Prezentacje

Lancia Musa 1.6 MultiJet Platino

2010-03-11


tekst: Mateusz Żuchowski, zdjęcia: Kacper Szczepański

Przy wyborze samochodu, niektórzy kierują się mocą silnika, inni średnim spalaniem, do jeszcze innych przemawia bogate wyposażenie. Ale znajdują się też ludzie, dla których na każdym kroku liczy się tylko styl. Dla nich jest tylko jedna opcja - Lancia. Mająca już 103 lata marka od samego początku kojarzyła się z najwyższą elegancją i stylem w najlepszym włoskim wydaniu. To dzięki tej firmie w historii motoryzacji zapisały się litery alfabetu greckiego, przyporządkowywane kolejnym modelom. Oprócz statecznych limuzyn, modele takie jak Stratos, 037 czy Delta zdominowały trasy najbardziej prestiżowych rajdów, a Scuderia Lancia miała swój epizod w Formule 1.

Charakter firmy nie zmienił się nawet po 1969 roku, kiedy firma została przejęta przez Fiata. Choć od tego momentu oferowane modele bazują na popularnych odpowiednikach z firmy-matki, to modele takie jak Thesis czy Thema nieustannie kojarzą się z dobrym gustem. Obecny line-up Lancii składa się z czterech modeli: miejskiego Ypsilona, awangardowej Delty i luksusowej Thesis. Po wycofaniu z oferty Phedry, jedynym vanem w ofercie pozostaje nietuzinkowa Musa. Model ten to tak naprawdę Fiat Idea w przebraniu, który z kolei jest podwyższonym Punto poprzedniej generacji.

Ciało
Zwykło się mawiać, że o gustach się nie dyskutuje, ale w tym przypadku po prostu trzeba. Lancia jest wyznacznikiem piękna i stylu, każdy z modeli oferowanych przez tą markę to motoryzacyjny odpowiednik produktów Emporio Armani i Ermenegildo Zegny. Podwyższona bryła została zamknięta w zgrabnej formie (choć w tym zasługa bardziej Fiata Idei), przybranej wysmakowanymi przetłoczeniami i detalami (to już działka Lancii). Szczególną uwagę zwracają światła - z przodu zalotnie zerkające na nas niczym powabne oczy, tylne przykryte eleganckimi kloszami. Delikatny facelifting z 2007 tylko podkreślił ich atrakcyjność.

Świat mody to jednak w dużej mierze świat pozorów - dobitnym przykładem na to jest przedni grill. To tak naprawdę... czarna połać plastiku bez żadnych otworów. Taki wlot powietrza jest jednak nieodłącznym elementem każdej Lancii, nawet jeśli żadne powietrze przez niego nie wlatuje. Drugim pozorem - choć już niezwiązanym ze stylem - jest pakowność. Przesuwana tylna kanapa to niewątpliwie fajny dodatek, ale żaden z tego bonus - można wybierać pomiędzy małą ilością miejsca na nogi dla pasażerów a małą pojemnością bagażnika. Nawet w najlepszej dla niego konfiguracji ma dalej mizerne 320 litrów.

Kokpit przejęto bezpośrednio z Fiata Idei, którego elementy znajdziemy także w Grande Punto. Nie emanuje aż tak stylem co nadwozie, ale otaczające nas świetne materiały (skóra ze wstawkami z alcantary) dają słuszne poczucie przebywania w samochodzie klasy premium. Wysiłki krawców niweczone są jednak przez słabą jakość wykonania. W niektórych miejscach można wykryć duże szczeliny, w czasie jazdy słychać stuki i trzaski. Bardziej pret-a-porter niż haute couture. Do tego dochodzą drobne problemy z ergonomią - łatwo pomylić dźwignię tempomatu z kierunkowskazami, przy kręceniu kierownicą zdarza się zaczepić o któryś z przycisków sterujących systemem audio. Będąc już przy nim, należy mu się słowo pochwały - opcjonalny system ze zmieniarką płyt w bagażniku został stworzony przez firmę Bose, która jak zawsze stanęła na wysokości zadania. To dzięki takim elementom wyposażenia jak jego głośniki czy tapicerka czujemy się w tym samochodzie naprawdę dobrze - jeśli komuś podoba się ten styl, niedociągnięcia nie będą mu przeszkadzać.

Dusza
Bądźmy szczerzy, silnik i podzespoły nie są najważniejsze w tym modelu. Na dobrą sprawę, to spełnią swoją rolę wtedy, kiedy właściciel zapomni o ich istnieniu. I tak właśnie jest. Pod maską testowanej Musy pracuje znany i lubiany silnik 1,6 Multijet - na ExoticCars.pl mogliście już przeczytać o nim przy okazji testu Fiata Bravo. W przeciwieństwie do turyńskiego kompaktu, u mniejszej krewniaczki stoi na samym szczycie piramidy silnikowej. Wysokoprężna jednostka zdaje się przeczyć prestiżowemu image'owi marki, ale Lancia to nadal marka masowa i musi iść z duchem czasu. Przecież jeszcze do niedawna nikt by nie pomyślał o vanie z granatową tarczą na masce. 120-konny motor zbiera pozytywne opinie i także w tym aucie się sprawdza - jest dynamiczny, pozwala na ostre przyśpieszanie i podróż z dużymi prędkościami, jednocześnie zachowując bardzo dobrą ekonomię - spalanie w trasie wynosi niewiele ponad 5 litrów, w mieście w najgorszym wypadku skończymy z 9 l/100 km. Co zrozumiałe, jest wydatnie wyciszony i nie daje po sobie poznać ciężarowego rodowodu.

Rozwiązanie kwestii zawieszenia nie zaskakuje - jest identyczne z większością produktów Fiata, tj. McPhersony z przodu + skrętna belka z tyłu. W Lancii zdaje się być zestrojone trochę delikatniej. Przyczynia się to oczywiście do przechyłów nadwozia, ale komfort jest w aucie tego pokroju wyżej ceniony - konstruktorzy podjęli słuszną decyzję. Tak samo wygodnicko-niepostrzeżenie skonfigurowana jest skrzynia biegów - działa spokojnie i bez problemów, ale ma tylko pięć przełożeń.  Słowem - mechanika nie zachwyca, ale i nie sprawia problemów. Taka już jej rola w Musie - stanowi tylko tło. Prawdziwą duszą jest wygląd.

Współżycie
Mimo, że Lancia, a Musa w szczególności, nie cieszą się popularnością (a na niektórych rynkach, np. brytyjskim czy amerykańskim w ogóle nie są obecne), nie znaczy to, że nie są warte uwagi. Najlepszym dowodem na to są ulice włoskich miast - samochody tej marki spotyka się tam właściwie na każdym kroku, a praktyczny, rodzinny minivan cieszy się dużą sympatią młodych rodzin.

W Polsce widocznie mało jest osób, które wrażliwe są na takie podejście do motoryzacji - mowa o dopieszczonym designie każdego elementu, starannym doborze materiałów i niebanalnych lakierach. No właśnie - nawet sama farba nadwozia może wywołać skojarzenia z włoskością w najlepszym wydaniu - oryginalne i eleganckie kolory dostępne są pod takimi nazwami jak Cioccolato Pevrano, Grigio Botticelli czy Perla Sironi. To ewidentnie samochód dla tych, którzy w sklepie zamiast Tyskiego proszą o Peroni Nastro Azzurro. Podobnie jak w przypadku Ypsilona i Delty istnieje możliwość zamówienia nadwozia w dwóch kolorach (bicolore) - z odmiennie pomalowanym dachem. Opcja taka kosztuje 5.000 zł, ale prawdziwy sartorialista i tak będzie zadowolony - w końcu takiego rozwiązania nie oferuje obecnie właściwie nikt poza Lancią i Maybachem.

I tak dochodzimy do wątku cenowego. Decydując się na najmocniejszy silnik 1,6 Multijet 120 KM, do dyspozycji jest tylko jedna - najwyższa - wersja wyposażenia - Platino. Za sporą, ale nie szaloną, cenę 84.900 zł dostajemy bogate wyposażenie - m. in. skórzano-alcantarową tapicerkę, przyciemniane szyby, klimatyzację dwustrefową, sterowane elektrycznie podgrzewane lusterka, radioodtwarzacz CD i regulowaną w dwóch płaszczyznach kierownicę. Musę można jednak mieć o wiele taniej - nową z salonu można wyjechać już po wydaniu 49.900 zł! O ile jednak dwie podstawowe jednostki o mocy 70 i 77 KM wydają się za słabe, o tyle nie każdy potrzebuje całych rwących 120 koni, więc benzynowa jednostka 1,4 o mocy 95 KM wydaje się być idealnym kompromisem. Dostępna jest w dwóch wersjach wyposażenia - Oro i Platino - za 60.900 lub 70.900 zł. Zgrzytem nie na miejscu wydają się ceny niektórych elementów wyposażenia dodatkowego, jak np. czujnik parkowania za 1.000 zł, tempomat za 1.500 zł czy... dywaniki z logo Musy za 1.000 zł! Największym nieporozumieniem jest jednak nawigacja z ekranem ciekłokrystalicznym za 6.500 zł, która a) nie działa w Polsce b) mapa każdego z kilku dostępnych krajów Europy zachodniej kosztuje 900 zł... Problemy takie są typowe dla mało popularnych producentów, a ich rozwiązanie jest tylko jedno - sprzedawać więcej samochodów. Czyli im więcej będziemy widzieli Lancii na ulicach, tych mniej takich przykrych niespodzianek będzie spotykać klientów...

Werdykt
Lancię trzeba po prostu kochać. Kupią ją zapewne tylko ci, którzy są o tym przekonani. Spójrzcie na konkurencję poniżej - w zasadzie, oprócz Mercedesa, próżno szukać elegancji w jakimkolwiek innym samochodzie tego segmentu. W Musie, jak w kilku poprzednich modelach, nie udało się jeszcze uniknąć wszystkich skojarzeń z Fiatem i kilku potknięć. Jednak ten, kto nie zajmuje się samochodami na co dzień, wsiadając za kierownicę tego nie dostrzeże. Najnowsza Delta napawa optymizmem i nadzieją, że w kolejnych modelach tej marki będziemy czuć się jeszcze bardziej wyjątkowo.
 

 
Tropiciel cen Sprzedaj swój samochód Auto szukacz
Czy wiesz, że...
Aktualne ceny paliw

Informacje dostarcza: stacjebenzynowe.pl

Mazda CX-5, czyli spóźnienie kontrolowane

Mazda CX-5, czyli spóźnienie kontrolowane

Lepiej późno niż wcale. Tak można określić to, co zrobiła Mazda dopiero teraz prezentując swoją propozycję w segmencie kompaktowych crossoverów, przez niektórych nazywanych też SUV-ami. Grupa samochodów uterenowionych, będących raczej miejskimi pochłaniaczami krawężników, rozwinęła się ostatnimi laty niemal niczym groźny wirus.
Uwaga na auta ze Szwajcarii!

Uwaga na auta ze Szwajcarii!

Kupiłeś auto sprowadzone ze Szwajcarii - uważaj, bo możesz mieć poważne problemy! W latach 2004-2008 trafiło do Polski ponad 1,5 tys. samochodów, przy imporcie których handlarze dopuścili się licznych oszustw i fałszerstw. Sprowadzone ze Szwajcarii auta legalizowano na podstawie podrabianych dokumentów. Fałszowano umowy zakupu radykalnie zaniżając cenę tych samochodów. To pozwalało handlarzom na opłatę symbolicznej akcyzy, cła i kwoty podatku VAT.
Newsletter
Sonda
Czy podoba Ci się nasza strona?
proszę czekać...
Tagi

Twoje sugestie

* wiadomość
e-mail
imię nazwisko
* pola obowiązkowe
zamknij »