Prezentacje

Jaguar XKR - pod(R)asowany kot

2011-08-05

     tekst i foto:  Tomasz  Horna


Możecie nie lubić kotów za ich charakter, tryb życia, ocieranie się o nogawki czy zdolność dziewięciokrotnej egzystencji, ale tego kocura pokochacie za wszystkie jego wady i zalety.

Wyobraźcie sobie, że jest rano i ciepła, słoneczna, pogoda w czerwcową sobotę w samo południe. Normalnie spędzilibyście ten czas na leżaku w ogrodzie, żeby odpocząć po długim tygodniu pracy i zregenerować swoje siły na nadchodzący. Ale mój początek weekendu zapowiadał się zgoła inaczej. Ten czas miałem spędzić z najmocniejszym kotem jakiego Europa widziała po raz pierwszy podczas Salonu Samochodowego w Londynie w 2006 roku.

Stoję na parkingu...

...temperatura powietrza nie jest może wysoka, ale w słońcu czuję się jak na patelni. Nieco rozkojarzony tym skwarem rozglądam się dookoła i zauważam go, stoi na przeciwko mnie - czarny, dziki i tajemniczy jak melanistyczna odmiana jakiegoś groźnego drapieżnika, ale jednocześnie subtelny i elegancki jak dobrze skrojony garnitur. Poznaję go, to on - Jaguar XKR z 2008 roku - to z nim mam spędzić ten krótki, ale jak się później okaże, wyjątkowy czas.

Mierzymy się wzrokiem i może to tylko złudzenie, ale wydaje mi się, że temperatura w ułamku sekundy wzrosła o kilka stopni, a mój puls to zdecydowanie coś więcej niż przeciętne 72 uderzeń serca na minutę. Wykorzystuję bezpieczny dystans do przyjrzenia się mu z odległości i poznania bliżej jego historii, która miała swój początek w 2005 roku podczas Salonu Samochodowego we Frankfurcie, kiedy to Jaguar XK zastąpił na tronie swojego bezpośredniego poprzednika, pierwszą generację modelu oznaczoną jako XK8. Jednak ten kot to coś więcej, to XK po wizycie na siłowni, a spotkanie z nim, to niemal jak obcowanie z żywą legendą. I nie chodzi tu wcale o jego tężyznę fizyczną, ale o duszę. W końcu w jego żyłach płynie krew jego poprzedników, takich wspaniałych modeli Jaguara jak XK120, XK140, XK150, XKSS, XJS, XK8, ale przede wszystkim legendarnego E-Type'a, którego sam Enzo Ferrari ochrzcił mianem najpiękniejszego auta sportowego wszechczasów. Nie da się ukryć, że XK ma w sobie to "coś", ukryty magnetyzm. Patrząc na niego nie sposób oderwać wzroku i zauważyć, że jego ojcem jest Ian Callum, który wcześniej pracował dla Astona Martina i stał za stworzeniem takich modeli jak DB7, DB9 czy też Vanquish.

Powoli okrążam XKR-a i zauważam, że urodę również odziedziczył po swoich przodkach, a w porównaniu do swojego słabszego brata XK wypada mniej więcej tak jak James Bond w kreacji Daniela Craiga kontra James Bond w wykonaniu Pierce'a Brosnana. Ogólnie rzecz biorąc obydwaj są do siebie podobni, ale podczas, gdy pierwszy z nich agresję ma wypisaną na twarzy, to drugi stara się ją ukryć za swoim urokiem osobistym. A XKR nie stara się niczego ukrywać i udawać grzecznego chłopca. Już samo spojrzenie na powiększony przedni zderzak z wlotami powietrza wypełnionymi grubą satynowosrebrną kratką i smukłe lampy zdradzają, że z tym kotem nie ma żartów, a wrażenie to potęguje się przy podziwianiu jego profilu. Klasyczna smukła linia coupe, z długim przodem, krótkim tyłem i kabiną pasażerską wciśniętą gdzieś między te dwa światy. To połączenie siły z subtelnością wyrażone w takich detalach jak delikatny spoiler na klapie bagażnika oraz chromowane boczne lusterka i wloty powietrza tuż za przednimi kołami czy też szyby ukształtowane w owal otoczone satynowosrebrną ramką. Jednak tej spokojnej natury nie ujrzymy już z tyłu, gdzie pierwsze skrzypce grają szerokie i wystające nadkola niczym barki kulturysty, opony w rozmiarze 285 mm oraz dwie podwójne końcówki układu wydechowego, mające za zadanie jak najszybciej opróżnić ze spalin komory cylindrów w silniku.

W końcu podejmuję wyzwanie...

...i zbliżam się do niego. Podchodzę do auta ze schowanym w kieszeni kluczykiem, bo dzięki systemowi komfortowego dostępu, XKR bez problemu wykryje moją obecność i sam pozwoli mi się do siebie zbliżyć, a co najważniejsze będzie słuchać moich poleceń. Pociągam więc za klamkę, boczna szyba delikatnie się opuszcza, alarm i centralny zamek składają broń, a drzwi pozbawione ramek odsłaniają wnętrze samochodu. Od razu czuję, że kąpiel słoneczna nie posłużyła Jaguarowi i kabina nagrzała się niczym hutniczy piec. Postanawiam nieco ją przewietrzyć, a w między czasie sprawdzić "co w trawie piszczy" pociągając za dźwignię zwalniającą zatrzaski pokrywy silnika. Moją uwagę przykuwają wloty powietrza w masce opatrzone napisem Supercharged - już wiem, że pod nią kryje się coś więcej niż zwykła wolnossąca jednostka napędowa. Otwierająca się w klasyczny sposób do przodu potężna pokrywa silnika ukazuje mi serce tego drogowego drapieżnika - to samo, które napędza XK, ale tutaj wsparte sprężarką mechaniczną firmy Eaton. To 8 cylindrów w układzie V o łącznej pojemności 4.2-litra, które generują moc 420 KM i moment obrotowy o wartości 560 Nm - całe 120 KM i 140 Nm więcej niż może zaoferować XK.

Zdaję sobie sprawę z tego, że w tej klasie aut bagażnik to wyłącznie wynik braku koncepcji zagospodarowania pustej przestrzeni powstałej w fazie projektowania. Ale Jaguar to szlachetna marka z wysp brytyjskich i brak miejsca przeznaczonego choćby na kije do gry w golfa lub krykieta byłby potraktowany jak zniewaga poprzez spoliczkowanie. Otwieram więc unoszącą się wraz z tylną szybą klapę bagażnika i... tak jak myślałem, inżynierowie z Birmingham wywiązali się ze swego zadania. Kufer nie jest może wysoki, ale za to głęboki o dużej powierzchni i objętości 330 litrów, w której można upchnąć coś więcej niż tylko rzeczy potrzebne na jednodniowy wyjazd dla dwóch osób - w tej klasie to rzadkość. Ale dosyć tego praktycznego myślenia, czas poznać bliżej naturę tego dzikiego kota.

Wchodzę do środka...

...co wbrew pozorom jest łatwiejsze od zajęcia miejsca w autobusie, gdzie potrzeba taktycznego myślenia - w XKR nie trzeba być nawet w 10% tak wygimnastykowanym jak nasz mistrz olimpijski Leszek Blanik. Od razu zajmuję wygodną pozycję dzięki w pełni regulowanym elektrycznie w każdej płaszczyźnie kierownicy i obejmującym ściśle ciało fotelom z bocznym podparciem. Już widzę, że siedzisko jest na wysokości progu drzwiowego, co oznacza, że jestem nisko, prawie na ziemi, i dobrze, bo przecież o to tutaj chodzi. Rozglądam się po kabinie, w której panuje klasyczna prostota i porządek, jednocześnie sprawdzając organoleptycznie jej elementy - widać, że to wnętrze zaprojektowane dla ludzi ceniących sobie elegancję oraz dobre wykończenie, a nie przepych, tandetę i zwycięskie projekty na wnętrze auta przyszłości. Dlatego cała deska rozdzielcza obszyta jest wysokiej jakości skórą, którą połączono z drewnianymi elementami biegnącymi w poprzek kokpitu i wzdłuż konsoli środkowej. Plastików jest tu jak na lekarstwo i nawet dół boczków drzwiowych wyłożono grubą wykładziną dywanową. Oglądam się za siebie i dostrzegam tylną kanapę. Cóż, te dwa wgłębienia za moimi plecami ciężko nazwać w ogóle miejscami, to bardziej przestrzeń na podręczne bagaże i drobiazgi. Jedno jest pewne, jeśli planujecie powiększenie rodziny, to miejsca wystarczy tam tylko do drugiego roku życia waszych pociech, później wygodniej im już będzie chyba w bagażniku.

Nie bez obaw decyduję się...

...w końcu na przebudzenie tej bestii. Zamykam drzwi, biorę głęboki wdech, wciskam i przytrzymuję znajdujący się na tunelu środkowym czerwony przycisk z napisem Start/Stop Engine. Po ok. dwóch sekundach we wnętrzu rozlega się delikatny pomruk, a ja powoli wypuszczam powietrze z płuc. Klimatyzacja zaczyna wtłaczać do kabiny zimne powietrze, przestawiam dźwignię automatycznej skrzyni biegów Jaguar Sequential Shift z pozycji P na pozycję D. Ruszam, najpierw powoli, żebyśmy się lepiej poznali, a ja przy okazji nacieszę swoje uszy cichym pomrukiem pracy silnika. Automat zmienia biegi delikatnie, a widoczność z miejsca kierowcy jest wystarczająca, jednak trzeba pamiętać, że przed nami znajduje się niemal pół długości samochodu, o czym stale przypomina delikatnie wybrzuszona maska silnika widoczna przez przednią szybę. Wjeżdżam na odcinek autostrady A2, więc postanawiam nieco rozwścieczyć XKR-a i wciskam zdecydowanie pedał gazu do podłogi. Ale wcześniej przestawiam dźwignię zmiany biegów w pozycję S, która zaostrza pracę skrzyni biegów i pozwala poprzez łopatki przy kierownicy na ręczną zmianę 6 przełożeń. Czas potrzebny na wbicie kolejnego biegu zajmuje niecałe 0,6 sekundy - nie jest to rekord świata, ale trwa wystarczająco krótko, by nie sprawiać wrażenia ociężałości w działaniu przekładni. Jeśli liczycie na to, że XKR to motoryzacyjna reinkarnacja mruczącego kota Bonifacego z bajki animowanej Studia Małych Form Filmowych Se-ma-for, to grubo się mylicie. Ten kot, to bliski krewny Cringera, tygrysa o dwóch obliczach, który towarzyszył animowanemu He-Manowi, zdolnego do metamorfozy z tchórzliwego słabeusza w dzielnego Kota Bojowego, którego ja właśnie obudziłem.

Przy spokojnej jeździe XKR korzystając ze swojego aktywnego układu wydechowego, nie stara się zwrócić na siebie uwagi zapewniając podróżnym komfort akustyczny. Jednak w wyższych partiach obrotów, wszystkie klapy w wydechu zostają otwarte i niczym nieskrępowane spaliny wydobywają się na zewnątrz generując przy tym niski przeszywający ryk, ukazując alter ego XKR-a. Wiem, teraz zastanawiacie się zapewne, czy tym fanfarom dobiegającym z komory silnika i układu wydechowego towarzyszy coś więcej, otóż tak. XKR został oparty na ramie przestrzennej wykonanej z aluminium, dzięki której ten długi na 4,79 m samochód waży zaledwie 1665 kg. To wystarczająco mało, by jednostka napędowa poradziła sobie z rozpędzeniem auta do pierwszych 100 km/h w czasie 5,2 sekundy i skapitulować przy elektronicznie ograniczonej prędkości 250 km/h. Powiem szczerze, ta wartość już na papierze robi wrażenie, a na żywo daje takiego przysłowiowego "kopa", że pozwala na odciśnięcie na potylicy symbolu R wytłoczonego na zagłówkach foteli, i to bez względu na to, na jakim biegu właśnie jedziemy. Nawet nie zauważyłem kiedy, a już zbliżam się do pierwszego zjazdu z autostrady. Nagle kierowca ciężarówki na prawym pasie postanawia wyprzedzić swojego o 2 km/h wolniejszego kolegę. Z szybkiej analizy odległości i prędkości wynika jasno, że przyszedł czas na sprawdzenie skuteczności układu hamulcowego. Ukryte za opcjonalnymi, 20-calowymi felgami Cremona tarcze hamulcowe o średnicy 355 mm i grubości 32 mm bez najmniejszego problemu radzą sobie z szybkim wyhamowaniem auta, zostawiając mi bardzo bezpieczny dystans. Skoro już zwolniłem, to postanowiłem zmienić nieco rodzaj nawierzchni i zgłębić uroki podróży naszymi zwykłymi polskimi drogami. Nie ma się co oszukiwać, XKR to nie tapczan, a krajowe drogi to nie stół, dlatego wszystkie napotkane jakże liczne nierówności drogi auto kwituje tąpnięciem niczym uderzenie młota udarowego w betonową płytę. Spalanie? Bądźmy szczerzy, to nie auto kompaktowe zasilane silnikiem turbodiesla o pojemności 1.5-litra i podróż wzdłuż Polski na jednym 71-litrowym zbiorniku paliwa jest wyprawą z kategorii science-fiction. Przy takim aucie zużycie paliwa jest drugorzędną sprawą, ale dla formalności podam, że producent uzyskał w testach laboratoryjnych średnie spalanie na poziomie 12,3 l/100 km - hmm, jak się w coś mocno wierzy, to może czasami się ziści...

Niestety, nadszedł czas by...

...odprowadzić XKR-a do jego kryjówki przy opuszczaniu, której nie mogłem powstrzymać się od patrzenia na niego. Naturalnie nie jest to auto doskonałe, tak do codziennego współżycia jak i do celów typowo wyczynowych - wiadomo, w obydwu kategoriach znajdą się lepsi. Ale Jaguarowi udało się znaleźć doskonały kompromis między tymi dwoma światami, bo XKR równie dobrze wygląda i czuje się na szybkiej, krętej drodze gdzie może do woli rozładować swoją energię, jak również podczas powolnej jazdy po bulwarze czy w czasie wieczornej wizyty w filharmonii. Jest jak dobrze skrojony i elegancki frak lub garnitur, jak scyzoryk szwajcarskiej armii - po prostu uniwersalny. Ale do tej pory nie wiem, czy moje zwiększone tętno i poczucie gorąca było wywołane jakąś anomalią pogodową czy uzasadnionym poczuciem strachu przed spotkaniem z tym drapieżnikiem oraz wyrazem szacunku i respektu dla niego. Wiem jedno, tego dnia nie mogę zapomnieć i za każdym razem kiedy o nim myślę, objawy wracają, ale tym razem w towarzystwie mojej wewnętrznej pustki i tęsknoty za czymś utraconym...

Krótko i na temat:

Lew królem zwierząt? Możliwe. Ale na pewno XKR to król dzikich kotów.

DANE TECHNICZNE:

Napędza
Silnik: benzynowy ze sprężarką, V8, 32V
Położenie: wzdłużnie, z przodu
Pojemność skokowa: 4196 cm3
Moc: 420 KM przy 6250 obr./min
Moment obrotowy: 560 Nm przy 4000 obr./min
Skrzynia biegów: automatyczna, 6-biegowa
Napęd: tylny

Kontroluje

Zawieszenie przednie: niezależne, układ wielowahaczowy
Zawieszenie tylne: niezależne, układ wielowahaczowy
Hamulce przednie: tarczowe wentylowane
Hamulce tylne: tarczowe
Opony przednie: 255/35 R20
Opony tylne: 285/30 R20

Ogranicza
Wymiary (dł./szer./wys.): 4791 x 1892 x 1322 mm
Rozstaw osi: 2752 mm
Rozstaw kół (przód/tył): 1560/1595
Masa własna: 1665 kg
Ładowność: 415 kg
Bagażnik: 330 l
Zbiornik paliwa: 71 l
Typ nadwozia: coupe
Ilość drzwi/miejsc: 2/2+2

Wyzwala
Przyspieszenie (0-100 km/h): 5,2 s
Prędkość maksymalna: 250 km/h (ograniczona elektronicznie)
Średnie zużycie paliwa: 12,3 l/100 km

Dziękujemy firmie Auto Sim S.A za udostępnienie ocenianego samochodu.

Multimedia
AwRWnzYYt_8
njzfTreP9XE
 
Zobacz również...

V8 w Jaguarze F-Type

Jaguar C-X16 - bye-bye Porsche!?

Audi S6 - 3,7 sekundy do "setki"

Ciemna strona Mercedesa C 63 AMG Coupe Black Series

Tropiciel cen Sprzedaj swój samochód Auto szukacz
Czy wiesz, że...

Mazda MX-5 po raz pierwszy została zaprezentowana w 1989 roku w Chicago?

Sukces sprzedaży tego modelu został wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa....
 
Aktualne ceny paliw

Informacje dostarcza: stacjebenzynowe.pl

Mazda CX-5, czyli spóźnienie kontrolowane

Mazda CX-5, czyli spóźnienie kontrolowane

Lepiej późno niż wcale. Tak można określić to, co zrobiła Mazda dopiero teraz prezentując swoją propozycję w segmencie kompaktowych crossoverów, przez niektórych nazywanych też SUV-ami. Grupa samochodów uterenowionych, będących raczej miejskimi pochłaniaczami krawężników, rozwinęła się ostatnimi laty niemal niczym groźny wirus.
Uwaga na auta ze Szwajcarii!

Uwaga na auta ze Szwajcarii!

Kupiłeś auto sprowadzone ze Szwajcarii - uważaj, bo możesz mieć poważne problemy! W latach 2004-2008 trafiło do Polski ponad 1,5 tys. samochodów, przy imporcie których handlarze dopuścili się licznych oszustw i fałszerstw. Sprowadzone ze Szwajcarii auta legalizowano na podstawie podrabianych dokumentów. Fałszowano umowy zakupu radykalnie zaniżając cenę tych samochodów. To pozwalało handlarzom na opłatę symbolicznej akcyzy, cła i kwoty podatku VAT.
Newsletter
Sonda
Czy podoba Ci się nasza strona?
proszę czekać...
Tagi

Twoje sugestie

* wiadomość
e-mail
imię nazwisko
* pola obowiązkowe
zamknij »