyle unikalnych dla tej marki cech, za które ją wielbimy. Patrząc przez pryzmat historii, średniej wielkości limuzyna jest jedną ze specjalności tej marki. Od lat 60. kolejne generacje właśnie tego segmentu budowały jej ikoniczny obraz. Heckflosse uważany był za symbol nowoczesności - nie tylko pod względem stylu, docenionego praktycznie na całym świecie, ale i bezpieczeństwa, rozwijanego przez genialnego konstruktora Belę Barenyi. Od W114 rozpoczęła się era niezniszczalnych Merców - kolejne generacje - W123 i W124 - choć proste w swoim przekazie, zdobyły sobie renomę i szacunek, jakim mogą pochwalić się mało które inne konstrukcje, nawet niemieckie. O ich jakości niech świadczy bezlitosne użytkowanie na co dzień mających i po 40 lat egzemplarzy w wielu zakątkach świata, gdzie samochód z gwiazdą na masce nadal jest jedynym dostępnym skrawkiem luksusu. A i nawet w Polsce, dzięki niedawno przeprowadzonemu przez krajowego importera konkursie wiemy, że znajduje się u nas co najmniej czterdzieści egzemplarzy Merców należących już od ćwierćwiecza do jednego właściciela, a najstarszym z nich jest zakupiony w 1966 roku praprzodek obecnej klasy E - pięknie zachowany, błękitny W110.

Na E-klasie spoczywa więc dużą odpowiedzialność. Ciężar, z którym okularniki nieszczególnie sobie poradziły - przytłoczyły je niepokojące problemy z jakością wykonania, szybko torpedujące budowany przez wiele lat wizerunek marki. Do tego konkurenci - w szczególności ten najważniejszy, z leżącego nieopodal Monachium - znacznie odbiegli do przodu, pozostawiając Mercedesa w roli sympatycznego, acz nieszkodliwego dziadkowoza.

Mercedesowi potrzebna była totalna mobilizacja. Droga na szczyt była jedna - połączyć najnowocześniejsze rozwiązania z utraconą na przestrzeni lat aurą najbardziej lubianych modeli. Czy to się udało? Czytajcie dalej...

Ciało
Projekt nadwozia idealnie wpisuje się w kanon wyznaczony w poprzednim akapicie. Projekt W212 zawiera w sobie nieodłączne cechy Mercedesa, interpretując je w nowoczesny, designerski sposób, dyktowany elegancją w modnym wydaniu. Projektanci świetnie połączyli solidność i masywny wygląd a la Merol z zaskakująco atletyczną sylwetką. Zaprezentowane kilka miesięcy po limuzynie kombi stanowi jeszcze większe designerskie osiągnięcie. Podczas gdy sedan jest w swojej kwadratowej bryle nadal trochę barokowy, kombi, przy zachowaniu wszystkich funkcjonalnych cech, wygląda zgrabnie z każdej perspektywy. To imponujące osiągnięcie, biorąc pod uwagę długość równą 490 cm i szerokość przekraczającą z lusterkami dwa metry. Zwinny miejski maluch więc to nie jest, ale nie przytłacza swoją obecnością tak jak Audi Q7. Zasługę za to dzierżą przede wszystkim wyraziste boczne przetłoczenia wznoszące sylwetkę wraz z falą wokół tylnego błotnika, wykorzystaną także w nowym CLS-ie. Wysoko zachodząca dolna linia okien serwuje pasażerom poczucie bezpieczeństwa, jednocześnie nie sprawiając problemów kierowcy z widocznością dzięki bardzo dużemu areałowi szyb i cienkim słupkom.

Na domenę nowoczesnego wyglądu w dużej mierze pracuje przód, z o wiele bardziej charakternymi, ostro zarysowanymi światłami, podkreślonymi przez cięcia zderzaka i maski. Składający się na jeden motyw z lampami grill z czterema żebrami nadaje sportowego charakteru, w tym egzemplarzu ewidentnie podkreślonego pakietem AMG, na który składają się listwy na zderzakach i bokach oraz osiemnastocalowe felgi. Swój efekt glamour dorzucają diody LED pełniące rolę świateł do jazdy dziennej z przodu, kierunkowskazów w lusterkach i wypełniające całe tylne reflektory. Ich duży rozmiar zaradnie maskuje przepastny kufer, podczas gdy srebrna belka nad tablicą rejestracyjną i szerokie końcówki układu wydechowego dodają tego mercedesowskiego kunsztu.

Największą siłą modelu T klasy E już od wielu pokoleń jest niekończąca się otchłań bagażnika. Podobnie jest także i przy tej generacji - dla pewności nadwozie jeszcze bardziej wydłużono, tak aby czarna dziura za tylną kanapą nie miała sobie równej w żadnym innym modelu. To największy dostępny bagażnik na rynku - nie tylko w gronie premium albo w tym segmencie, ale w ogóle wśród kombi. Po naciśnięciu kluczyka elektrycznie otwierana klapa ukaże Ci całe 695 litrów prostopadłościennej przestrzeni, którą możesz dodatkowo powiększyć o 112 litrów docierając do drugiego dna albo zgromadzić całe 1950 litrów, składając tylne siedziska. Równe dwa metry płaskiej przestrzeni czynią z niego godnego zastępcę kampera pełniąc rolę najdroższego na świecie łóżka (albo nawet boiska do gry w piłkę nożną). W standardowej konfiguracji mamy już całe 200 litrów więcej niż symbol przestronnych kombi - Ford Mondeo, natomiast po złożeniu siedzeń wzór niemieckiej ergonomii jeszcze bardziej oddala się od peletonu, wyprzedzając o blisko 100 litrów najbardziej luksusową Nyskę świata: Skodę Superb kombi.

Nawet w obliczu rekordowego kufra reszta kabiny nie wypada blado. Po obło-barokowych wnętrzach Mercedesów poprzedniej generacji, teraz obowiązuje niewątpliwie zainspirowany BMW świeży, jednocześnie awangardowy i ponadczasowy styl. Dojrzały właściciel doceni takie eleganckie smaczki, jak naśladującą kształt grilla kratownicę wentylacji na panelu środkowym. Obficie zastosowane szczotkowe aluminium na pewno wygląda też ciekawiej i lżej od polerowanego orzecha. Resztę dopełnia pokrywająca właściwie każdy centymetr kwadratowy skórzana tapicerka. Wreszcie w Mercedesie znów czujemy się tak jak powinniśmy: wszystko sprawia wrażenie, że przeżyje jeszcze Twoje wnuki. Solidne, masywne z wyglądu, nawiązujące do pożądanych stereotypów.

Pomimo sporej liczby przycisków na konsoli centralnej obsługa jest bezproblemowa, służąc za podręcznikowy przykład niemieckiej ergonomii. Przoduje tu naprawdę prosty i bardzo sprawny w obsłudze system COMMAND nowej generacji, stanowiący godną alternatywę dla iDrive'a i MMI (trudno żeby było inaczej, za prawie 16 tysięcy złotych).

Czyli bez wad? Jeśli z poczucia dziennikarskiego obiektywizmu muszę się do czegoś przyczepić, to będzie to rozczarowująca ilość miejsca na tylnej kanapie w stosunku do biblijnych równin bagażnika. Kabina wielkości gotyckiej katedry przyczynia się też do rezonansu szumów powietrza w czasie jazdy, przez co ich zamaskowanie na poziomie najlepszych limuzyn było niemożliwe. No i Mercedes nadal niestety w niektórych miejscach stosuje skórę, która nie wszystkim przypada do gustu.

Dusza
Projekt nadwozia idealnie wpisuje się w kanon wyznaczony w poprzednim akapicie. Projekt W212 zawiera w sobie nieodłączne cechy Mercedesa, interpretując je w nowoczesny, designerski sposób, dyktowany elegancją w modnym wydaniu. Projektanci świetnie połączyli solidność i masywny wygląd a la Merol z zaskakująco atletyczną sylwetką. Zaprezentowane kilka miesięcy po limuzynie kombi stanowi jeszcze większe designerskie osiągnięcie. Podczas gdy sedan jest w swojej kwadratowej bryle nadal trochę barokowy, kombi, przy zachowaniu wszystkich funkcjonalnych cech, wygląda zgrabnie z każdej perspektywy. To imponujące osiągnięcie, biorąc pod uwagę długość równą 490 cm i szerokość przekraczającą z lusterkami dwa metry. Zwinny miejski maluch więc to nie jest, ale nie przytłacza swoją obecnością tak jak Audi Q7. Zasługę za to dzierżą przede wszystkim wyraziste boczne przetłoczenia wznoszące sylwetkę wraz z falą wokół tylnego błotnika, wykorzystaną także w nowym CLS-ie. Wysoko zachodząca dolna linia okien serwuje pasażerom poczucie bezpieczeństwa, jednocześnie nie sprawiając problemów kierowcy z widocznością dzięki bardzo dużemu areałowi szyb i cienkim słupkom.

Na domenę nowoczesnego wyglądu w dużej mierze pracuje przód, z o wiele bardziej charakternymi, ostro zarysowanymi światłami, podkreślonymi przez cięcia zderzaka i maski. Składający się na jeden motyw z lampami grill z czterema żebrami nadaje sportowego charakteru, w tym egzemplarzu ewidentnie podkreślonego pakietem AMG, na który składają się listwy na zderzakach i bokach oraz osiemnastocalowe felgi. Swój efekt glamour dorzucają diody LED pełniące rolę świateł do jazdy dziennej z przodu, kierunkowskazów w lusterkach i wypełniające całe tylne reflektory. Ich duży rozmiar zaradnie maskuje przepastny kufer, podczas gdy srebrna belka nad tablicą rejestracyjną i szerokie końcówki układu wydechowego dodają tego mercedesowskiego kunsztu.

Największą siłą modelu T klasy E już od wielu pokoleń jest niekończąca się otchłań bagażnika. Podobnie jest także i przy tej generacji - dla pewności nadwozie jeszcze bardziej wydłużono, tak aby czarna dziura za tylną kanapą nie miała sobie równej w żadnym innym modelu. To największy dostępny bagażnik na rynku - nie tylko w gronie premium albo w tym segmencie, ale w ogóle wśród kombi. Po naciśnięciu kluczyka elektrycznie otwierana klapa ukaże Ci całe 695 litrów prostopadłościennej przestrzeni, którą możesz dodatkowo powiększyć o 112 litrów docierając do drugiego dna albo zgromadzić całe 1950 litrów, składając tylne siedziska. Równe dwa metry płaskiej przestrzeni czynią z niego godnego zastępcę kampera pełniąc rolę najdroższego na świecie łóżka (albo nawet boiska do gry w piłkę nożną). W standardowej konfiguracji mamy już całe 200 litrów więcej niż symbol przestronnych kombi - Ford Mondeo, natomiast po złożeniu siedzeń wzór niemieckiej ergonomii jeszcze bardziej oddala się od peletonu, wyprzedzając o blisko 100 litrów najbardziej luksusową Nyskę świata: Skodę Superb kombi.

Nawet w obliczu rekordowego kufra reszta kabiny nie wypada blado. Po obło-barokowych wnętrzach Mercedesów poprzedniej generacji, teraz obowiązuje niewątpliwie zainspirowany BMW świeży, jednocześnie awangardowy i ponadczasowy styl. Dojrzały właściciel doceni takie eleganckie smaczki, jak naśladującą kształt grilla kratownicę wentylacji na panelu środkowym. Obficie zastosowane szczotkowe aluminium na pewno wygląda też ciekawiej i lżej od polerowanego orzecha. Resztę dopełnia pokrywająca właściwie każdy centymetr kwadratowy skórzana tapicerka. Wreszcie w Mercedesie znów czujemy się tak jak powinniśmy: wszystko sprawia wrażenie, że przeżyje jeszcze Twoje wnuki. Solidne, masywne z wyglądu, nawiązujące do pożądanych stereotypów.

Pomimo sporej liczby przycisków na konsoli centralnej obsługa jest bezproblemowa, służąc za podręcznikowy przykład niemieckiej ergonomii. Przoduje tu naprawdę prosty i bardzo sprawny w obsłudze system COMMAND nowej generacji, stanowiący godną alternatywę dla iDrive'a i MMI (trudno żeby było inaczej, za prawie 16 tysięcy złotych).

Czyli bez wad? Jeśli z poczucia dziennikarskiego obiektywizmu muszę się do czegoś przyczepić, to będzie to rozczarowująca ilość miejsca na tylnej kanapie w stosunku do biblijnych równin bagażnika. Kabina wielkości gotyckiej katedry przyczynia się też do rezonansu szumów powietrza w czasie jazdy, przez co ich zamaskowanie na poziomie najlepszych limuzyn było niemożliwe. No i Mercedes nadal niestety w niektórych miejscach stosuje skórę, która nie wszystkim przypada do gustu.

Współżycie
Duży w tym udział oprócz samego napędu także aury budowanej przez wnętrze. Wszyscy fani Mercedesów na pewno rozsiądą się tu z zachwytem, wywołanym nie tylko niezrównaną ilością elektronicznych fajerwerków. Oto współcześnie produkowany samochód, który ma w sobie klimat pozornie zarezerwowany wyłącznie dla sentymentalnych klasyków. Buduje go wiele składników - ogóły takie jak solidność wykonania, masywny wygląd i staranne wyciszenie potwierdzane są przez takie ujmujące detale, jak zegar zajmujący jedno z najważniejszych miejsc na desce rozdzielczej albo wajcha skrzyni biegów w kolumnie kierownicy. Starym dobrym zwyczajem do bagażnika można zamówić dwa dodatkowe fotele zwrócone ku tylnej szybie. Ukoronowanie stanowi najbardziej wartościowa cecha każdej przejażdżki Mercedesem, czyli dumny celownik na przepastnej masce. Elementy te nie mają żadnego uzasadnienia poza chęcią przeniesienia właściciela do czasów W124. Poetyka w niemieckim wykonaniu. A nawet odrobina humoru - jeden z przycisków przy lusterku pozwala kierowcy włączyć lampkę nad tylną kanapą. Płacenie za przejazd taksówką jeszcze nigdy nie było tak komfortowe - taryfiarze z Berlina, Hamburga i Stuttgartu już ćwiczą palce.

Pod tą pelerynką sentymentu kryje się jednak nowoczesny luksus i bezpieczeństwo na najnowszym poziomie. Nawet te pozornie proste elementy, jak odtwarzacz audio, fotele czy klimatyzacja stanowią zupełnie inną ligę od przyrządów, które możemy znaleźć w normalnych samochodach. Regulowane elektronicznie we wszystkich zakresach siedziska (włącznie z zagłówkami) nie tylko mają funkcję masażu, ale i dociskają boki pleców przy ostrzejszych zakrętach - numer znany dotychczas z cudów techniki pokroju BMW M5 E60. Podobnie jak w innych Mercedesach, bardzo wydajny Thermotronic działa jeszcze w pełni sprawnie jeszcze kilkanaście minut po wyłączeniu silnika.

Na W212 spłynęła też część elektronicznych cudów znanych przede wszystkim z zawsze wyznaczającej nowe trendy S-klasy, wyznaczając nowe limity w zakresie bezpieczeństwa. ABS, airbagi, co tylko przyjdzie Wam na myśl - to wszystko pierwsze miał Mercedes. E-klasa ma oczywiście ABS, a i dziewięć poduszek, ale o wiele ciekawsze są elementy z zakresu prewencji wypadków. Po naciśnięciu jednego przycisku centralny ekran zmienia się w wojskową bazę operacyjną za sprawą świetnie działającego noktowizora. Szaleńcza jazda bez świateł po lesie w środku nocy jeszcze nigdy nie była taka odpowiedzialna. Włączenie biksenonowych świateł wcale nie ograniczyło potencjału inżynierów ze Stuttgartu. Intelligent Lighting System dopasowuje kształt i długość plamy światła zależnie od warunków na drodze i sposobu jazdy, podobnie jak w o wiele głośniej promowanych, a niczym nie różniących się systemach Audi i Opla. Aktywny tempomat nie tylko samoczynnie reguluje prędkość w zależności od tempa jadących przed nami pojazdów, ale i potrafi zupełnie wyhamować, gdyby na autostradzie zdarzył się wypadek, albo chociaż w przypadku zwykłego korka. Żeby kierowca nie poczuł się zupełnie bezużyteczny i nie udał się beztrosko na drzemkę, system Attention Assist nieustannie obserwuje i analizuje 70 parametrów, po których ocenia zdolność kierowcy do jazdy, ewentualnie namawiając go do krótkiego odpoczynku bądź zwracając uwagę drżeniem kierownicy o zjeżdżaniu ze swojego pasa. Cóż, w tej klasie podgrzewanie foteli i czujnik parkowania już chyba nie wystarcza...

Werdykt
Po latach chudych definitywnie przyszły dla Mercedesa lata tłuste. Świetna kontynuacja CLS-a, ikoniczny SLS i dopracowane bardziej niż kiedykolwiek pozostałe modele składają się na jedną z najlepszych ofert modelowych na świecie (która notabene przez najbliższe lata się jeszcze znacznie powiększy). A to właśnie klasa E stanowi w tej bogatej palecie jedną z najsilniejszych pozycji, a z czterech naprawdę świetnych jej wariantów kombi jest chyba tym najbardziej udanym pod każdym względem.

Jasne, że nie jest zupełnie pozbawiony wad: mógłby stanowić większe zagrożenie dla BMW piątki w zakresie prowadzenia, mieć odważniejszy wygląd i silniki z niższą emisją spalin, ale wszystko to sprowadza się tak naprawdę do wyboru odpowiedniej konfiguracji i dostosowania do oczekiwań klienta. Także z wielką przyjemnością ogłaszamy, że Mercedes-Benz E 350 CDI T jest pierwszym samochodem w już trzyletniej historii testów portalu, który zdobywa komplet gwiazdek oceny końcowej. Jeśli chodzi o wybór dobrze wykonanego, wygodnego rodzinnego kombi - ten samochód nie pozostawia Wam nic do życzenia.

Dane
CZYM NAPĘDZANY?
Silnik turbodiesel, V6, 24v
Pojemność 2987 cm3
Moc 231 KM (170 kW) przy 3800 obr/min
Max moment obr. 540 Nm przy 1600-2400 obr/min
Skrzynia biegów automatyczna, 7-biegowa
Napęd 4x4

JAK DUŻY?
Długość x Szerokość x Wysokość 4895 x 1854 x 1512 mm
Rozstaw osi 2874 mm
Masa własna 1990 kg
Ładowność 575 kg
Bagażnik 695 - 1950 l
Zbiornik paliwa 80 l
Nadwozie kombi
Drzwi / miejsca 5 / 5

NA CZYM STOI?
Koła 245/40 R18

JAK SZYBKI?
Przyspieszenie 0-100 km/h 7,5 s
Prędkość maksymalna 235 km/h

JAK BARDZO SPRAGNIONY?
Spalanie (miasto/trasa/średnie)
- fabryczne 9,4 / 6,4 / 7,6 l/100 km
- w naszym teście  11,2 / 7,9 / 10,5 l/100 km
Średnia emisja CO2 200 g/km

JAK DROGI?
Cena
- już od... 178.000 PLN (E 200 CGI T)
- wersja testowana 272.000 PLN (E 350 CDI 4MATIC T)
- egzemplarz testowany  436.058 PLN

Gwarancja
- mechaniczna 2 lata
- perforacyjna  6 lat
- na lakier  6 lat
Przeglądy wg wskazań komputera

 
Tropiciel cen Sprzedaj swój samochód Auto szukacz
Czy wiesz, że...

samochód, który masz w leasingu nie jest Twoją właśnością?

zobacz co to jest leasing i na czym on polega...
 
Aktualne ceny paliw

Informacje dostarcza: stacjebenzynowe.pl

Mazda CX-5, czyli spóźnienie kontrolowane

Mazda CX-5, czyli spóźnienie kontrolowane

Lepiej późno niż wcale. Tak można określić to, co zrobiła Mazda dopiero teraz prezentując swoją propozycję w segmencie kompaktowych crossoverów, przez niektórych nazywanych też SUV-ami. Grupa samochodów uterenowionych, będących raczej miejskimi pochłaniaczami krawężników, rozwinęła się ostatnimi laty niemal niczym groźny wirus.
Uwaga na auta ze Szwajcarii!

Uwaga na auta ze Szwajcarii!

Kupiłeś auto sprowadzone ze Szwajcarii - uważaj, bo możesz mieć poważne problemy! W latach 2004-2008 trafiło do Polski ponad 1,5 tys. samochodów, przy imporcie których handlarze dopuścili się licznych oszustw i fałszerstw. Sprowadzone ze Szwajcarii auta legalizowano na podstawie podrabianych dokumentów. Fałszowano umowy zakupu radykalnie zaniżając cenę tych samochodów. To pozwalało handlarzom na opłatę symbolicznej akcyzy, cła i kwoty podatku VAT.
Newsletter
Sonda
Czy podoba Ci się nasza strona?
proszę czekać...
Tagi

Twoje sugestie

* wiadomość
e-mail
imię nazwisko
* pola obowiązkowe
zamknij »