Prezentacje
Hyundai ix35 2.0 Premium
2010-11-13
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
tekst: Mateusz Żuchowski, zdjęcia: autor
Pierwszy Hyundai, którego wybór nie będzie podyktowany ceną, a tym, że po prostu jest fajny. Jakże bliska jest sercom Polaków sytuacja, kiedy przymierzając się do wyboru nowego samochodu ambitnie kierują swe kroki najpierw do salonu Volkswagena albo Volvo, by w końcu i tak skończyć za kółkiem Skody albo właśnie Hyundaia. Marki z tej drugiej grupy zaczynają jednak powoli aspirować do poziomu reprezentowanego przez tych "lepszych". Osiągając coraz lepsze rozwiązania techniczne, atrakcyjniejszy design i standardy jakości, ciągle jednak nie zrywając kontaktu z rzeczywistością, oferują nam produkty właśnie takie, jakich potrzebujemy - nie przesadnie wymyślne, funkcjonalne i w normalnej cenie. Mądrze dobrane oferty importera trafiają też w czułe punkty klientów na naszym rynku - uznanie tu należy się dla bardzo bogatej pięcioletniej gwarancji i elastycznych upustów cenowych. Obserwacja ta prowadzi do stwierdzenia, że Hyundaie to obecnie jedna z najlepszych opcji w naszych realiach. Potwierdzają to wyniki sprzedaży samochodów nowych w Polsce, które plasują tę koreańską markę w pierwszej dziesiątce. Takich rynków jak Polska jest więcej - wraz z koncernowym partnerem - Kią - są już piątym co do wielkości producentem samochodów na świecie, i do tego jednym z najlepiej zarabiających.
Ambitny zarząd wie, jak pozyskane fundusze mądrze zainwestować - ściągając specjalistów z uznanych europejskich marek. W pierwszej kolejności - od designu, bo to on stanowi najważniejszy element obecnej strategii koncernu pozyskiwania popularności na Starym Kontynencie. Pierwszy model, którego rozwój przeprowadzono od początku właśnie według tych założeń, to prezentowany w teście ix35. Wydaje się być optymalnym podmiotem do sprawdzenia technologicznych zdolności firmy - walczy o pozycję w segmencie, w którym trzeba już coś sobą reprezentować, ale nie na tyle wysokim, żeby nie miał w nim szans.
Ciało
Przeprowadzając swoją ofensywę na Europę - rynek motoryzacyjny znany z największych wymagań - Koreańczycy postawili przede wszystkim na wygląd, chcąc na starcie przypudrować świetnym efektem pewne braki w pozostałych dziedzinach. Marka znana u nas przez lata głównie z egzotycznych albo okrutnie nudnych projektów przeobraziła się nie do poznania. Modele są na bieżąco z obecnymi światowymi trendami stylistycznymi, a w przypadku ix35 jeden element według mnie ma nawet udział w wyznaczaniu kierunku na przyszłość. Mam tu na myśli bardzo dynamiczną, udaną bryłę pojazdu - umiejętnie połączono stosunek zwisów z górną krawędzią maski i dachu, tworząc zwartą i lekką sylwetkę, o którą w klasie SUV-ów niezwykle trudno. Świetnej roboty dopełniają tu bardzo udane detale prezentujące jednolity język stylistyczny - na jasny przekaz składają się światła i wloty oraz przetłoczenia na masce i klapie. Na szczególną uwagę zasługują tu przede wszystkim przetłoczenia z boku - stosunkowo proste, nadające bocznej elewacji gustownego stylu. Taka bardziej przyziemna wersja BMW.
Delikatnym zgrzytem, forsowanym zapewne przez koreańskich decydentów, są tandetne srebrne wstawki na klamkach (na zewnątrz i w środku) oraz na gałce skrzyni biegów. Ogólne wrażenia co do wnętrza są pozytywne, nie ustępuje ono projektem nadwoziu. Widać tu pewne próby uatrakcyjnienia kokpitu ciekawymi rozwiązaniami, w pierwszej kolejności mając jednak na uwadze koszty produkcji. W przypadku koreańskich samochodów wielu opiniodawców często przymyka oko na jakość ustępującą europejskiej konkurencji uzasadniając to niższą ceną, ale taryfa ulgowa się skończyła: materiały użyte do produkcji deski rozdzielczej, a nawet elementów mających kontakt z użytkownikiem (włączniki, regulacja szyb) są wykonane z nieciekawego plastiku, niekorzystnie rzutującego na poczucie w bądź co bądź luksusowym samochodzie.
Odkładając snobistyczne dywagacje na bok, lepiej skupić się na przyjrzeniu się kabiny z perspektywy przeciętnej polskiej rodziny. W tej roli ix35 spełnia się bardzo dobrze - ma dużo przestrzeni wzdłuż i wszerz dla wszystkich pasażerów, zachowując przy tym wymiary kompaktowego hatchbacka (choć jest dłuższy od Nissana Qashqaia). Nie znajdziemy żadnych sprytnych skrytek i klapek mamiących dzieci, jest za to duży bagażnik ze składanymi na wprost oparciami tylnej kanapy. Pomimo pozornie niedużych okien widoczność jest bardzo dobra, a sprawę dodatkowo polepsza (nie tylko w tym przypadku) lubiana wyższa pozycja za kierownicą, jak na SUV-a przystało. Stopień regulacji foteli i kierownicy jest wystarczający, wskaźniki czytelne, a wszelkie regulacje intuicyjne. Nic poza to i aż to.
Dusza
Podstawowa prawda rynku SUV-ów głosi, że nie istniejesz tutaj, póki nie masz silnika wysokoprężnego. Portal ExoticCars.pl woli jednak promować mniej banalne decyzje i bardziej szczególne samochody, dlatego sięgnął po mocniejszą wersję benzynową - dwulitrową, rzędową czwórkę o mocy 163 KM, i dodatkowo ubrał ją w napęd na cztery koła. Wbrew pozorom, konfiguracja ta też ma swoje zalety, które mogą doprowadzić do wyboru właśnie takiej wersji.
Zalety te są głównie widoczne jednak na tle innych wersji tego samego modelu, bowiem ogólnie pod względem mechanicznym Hyundaiowi brakuje jeszcze trochę do światowej czołówki. Dla ix35 zaprojektowano co prawda zupełnie nową ramę przestrzenną składającą się z dwóch oddzielnych zespołów, obiecująco wygląda też plan zawieszenia: MacPhersony z przodu, wielowahaczowe z tyłu. Niemniej, dobre rozwiązania nie przekładają się na w pełni satysfakcjonujący efekt: wyraźnie czuć wysoko umieszczony środek ciężkości, a chęć ustabilizowania jazdy odbija się mało wyrafinowanym, twardym tłumieniem. Konstruktorowi potrzebnych będzie jeszcze kilka lat, żeby ustawić je w tak dobry sposób, jak robią to Niemcy albo Francuzi. Na osłodę pozostaje układ kierowniczy wyważony w sposób, który będą lubili klienci: głównie mocno wspomagany, nieoceniony szczególnie przy parkowaniu, za to przy wyższych prędkościach w miarę pewny.
Jedyna zaleta użytkowa, jaka przemawia za wybraniem jednostki benzynowej w tym samochodzie, to zdecydowanie wyższa kultura pracy, niż w wysokoprężnym odpowiedniku, krytykowanym przede wszystkim za hałas generowany pod maską. Bardzo dużym atutem tej wersji jest też cena: aż o 14.000 zł niższa od słabszego o 27 KM diesla. Nawet z pełnym wyposażeniem cena ix35 z tym silnikiem nie przekroczy 100.000 zł.
Niestety, nie wszystko złoto, co się świeci. Oferowanie napędu na obie osie w tym samochodzie było podyktowane chyba jednak bardziej względami marketingowymi. Zaprzęgnięto tu zestaw sprawdzony już w modelu Santa Fe, który de facto dołącza tylko napęd na tył w krytycznych momentach, mając na uwadze oszczędność w naszym portfelu i emisję CO2. Jeśli już dojdzie do sytuacji, kiedy przednia oś traci przyczepność, tył włącza się szybko i skutecznie. Są to jednak sytuacje bardzo rzadkie, a przez większość czasu nie widać różnicy. Jest tylko w spalaniu, które tylko w trasie schodzi do wartości jednocyfrowych. Robi to i tak niechętnie, bo najpoważniejszą wadą tego silnika jest zestawiona z nim skrzynia biegów manualna, dysponująca zaledwie pięcioma przełożeniami. W czasach, kiedy w Polo montuje się siedem przełożeń, a Mercedes lada dzień będzie wprowadzał S-klasę z dziewięcioma, na trasie można poczuć się boleśnie bezradnym.
Współżycie
Konstruktorzy Hyundaia, poszukując swojego pojęcia komfortu, bazują nie tylko na doświadczeniu Europejczyków, ale czuć też wpływy Amerykańskie, gdzie firma posiada bardzo prężnie działającą centralę. To właśnie z ośrodka rozwojowego z Kalifornii wywodzą się duże terenówki tej marki, cieszące się na rodzimym rynku dużą renomą. W przypadku ix35, twarde zawieszenie i atletyczna sylwetka kontrastują z przepastnymi, miękkimi fotelami, solidnością wykonania (pięć lat gwarancji) i dużą ilością miejsca (465 litrów bagażnika kontra 360 Kugi). Ten relaksujący, amerykański posmak jest tym, co wyróżnia terenowe Hyundaie na tle konkurencji.
Koreańskie SUV-y zawsze kojarzyły mi się też ze szczodrym wyposażeniem. Nowy model, wprowadzając nieznane wcześniej standardy, nie pominął jednak tej chlubnej tradycji. W testowanej, najbogatszej wersji, w standardzie znalazła się cała lista obowiązkowa: ESP, Bluetooth (działający także z iPhonem), czujniki parkowania z tyłu, automatyczne wycieraczki, podgrzewane siedzenia z przodu i z tyłu, szklany panoramiczny dach oraz tapicerka ze skórzanymi elementami. Za ix35 z tym silnikiem możesz zapłacić więcej, niż katalogowe 99.400 zł, tylko jeśli wybierzesz kilka z garstki pozostałych opcji, które na to zasługują: kamerę cofania, nawigację z kolorowym ekranem dotykowym, ewentualnie lakier metalik. W połączeniu z jakimś oszczędniejszym silnikiem spiętym z sześciobiegową skrzynią to jedna z najbardziej racjonalnych ekonomicznie opcji, jaką widzę w tym bardzo konkurencyjnym segmencie.
Werdykt
Analizując wszystkie mocne strony tego modelu, można go określić jako SUV-a o zaletach vana w cenie hatchbacka. Tak też chcą go widzieć konstruktorzy - bardziej jako nowoczesnego crossovera niż prowincjonalną terenówkę. Należą się duże słowa uznania dla Hyundaia, że udało im się już osiągnąć taki poziom, że mogą sobie stawiać tak ambitne cele. I je realizować.
Dane
CZYM NAPĘDZANY?
Silnik benzynowy, R4, 16v
Pojemność 1998 cm3
Moc 163 KM (120 kW) przy 6200 obr/min
Max moment obr. 194 Nm przy 4600 obr/min
Skrzynia biegów manualna, 5-biegowa
Napęd 4x4
JAK DUŻY?
Długość x Szerokość x Wysokość 4410 x 1820 x 1660 mm
Rozstaw osi 2640 mm
Masa własna 1450 kg
Ładowność 580 kg
Bagażnik 465-1436 l
Zbiornik paliwa 58 l
Nadwozie SUV
Drzwi / miejsca 5 / 5
NA CZYM STOI?
Koła 255/55 R18
JAK SZYBKI?
Przyspieszenie 0-100 km/h 10,7 s
Prędkość maksymalna 182 km/h
JAK BARDZO SPRAGNIONY?
Spalanie (miasto/trasa/średnie)
- fabryczne 9,9 / 6,3 / 7,6 l/100 km
- w naszym teście 12,3 / 8,3 / 9,3 l/100 km
Średnia emisja CO2 181 g/km
JAK DROGI?
Cena
- już od... 67.400 PLN (1.6 Classic)
- wersja testowana 99.400 PLN (2.0 Premium)
- egzemplarz testowany 106.400 PLN
Gwarancja
- mechaniczna 5 lat
- perforacyjna 12 lat
- na lakier 3 lata
Przeglądy co 30.000 km












































