Prezentacje
Mercedes C 180K BlueEFFICIENCY Avantgarde
2010-02-24
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]()
tekst: Mateusz Żuchowski, zdjęcia: Kacper Szczepański
Mercedes-Benz chce udowodnić, że też nie jest zielony w sprawach ekologii. On jest... niebieski. Mercedes, skoncentrowany na powrocie na designerski i image'owy panteon, zaniedbał trochę kwestię jakże modnej i pożądanej przez klientów ekologii. Wprowadził więc linię BlueEFFICIENCY, która ma takie samo zadanie, jak EfficientDynamics w BMW. Główną misją samochodów opatrzonych tym znaczkiem jest jazda z mniejszą emisją spalin i skromniejszym spalaniem. I lepszym samopoczuciem właściciela.
Elegancką limuzynę zaopatrzono w szereg sprytnych patentów (opisanych w dziale 'współżycie'), które na pewno wywołają uśmiech na waszej twarzy, i jedno odważne rozwiązanie, które może wywołać u was zaskoczenie (do wglądu w dziale 'dusza'). Pocieszający jest fakt, że ekologiczny model - będący jednocześnie najsłabszym - jest też najtańszy. Świetny sposób na rozpoczęcie romansu z gwiazdą. Pozostańmy jednak na chwilę przy C-klasie jako takiej. Początków tego modelu można wypatrywać w modelu W201 (190). Jako "baby-Benz" okupował segment poniżej W123, poprzednika E-klasy. Przy rozwoju tego modelu, firma postawiła wszystko na jedną kartę - badania pochłonęły ogromne ilości pieniędzy i w przypadku niepowodzenia cała firma miałaby poważne kłopoty. Na szczęście Mercedesy zawsze cieszyły się pożądaniem i wiadomość, że teraz będzie na nie stać więcej osób, została przyjęta entuzjastycznie.
Po zaawansowanej technicznie 190-tce z szalonymi wersjami wyścigowymi, dwie kolejne generacje opatrzone już literką C nie wyróżniały się właściwie niczym szczególnym, a problemy z jakością spowodowały, że nigdy nie stały się hitem. Konserwatywny design przypiął temu modelowi łatkę dla emerytów i nie pomogła tu nawet wersja Sportcoupe. Wszystko zmieniło się z wejściem na rynek obecnej generacji - W204. Dynamiczny, a przy tym elegancki design, powrót porządnego wykończenia i technologicznych innowacji sprawił, że C-klasa to znów jeden z najpopularniejszych aut z gwiazdą na masce na naszych ulicach.
Ciało
Obecna C-klasa w wersji Avantgarde to pierwszy Mercedes bez stojącej gwiazdy na masce. Pierwszy w całej 128-letniej historii marki. To nie jedyna nowość. W204 jest o wiele lżejszy w formie niż stereotypowa limuzyna Mercedesa. Ostre, wyraziste linie widoczne są nie tylko w bryle, ale i detalach, takich jak przednie światła i grill. Pomiędzy trzema brzytwami przedniego wlotu powietrza umieszczono dużą gwiazdę, w tej formie zarezerwowaną dotychczas wyłącznie dla modeli o charakterze sportowym. Nawet te klasyczne rozwiązania zostały zaserwowane w zupełnie nowym wydaniu - aby tylne światła były przez cały czas czyste i widoczne nie są już stopniowane, ale wentylowane, a aerodynamikę przodu poprowadzono tak, aby boczne szyby nie brudziły się podczas deszczowych dni.
Z białym kolorem powierzonego egzemplarza świetnie kontrastuje czarny dach, zdradzający obecność obszernego szyberdachu (8.203 zł). Dzięki niemu wnętrze jest choć trochę bardziej optymistyczne, bo kokpitowi niestety brakuje polotu. Możemy być za to pewni znakomitej jakości wykończenia i poczucia solidności - długi proces rozwojowy modelu opłacił się: znów czujemy się tu jak w starym, dobrym Mercu. O spokój ducha dba dobra izolacja broniąca nas przed odgłosami z drugiej strony szyb jak i nienaganne spasowanie. Poczucie premium potęgują smaczki jak "lewitująca" wskazówka prędkościomierza (trzymana za grot pod przykryciem) czy skala radia w stylu retro, osadzona w ramach nowoczesnego panelu LCD wysuwającego się samoczynnie ze swojej skrytki. Z pomocą tego samego ekranu można operować całym systemem COMAND APS, czyli stuttgarcką odpowiedzią na iDrive BMW. Jednym pokrętłem (które się nie tylko obraca, ale i przesuwa) sterujemy całym systemem audio, nawigacją i dyskiem twardym. Jeśli nie zrazi was cena tego zestawu na poziomie 10.000 złotych, warto dorzucić jeszcze 3,5 tys na siedem głośników mimo, że zostały dostarczone przez trochę przereklamowaną już firmę harman/kardon. Ergonomia również stoi na wysokim poziomie, pomimo zastosowania typowego wyłącznie dla Mercedesa rozwiązania w postaci jednej wajchy za kierownicą sterującą zarówno światłami, jak i wycieraczkami. Niby nie ma w tym nic złego, ale z drugiej strony, po co zmieniać utarte schematy?
Nowa C-klasa jest dłuższa od poprzedniczki, ale mimo wszystko specjalnie tego we wnętrzu nie czuć. Najbardziej doskwiera to oczywiście z tyłu - od limuzyny Mercedesa z pewnością wielu oczekiwałoby więcej. Na osłodę pozostaje tylko spory bagażnik o pojemności 475 litrów. Ale C to jeszcze nie ta klasa, żeby być wożonym, prawda? Zajrzyjmy więc pod maskę...
Dusza
A tu - niespodzianka! Mercedes ostatnio niepostrzeżenie podmienił najsłabszą jednostkę napędową. Nadal ukrywa ją pod szyldem C 180K, a żeby utrudnić nam wpadnięcie na trop, nowy silnik ze znaną tylko Niemcom precyzją został skalibrowany na te same 156 KM i 230 Nm. Różnica polega jednak na tym, że ta moc osiągana jest teraz z pojemności skokowej nie 1,8, a... 1,6 litra. No tak, wsadzenie tak małego silnika pod maskę Mercedes musiał wytłumaczyć względami ekologii, bo czym innym?
Mówiąc już jednak zupełnie serio, to naprawdę dobry silnik. Podobnie jak prezentowana ostatnio dwulitrowa wysokoprężna jednostka w BMW 1, także ta dowodzi, że downsizing jest potrzebny i w wykonaniu Niemców ma sensowną przyszłość. I to nie tylko ze względu na 169 gramów CO2 na każdy kilometr, ale na cieszące oko i portfel spalanie. Choć podawane przez producenta spalanie w trasie na poziomie pięciu litrów na 100 km jest oczywiście nierealne, ale nawet wynik oscylujący wokół 7 l/100 km w podróży pomiędzy dwoma przykładowymi polskimi miastami jest zadowalający. Tylko przy beztroskiej i dynamicznej jeździe w mieście da się wejść w wyniki dwucyfrowe. Wiem, że spadek na poziomie 2-3 litrów wobec większości jednostek nie stawia go jeszcze na pozycji zbawiciela świata, ale podoba mi się taki postęp.
Cztery garnuszki ustawione w rzędzie oczywiście nie przyprawiają o szybsze bicie serca i zastanawiające zmiany w składzie powierzchni w okolicach tylnej osi, ale wspaniale wypełniają swoje zadanie. Silnika nie trzeba za wysoko wkręcać, aby wydobyć duży moment obrotowy, a i on delikatnie przypomina o swoim istnieniu dopiero przy bardzo wysokich obrotach. Dynamika w mieście jest zadowalająca (100 km/h w 9,5 sekundy), a i na drogach szybkiego ruchu napęd radzi sobie z wciskaniem gazu. Poziom wyrafinowania tego silnika wznawia walkę pomiędzy dieslami a benzynowcami, bowiem stosunkowo nieduża różnica w spalaniu w obliczu wyższego komfortu, lepszych osiągów i zdecydowanie niższej ceny sprawia, że C 200 CDI wcale nie jest takim oczywistym wyborem.
Jeśli chcemy mieć nową C-klasę bez topienia w niej niebotycznych sum pieniędzy, spokojnie możemy zostać ze standardową skrzynią ręczną. Mimo, że automat od niepamiętnych czasów nieodłącznie kojarzy się z Mercedesem, to producent nie zapomniał też jak się robi dobre manuale. Ten ma sześć przełożeń i właściwie żadnych wad - długości przełożeń gwarantują odpowiedni kompromis pomiędzy mocą silnika a spalaniem, a ergonomiczny drążek pewnie wchodzi w biegi. Mercedesy tego kalibru mimo wszystko nadal nie należą do najbardziej wciągających w prowadzeniu aut na rynku - zapalony kierowca na pewno wybierze BMW trójkę - ale prawie każdy inny będzie zadowolony. Samochód prowadzi się pewnie dzięki dość precyzyjnemu układowi kierowniczemu, sztywnej konstrukcji nadwozia i dobrze zestrojonemu zawieszeniu. Sprężyny komfortowo resorują nierówności, ale inżynierowie obronili nas przed "syndromem beczki". Starsi kierowcy, którzy chcieliby zaznać kojącego bujania, muszą wrócić na swoje wersalki. W połączeniu z wygodną pozycją za kierownicą i sporym bakiem to naprawdę dobre auto na długie trasy.
Współżycie
Pod dumnym sloganem BlueEFFICIENCY kryje się jednak więcej, niż tylko silnik-stachanowiec. Podobnie jak w przypadku wielu innych firm (Ford, Volvo, Volkswagen), większą wydajność osiąga się małymi, prostymi kroczkami. Mercedes od nakreślenia jednakowych ram dla wszystkich modeli, woli oddzielnie "tuningować" każdy z nich. C-klasie zaaplikowano przede wszystkim kurację odchudzającą. Lżejsza jest przednia szyba (cieńsza), tak samo materiał wygłuszający kabinę oraz specjalne felgi. Na nie naciągnięto specjalne opony Michelina charakteryzujące się oporem toczenia zmniejszonym o 17%. Do tego dodano kilka poprawek nadwozia: mniejsze lusterka (z atrakcyjnymi kierunkowskazami diodowymi), gładki spód, obniżone zawieszenie i częściowo zasłonięty grill. Odpowiedzią C BlueEFFICIENCY na ograniczenie apetytu na paliwo jest więc zmniejszenie oporu powietrza. Tu współczynnik wynosi 0,27.
W obliczu tych faktów cena na poziomie 130.000 złotych wydaje się naprawdę świetna - komfortowa limuzyna Mercedesa z oszczędnym silnikiem w "ludzkiej" cenie? Poza C 200K (który przed zwiększeniem mocy był właśnie tym C 180) wszystkie inne warianty silnikowe kosztują już przynajmniej 20 tysięcy złotych więcej. Sen z powiek spędza lista wyposażenia dodatkowego. Niemcy nadal mają brzydki zwyczaj naliczania za wszystko (popielniczka - 226 zł, uchwyt na napoje - 125 zł, mocowanie gaśnicy - 553 zł). W standardzie mamy tylko jeden z kilku lakierów i materiałową tapicerkę. A pozycji na liście wyposażenia grubo ponad sto... Większość z nich jest warta kilka tysięcy złotych, a niektóre pozycje przekraczają 10.000 (dwubarwna tapicerka z drewnianym wykończeniem, system audio, automatyczna skrzynia biegów, nawet felgi AMG!). Mercedes to nadal nie rarka. Porównując go z konkurencją koniecznie sporządź sobie od razu listę wyposażenia, które chcesz mieć.
Werdykt
W204 to niewątpliwie jeden z najbardziej dopracowanych Mercedesów ostatnich lat i najlepszy model z gwiazdą w tym segmencie od czasów 190-tki. Dzięki rozsądnemu, a jednocześnie komfortowemu silnikowi i szeregiem poprawek obniżających spalanie to atrakcyjna oferta także dla klientów flotowych oraz... taksówkarzy. To właśnie C 180K BlueEFFICIENCY ma największy sens na postoju taryf. A Ty sam spróbuj wymyślić chociaż jeden powód, dla którego potrzebujesz mocniejszego - i zdecydowanie droższego - silnika.
JAK DROGI?
Cena: już od... 123.900 PLN
egzemplarz testowany : 172.740 PLN
-----------------------------------------------------------
Sprawdź ceny samochodów używanych >>>
Sprawdź finansowanie >>>


































