Prezentacje

Ford Mondeo 2.0 TDCi Titanium Individual

2010-03-25

  tekst: Szymon Piaskowski, zdjęcia: Iwo Wasilew


Mondeo to jeden z najważniejszych modeli dla Forda - w Europie jest on najwyżej postawionym autem tej marki, dlatego musi spełniać zróżnicowane wymagania. Pamiętacie rok 1993 i reklamy następcy wysłużonej już Sierry? W prospektach i na stronach pism motoryzacyjnych Mondeo "chełpiło się" swoim bogatym wyposażeniem z dziedziny bezpieczeństwa - na pokładzie seryjnie zamontowane były dwie poduszki powietrzne, a hamulce współgrały z układem anty-poślizgowym. Jak na tamte czasy to było coś. Pierwsze Mondeo nagrodzone zostało zresztą prestiżowym tytułem Car of The Year. Potem przyszły czasy nieco gorsze, krytykowane było głównie nudne nadwozie generacji drugiej, która wytrzymała na rynku do 2000 roku, kiedy to przyszła pora na niezwykle popularne Mondeo numer trzy. W 2007 roku pokazano publice czwartą już generację - jeździł nią zresztą sam James Bond w filmie Casino Royale. To miał być przełom, przede wszystkim stylistyczny, gdyż był to pierwszy Ford narysowany zgodnie z nową filozofią projektowania samochodów - Kinetic Design.

Mondeo "czwarte" jest niezwykle popularnym modelem na naszych polskich drogach. Co prawda lwia część to auta leasingowo-flotowe, jednak sporo jest też pojazdów prywatnych. W ofercie dostępne są trzy wersje nadwozia: sedan, liftback i kombi. Do testu trafił egzemplarz egzotyczny - liftback z dwulitrowym silnikiem TDCi, w wersji wyposażenia Titanium wzbogaconej o pakiet stylistyczny Individual. Nie tylko cena predestynuje ten samochód do walki ze śmietanką klasy średniej - jak bardzo potrafi oczarować "indywidualne" Mondeo dowiecie się w następnych rozdziałach.

Ciało
Zaprojektowane "kinetycznie" (cokolwiek miałoby to znaczyć) Mondeo to kawał auta. Na długość dobija prawie do 4,8 metra, a na szerokość do 1,9 metra. Wrażenie wielkości potęguje napompowana maska, ogromne ale i wyraziste światła przednie, a także masywne drzwi. Mimo takich rozmiarów auto wciąż wygląda dość dynamicznie - w tym przypadku to zasługa ostro i płynnie pociągniętych krawędzi. Efekt jest taki, że spory przecież pojazd nawet "w spoczynku" wygląda jakby tylko czekał na zapłon i odjazd. Brawo!

Opcjonalne 18-calowe felgi wyglądają bardzo rasowo i patrząc od strony wizualnej są idealnym wyborem dla Mondeo. Cierpi na tym komfort, jednak nie na tyle, aby nie dopłacić 3300 złotych za komplet obręczy. Prawdziwe clou programu czeka nas jednak gdy zajrzymy do wnętrza Mondeo. Tu można się naprawdę zdziwić! Na progach eleganckie logo Individual, podobnie zresztą jak na cudownej skórze, o której mógłbym napisać cały rozdział. Cóż z tego, że "jej kremowość" nie jest zbyt praktyczna (widoczne były już czarne ślady po ubraniach) - wygląda po prostu niebiańsko. Skórzane są nie tylko fotele ale i częściowo drzwi. Na konsoli środkowej króluje aluminium, które dobrze wtapia się w całość, szkoda jednak, że od czasu do czasu z okolic panelu centralnego potrafi dojść do naszych uszu niepożądany dźwięk w postaci skrzypnięcia. Przyjmijmy, że w cywilizowanym kraju z równymi drogami takie coś nie występuje.

Premium. To właśnie słowo przychodzi na myśl, gdy idzie podsumować luksusowe (a jednak użyłem tego słowa) wnętrze Forda. Jakość plastików, ich spasowanie i wygląd są z wyższej półki. Jedynie dolne, "rzadko-dotykalne" elementy w okolicach foteli są twarde - reszta to mięciutkie, prawie gumowe plastiki. Nawet kontakt kończyn dolnych z dywanikami przysparza miłych wrażeń. Stopy kierowcy mają zaś pewne oparcie w pedałach z aluminiowymi nakładkami.

W takich iście prezesowskich warunkach można podróżować bardzo komfortowo. Mondeo zapewnia dużą przestrzeń, zarówno z tyłu jak i z przodu. Do tego szereg udogodnień w postaci podłokietników (ten z przodu pozwala normalnie zmieniać biegi i "zapinać" ręczny, co nie we wszystkich autach jest normą), podgrzewanych siedzeń i nawiewów (oba elementy dostępne również dla pasażerów tylnej kanapy). Bez wątpienia Mondeo zapewnia jedne z najlepszych warunków do podróży, czas tejże jest w tym przypadku nieistotny. Problemów nie będzie przy pakowaniu bagaży, gdyż kufer pomieści aż 540 litrów, a po rozłożeniu tylnych foteli nawet 1460 litrów. Po krótkiej nawet wizycie w środku wymiary zewnętrzne przestają dziwić.

Dusza
Chromy, skóry, aluminium, a pod maską silnik diesla. I to nawet nie najmocniejszy. Dwulitrowy motor TDCi osiąga równe 140 koni mechanicznych i zapewnia maksymalnie nawet 340 Nm momentu obrotowego. Są to wartości, które w realnym ruchu zapewniają absolutnie wszystko, co potrzeba przeciętnemu kierowcy, a nawet tym nieco bardziej wymagającym. Masa własna wynosząca prawie 1600 kilogramów robi swoje i rakietą Mondeo na pewno nie jest, jednak wyprzedzanie nie nastręcza żadnych problemów. Nawet obciążone "zbiera się" zaskakująco sprawnie, warto jednak pamiętać, że im więcej masy na pokładzie, tym wyżej trzeba podkręcić obroty. Jeżdżąc samotnie wystarczającą ilość pary otrzymujemy w okolicach 1.500 obr/min, prawdziwe szaleństwo zaczyna się nieco poniżej 2.000 obr/min. Silnik swoją moc rozwija dość harmonijnie, bez efektu turbodziury.

Plus należy się również za dobre wyciszenie wnętrza. Dieslowskie dźwięki raczej omijają kabinę i tylko przy zimnym silniku słychać klekoczące symptomy wpadające do uszu pasażerów. Gorzej, że na kole kierownicy lubią pojawić się wibracje, lekkie, ale mimo wszystko pozostaje pewien niesmak.

Kolejna niespodzianka czeka nas przy dystrybutorze. Jeżdżąc Mondeo z silnikiem 2.0 TDCi można prawie zapomnieć jak wygląda owe urządzenie. Zasługa to nie tylko 70-litrowego zbiornika paliwa, ale i abstynenckiego apetytu auta na "czarną". Średnie zużycie paliwa oscyluje wokół 7,5 litra na 100 kilometrów. Jazda w mieście podwyższy ten wynik o około 1,5 litra, jednak w trasie da się zejść poniżej 7 litrów. Ba, jadąc naprawdę ekologicznie udało mi się osiągnąć rewelacyjny rezultat 5 litrów na 100 kilometrów! Mondeo idealnie łączy niskie zużycie paliwa z dobrymi osiągami - w końcu auto, które przyspiesza od 0 do 100 km/h w 9,5 sekundy nie jest maruderem.

Współżycie
Już pierwszy kontakt z Mondeo wypada pozytywnie. Po odblokowaniu centralnego zamka można otworzyć solidne drzwi i zasiąść na wygodnych fotelach o sportowym profilu, które są standardem w wersji Titanium. Zapewniają one zarówno nienaganny komfort, jak i odpowiednie trzymanie boczne. Ich regulacją zajmują się elektryczne siłowniki, jedynie do odcinka lędźwiowego trzeba użyć pokrętła. Czyżby poskąpiono na jeden dodatkowy silniczek? Podstawowe dane, takie jak wskazania nawigacji (bardzo zresztą łopatologiczne, i dobrze!), radia czy telefonu (można połączyć się za pomocą systemu Bluetooth i zaoszczędzić na systemie głośnomówiącym) są pokazywane na centralnym wyświetlaczu pomiędzy zegarami. Druga, bardziej rozbudowana część systemu Convers+ znajduje się na konsoli centralnej i obsługuje się ją poprzez ekran dotykowy - tam możemy bawić się ustawieniami nawigacji, programować przepływ powietrza w kabinie czy ustawiać ulubione kawałki MP3 (również z portu USB). Cały ten multimedialny świat jest łatwo dostępny, a poruszanie się po nim jest nieskomplikowane. Wszystkie przyciski są elegancko zgrupowane i w żadnym przypadku nie można mówić o ich przesycie - jasno, prosto i czytelnie.

Przed wyruszeniem w drogę warto zaprogramować ustawienia systemu IVDC - mamy tu do wyboru trzy opcje - Comfort, Normal i Sport. Każda z nich, odpowiednio do nazwy, reguluje tryb pracy amortyzatorów, układu kierowniczego i systemu ESP. Nie są to zresztą wirtualne zmiany. Jeżdżąc po mieście nie chcesz innego ustawienia niż Comfort - jest wygodnie, amortyzatory lepiej tłumią nierówności, auto pewnie pokonuje niespodzianki w postaci poniemieckiej kostki czy zapadniętych studzienek. Opcja Normal to typowe Mondeo - bardzo neutralne w zakrętach i wystarczająco komfortowe. "Zapinając" tryb Sport układ kierowniczy staje się twardszy, amortyzatory pracują szybko i krótko, a układ ESP pozwala na więcej. W połączeniu z bardzo precyzyjną skrzynią biegów i miłą w obsłudze kierownicą z wygodnej "kanapy" Mondeo przeistacza się w połykacza zakrętów dopiero w krytycznych sytuacjach wyjeżdżającego przodem i lekko nadsterownego gdy odpuścimy gaz w zakręcie. Warto jednak pamiętać, że na koleinach lepiej zwolnić - winę ponoszą tu potężne opony o rozmiarze 235/40. Kolejny raz Fordowi należą się brawa - kręcąc wolantem kierowca czuje sytuację przednich kół, przy zmianie biegów nie ma mowy o pomyłce, a zawieszenie pracuje podręcznikowo.

Mondeo wyposażone jest w szereg udogodnień. Aby manewry parkingowe sporym przecież autem nie były drogą przez mękę auto "obklejone" jest dookoła czujnikami parkowania. Szkoda, że te z tyłu reagują również na średniej wysokości krawężniki, przez co czasami sytuacja staje się nieco myląca. Zapewne nikt nie obraziłby się również za ciut większe lusterka boczne. Znakomitym wynalazkiem i zarazem wyróżnikiem Fordów jest podgrzewana szyba przednia - aż dziw bierze, że inni producenci nie korzystają z tego rozwiązania.

Aktualnie cena salonowego auta z testowanym silnikiem i w wersji Titanium wynosi 94.600 złotych. Po wydaniu tej kwoty nasze Mondeo wyposażone będzie w komplet poduszek (również na kolana kierowcy), 17-calowe felgi aluminiowe i klimatyzację dwustrefową. Pakiet Individual kosztuje 14.100 złotych, nawigacja DVD 7.250 złotych, ksenony z funkcją doświetlania zakrętów to wydatek nieco ponad 4.000 złotych. Dzięki temu (i paru innym dodatkom) wersja testowa osiągnęła pułap cenowy 136.950 złotych. Czego brakuje, a zdasz sobie z tego sprawę przy pierwszej lepszej podróży autostradą, to to, że na pokładzie brakuje tempomatu. Owszem, można go dokupić, ale kosztuje on aż 7.450 złotych. Chyba na razie warto poczekać na więcej autostrad.

Werdykt
Ford wykonał kawał dobrej roboty. Mondeo bardzo dobrze spełnia się w roli samochodu rodzinnego i do codziennego użytku a w wersji Titanium z pakietem Individual może nawet poudawać vipowską limuzynę. Wożona szycha na pewno nie będzie narzekać na brak komfortu czy wykończenie detali. Jestem za to przekonany, że zachwyci się kremową skórą i przestrzenią wewnątrz. Kierowcy pokochają pewne prowadzenie i niskie zużycie paliwa. Wychodzi więc na to, że otrzymujemy auto prawie idealne. A czy będzie w stanie wygrać starcie z konkurencją premium zależy moim zdaniem od udanej reklamy - bo Mondeo Titanium Individual wstydu nie przynosi.

Dane
CZYM NAPĘDZANY?
Silnik turbodiesel, R4, 16v
Pojemność 1997 cm3
Moc 140 KM (103 kW) przy 4000 obr./min
Max moment obr. 340 Nm między 1750 a 2240 obr./min
Skrzynia biegów 6-biegowa, manualna
Napęd przednie koła

JAK DUŻY?
Długość x Szerokość x Wysokość 4778 x 1886 x 1500 mm
Rozstaw osi 2850 mm
Masa własna 1571 kg
Ładowność 599 kg
Bagażnik 540 / 1460 l
Zbiornik paliwa 70 l
Nadwozie liftback
Drzwi / miejsca 5 / 5

NA CZYM STOI?
Koła 235/40 R18

JAK SZYBKI?
Przyspieszenie 0-100 km/h 9,5 s
Prędkość maksymalna 210 km/h

JAK BARDZO SPRAGNIONY?
Spalanie (miasto/trasa/średnie)
- fabryczne 7,6 / 4,9 / 5,9 l/100 km
- w naszym teście 9,2 / 6,8 / 7,5 l/100 km
emisja CO2 156 g/km

JAK DROGI?
Cena: już od... 72.800 (1.6 Ambiente)
- wersja testowana: 104.600 (2.0 TDCi Titanium)
- egzemplarz testowany: 136.950 PLN
Gwarancja
- mechaniczna: 2 lata
- perforacyjna: 12 lat
- na lakier: 3 lata
Przeglądy co 20.000 km

 
Zobacz również...

Ford Ranger 3.0 TDCi Wildtrak

Ford Focus RS500

Odszedł wielki szczęściarz - Carroll Shelby

Ford Ranger - w kierunku bezpieczeństwa
Nowy Ford Fiesta ECOnetic - mistrz jazdy o kropelce

Niebezpieczny SMS

10 nowiutkich Fordów GT40 w garażu w Tennessee

Tropiciel cen Sprzedaj swój samochód Auto szukacz
Czy wiesz, że...

Pod maską BMW serii 1 M Coupe

Samochód przyspiesza do 200 km/h w 17,3 sekundy. Model ten osiąga także doskonałe rezultaty pod względem wydajności.
 
Aktualne ceny paliw

Informacje dostarcza: stacjebenzynowe.pl

Mazda CX-5, czyli spóźnienie kontrolowane

Mazda CX-5, czyli spóźnienie kontrolowane

Lepiej późno niż wcale. Tak można określić to, co zrobiła Mazda dopiero teraz prezentując swoją propozycję w segmencie kompaktowych crossoverów, przez niektórych nazywanych też SUV-ami. Grupa samochodów uterenowionych, będących raczej miejskimi pochłaniaczami krawężników, rozwinęła się ostatnimi laty niemal niczym groźny wirus.
Uwaga na auta ze Szwajcarii!

Uwaga na auta ze Szwajcarii!

Kupiłeś auto sprowadzone ze Szwajcarii - uważaj, bo możesz mieć poważne problemy! W latach 2004-2008 trafiło do Polski ponad 1,5 tys. samochodów, przy imporcie których handlarze dopuścili się licznych oszustw i fałszerstw. Sprowadzone ze Szwajcarii auta legalizowano na podstawie podrabianych dokumentów. Fałszowano umowy zakupu radykalnie zaniżając cenę tych samochodów. To pozwalało handlarzom na opłatę symbolicznej akcyzy, cła i kwoty podatku VAT.
Newsletter
Sonda
Czy podoba Ci się nasza strona?
proszę czekać...
Tagi

Twoje sugestie

* wiadomość
e-mail
imię nazwisko
* pola obowiązkowe
zamknij »