Prezentacje
Infiniti G37 Coupé S Premium
2010-06-24
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
tekst: Marcin Napieraj, zdjęcia: Kacper Szczepański
Po testowanym niedawno BMW 335i czas na konkurencję. I jak na nasz portal przystało, znacznie bardziej egzotyczną. Japońsko-amerykańsko-europejskie coupé od Infiniti - czy zrobiło na nas wrażenie? Ci, którzy mieszkają w USA, albo mają wiedzę na temat tamtejszej motoryzacji, markę Infiniti powinni kojarzyć. To taki Nissan, tylko inny. Przynajmniej takie było założenie, gdy pod koniec lat osiemdziesiątych na tamtejszym rynku ukazało się Q45. Ci, którzy mieszkają w USA, albo mają wiedzę na temat tamtejszej motoryzacji, markę Infiniti powinni kojarzyć. To taki Nissan, tylko inny. Przynajmniej takie było założenie, gdy pod koniec lat osiemdziesiątych na tamtejszym rynku ukazało się Q45. Samochód miał duże V8 i miał konkurować z Mercedesem klasy S czy BMW serii 7. Ale na dobrą sprawę był niczym innym jak zmodyfikowanym Nissanem President. W 2008 roku jednak "Japończyko-Francuzi", a w zasadzie Brazylijczyk Carlos Ghosn postanowił wprowadzić markę Infiniti na wymagający rynek europejski, aby konkurowała z odnoszącym względne sukcesy Lexusem oraz europejską arystokracją - BMW, Mercedesem czy Audi.
W związku z tym przygotowano kompletnie nową linię modeli, które dopracowano pod względem jakości i właściwości jezdnych tak, aby pasowały do gustów klientów starego kontynentu. Nie mogło zabraknąć miejsca również dla dużego, mocnego coupé. W tym celu przerobiono sedana G37, żeby spełniał wymagania. Zastosowano sprawdzony silnik, dodano parę nowinek technicznych i oto jest - G37 Coupé S Premium. Lista dealerów Infiniti w Polsce kończy się póki co na dwóch pozycjach, stąd czym prędzej popędziliśmy przetestować ich model, żeby zobaczyć, czy warto się po niego wybrać, na przykład z drugiego końca Polski.
Ciało
Po Infiniti G Coupé widać wszystko. Projektant, chwała Bogu, nie należał do tych, dla których im bardziej futurystyczny kształt i większa możliwość zrobienia samochodu niszowego, tym lepiej. Japońskie coupé wygląda jak... coupé. Klasyczna linia z muskularnymi błotnikami, dłuuugą maską i krótkim tyłem z wydzielonym wyraźnie bagażnikiem. Do kompletu duże drzwi bez ramek i wielkie, dziewiętnastocalowe felgi. Całość ma 4,8 metra długości i rozstaw osi godny Forda Mondeo - właśnie takie coupé sobie chwalę. Duże, klasyczne, muskularne i eleganckie. Przy tym wszystkim bardzo dobrze widać z jakiego kraju pochodzi producent. Choć nieco zamerykanizowany, z agresywnymi reflektorami i przetłoczeniami to czystej krwi Japończyk. Najbardziej kontrowersyjne są tylne lampy, które zdają się nie do końca wpasowywać w koncepcję stylistyczną nadwozia. Ale po pierwsze, w przypadku naszego czerwonego egzemplarza nie rzucają się zbytnio w oczy, a po drugie, są bardzo dobrym wyróżnikiem modelu.
Nie inaczej jest we wnętrzu, tu też można na pierwszy rzut oka rozpoznać, że mamy do czynienia z Infiniti. Przede wszystkim, uwagę zwraca konsola środkowa z owalnym zegarkiem, nawigacją i położonym poziomo panelem sterowania funkcjami. Co prawda wciąż uważam, że dotykowy ekran byłby nieco wygodniejszy, ale temu nie można odmówić oryginalności - wygląda świetnie, a ergonomia nie jest na aż tak złym poziomie.
Więcej zastrzeżeń miałbym do materiałów. O ile tapicerka, kierownica, przełączniki czy np. łopatki do zmiany biegów są wykończone perfekcyjnie, to plastikowi, którym obudowany jest tunel środkowy nieco brakuje do segmentu premium. A szkoda, bo całość wnętrza Infiniti robi bardzo dobre wrażenie, a sygnowane przez Bose audio gra tak, jak powinno. Pozycja za kierownicą jest bardzo sportowa, przypomina raczej tą z F1, niż z normalnego samochodu - nisko poprowadzony dach i fotele leżące "na jezdni" powodują konieczność prowadzenia "w siadzie prostym". Wyżej wspomniany dach, w którym znalazło się jeszcze miejsce na szklany "szyber", ogranicza również nieco miejsce nad głową, przez co bardzo wysocy pasażerowie mogą mieć problem z odnalezieniem pozycji nie niszczącej fryzury. Na szczęście niedostatki w tym miejscu potrafią zrekompensować świetne fotele z możliwością regulacji trzymania bocznego (kierowca) oraz, oczywiście, podgrzewane.
Dusza
Duże coupé powinno mieć odpowiedni silnik. Tak też jest i w naszym przypadku. Poszukano w koncernie odpowiedniej jednostki i znaleziono motor Nissana 370Z. Osłabiono go o 10 KM i z tabunem 320 "kucyków" upchnięto go pod długą maską G37. Fakt, że ten sam silnik znajduje się również w palecie pozostałych modeli Infiniti, świadczy raczej na ich korzyść, niż wręcz przeciwnie.
3.7 V6, które pracuje pod maską naszego coupé, to więc całkiem dziarski silnik, który całą swoją moc przekazuje, jak pan Bóg przykazał, na tylną oś. Na dodatek ta tylna oś jest skrętna i posiada mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu. A więc technologicznie G37 nie ma się czego wstydzić. Jest klasyczny napęd i nowoczesna technologia w służbie kierowcy. A wszystko to po to, żeby kierowca mógł się dobrze bawić. W przypadku G37 S jest to naturalne, a poznać to można już po odpaleniu, kiedy słychać, że nie mamy do czynienia z samochodem, który woli lans od szybkiej jazdy. Nie jest to głuche dudnienie, czy bulgot, ale coś pomiędzy klasycznym V6, a hondowską "wiertarką".
Po dodaniu gazu rasowy dźwięk ustępuje miejsca właśnie wysokim tonom, znanym z Japończyków. Z wielką chęcią ma się ochotę rozkręcać go aż po czerwone pole wciąż i wciąż. Wrażenie bycia w samochodzie stricte wyścigowym potęguje się w momencie puszczenia hamulca. Z uślizgiem tylnej osi Infiniti rusza do przodu, by pierwszą setkę minąć po 5,9 sekundy. Siedmiobiegowy automat najlepiej przerzucić w tryb manualny i upajać się dźwiękiem i przyspieszeniem, gdy wskazówka obrotomierza mija wartość 7000 obr/min, kiedy to osiągana jest moc maksymalna. Pod tym względem jest super.
Choć trzeba przyznać, że sprawia to mnóstwo frajdy, to samochód zachowuje się przy tym nadzwyczaj spokojnie. Spodziewałem się nieco więcej agresji po G37, ale widać, że auto woli jednak szybkie przyspieszenia, a potem autostradowy cruising, niż agresywną, wyczynową jazdę. Spora w tym zasługa zestopniowania skrzyni biegów, skądinąd całkiem niezłej. Niestety nie ma ideałów, więc i ta przekładnia ma pewne wady. Po pierwsze, mimo że jest bardzo szybka, to wciąż potrafi się nieco pogubić. Druga rzecz, to nie kwestia samej skrzyni, a "wyważenia" łopatek przy kierownicy. Czasem szybkie uderzenie w pięknie wystylizowaną manetkę nie spowoduje żadnej reakcji, a próba mocniejszego naciśnięcia może zaowocować np. redukcją o dwa biegi w dół.
Jeśli chodzi o prowadzenie, to Infiniti, choć ze względu na rozmiary nie czuje się na ciasnych serpentynach jak ryba w wodzie, to wciąż daje mnóstwo frajdy. Dzięki szperze oraz skrętnej tylnej osi prowadzi się bajecznie, nie powodując u kierowcy stanów przedzawałowych nagłą nadsterownością. Raczej trzymając się na krawędzi tej siły przeleci przez zakręt, by zaatakować kolejny. Tak jest na suchym. Jeśli nawierzchnia choć trochę postanowi zmoknąć, to dozowanie gazu w Infiniti zamienia się w aptekarską robotę. W innych przypadkach, G37 będzie przepięknie stawało bokami na każdym zakręcie. Z drugiej strony, to świetny driftowóz, więc czego chcieć więcej? Nie wiadomo, bo nawet hamulce świetnie wykonują swoją robotę i nie mogę się do nich przyczepić.
Współżycie
Jeśli szukacie dużego, mocnego samochodu, którym można jeździć na co dzień, to dobrze trafiliście. Komfort jazdy w Infiniti jest na bardzo wysokim poziomie, zapewniając jednocześnie pewność prowadzenia. Manewrowanie G37 również nie nastręcza problemów, dzięki czujnikom parkowania oraz kamerze umieszczonej z tyłu pojazdu. W przypadku tak słabej widoczności do tyłu jest to konieczne.
Wspomniałem o ilości miejsca dla kierowcy i pasażera. Ale warto również wspomnieć o tym, że 2+2 oznacza w tym samochodzie naprawdę możliwość przewiezienia czterech osób. Oczywiście, jeśli te z tyłu nie będą zbyt wysokie, bo mocno pochylona tylna szyba powoduje, że miejsca nad głową jest mało. Za to jest go sporo na wysokości kolan, a tylna "kanapka" jest całkiem wygodna. Na dodatek dostęp do tylnych siedzeń jest ułatwiony przez elektrycznie przesuwające się przednie fotele. Dla tych, którzy co prawda nie jeżdżą we czwórkę, ale chcą pojechać gdzieś na dłużej, też mam dobrą wiadomość. Bagażnik ma pojemność taką, jak w Fabii hatchback pierwszej generacji, a na dodatek oparcie tylnej kanapy się składa. Więc nasze coupé jest nie tylko ładne, szybkie i efektowne, ale i praktyczne.
Niestety nie należy do oszczędnych. W warszawskich warunkach ciężko zejść poniżej 13-14 l/ 100km, a średnie spalanie w warunkach miejskich wynosi dokładnie tyle ile podaje producent. To się chwali. W trasie nie należy się spodziewać mniej niż 9 litrów na odcinku "jak z Warszawy do Radomia".A ile trzeba zapłacić, żeby móc polansować się na mieście w prawdziwym egzotyku?
Chęć posiadania egzemplarza testowanego to konieczność wyłożenia 240.890 zł. Trzeba przyznać, że cena jest dość atrakcyjna, jeśli wziąć pod uwagę, że wyposażenie jest kompletne, od skrętnej tylnej osi, przez skórzaną tapicerkę, po system audio Bose, zestaw multimedialny DVD z twardym dyskiem i kamerę cofania. Podobnie skonfigurowane BMW 335i będzie ok. 30 tys. droższe. Problem z Infiniti, jak i z większością "Japończykow" jest taki, że niemożliwa jest indywidualizacja samochodu. O ile w BMW każda z opcji jest dostępna saute, to tutaj jest kilka opcji lakieru, dwa rodzaje tapicerki i "sztywne" wersje wyposażenia. Szkoda, bo właśnie tego brakuje G37.
Werdykt
Infiniti G37 Coupé S Premium robi naprawdę duże wrażenie. Czym? Tym, że jest takie "ludzkie". Nie przytłacza technologią, ale ma jej odpowiednią ilość, żeby samochód świetnie jeździł. Jest mocne, ale potrafi być spokojne. Prowadzi się pewnie, ale można sprowokować go do szaleństwa. Potrafi zapewnić spojrzenia przechodniów i zaspokoić potrzebę lansu, ale jednocześnie nie jest bardzo drogie, jak na tę klasę. Prosty, czysty pomysł na szybkie, duże coupé klasy premium. Choć hitem sprzedaży pewnie nie będzie, niestety.
Dane
CZYM NAPĘDZANY?
Silnik benzynowy, V6, 24v
Pojemność 3696 cm3
Moc 320 KM (235 kW) przy 7000 obr/min
Max moment obr. 360 Nm przy 5200 obr/min
Skrzynia biegów automatyczna, 7-biegowa
Napęd tylne koła
JAK DUŻY?
Długość x Szerokość x Wysokość 4655 x 1820 x 1395 mm
Rozstaw osi 2850 mm
Masa własna 1719 kg
Ładowność 480 kg
Bagażnik 275 l
Zbiornik paliwa 80 l
Nadwozie coupé
Drzwi / miejsca 2 / 4
NA CZYM STOI?
Koła
- przód 225/45 R19
- tył 245/40 R19
JAK SZYBKI?
Przyspieszenie 0-100 km/h 5,9 s
Prędkość maksymalna 250 km/h
JAK BARDZO SPRAGNIONY?
Spalanie (miasto/trasa/średnie)
- fabryczne 15,3 / 7,8 / 10,5 l/100 km
- w naszym teście 15,3 / 9,0 / 11,3 l/100 km
Średnia emisja CO2 246 g/km
JAK DROGI?
Cena
- już od... 196.900 PLN (G37 Coupé GT)
- wersja testowana 229.260 PLN (G37 Coupé S Premium)
- egzemplarz testowany 240.890 PLN
Gwarancja
- mechaniczna 3 lata lub 100.000 km
- perforacyjna 12 lat
- na lakier 3 lata
Przeglądy wg wskazań komputera


































