Prezentacje

Fiat 500 1.3 Multijet Sport

2010-05-27


   tekst: Szymon Piaskowski, zdjęcia: Iwo Wasilew


Jeśli ktoś uważa, że nowa "pięćsetka" nawiązuje do poprzedniej czymś więcej niż nazwą, to powinien czym prędzej udać się na jazdę próbną do salonu. Dzięki Fiatowi 500 w latach 1957-1975 Włosi poczuli ulgę schodząc z niewygodnych siedzeń skuterów i przesiadając się do auta - fakt, że zaledwie dwucylindrowego (kwestia ówczesnych podatków), ale jednak auta. Była kierownica, pedały, kawałek dachu. Silniki co prawda według dzisiejszych norm bardziej nadawały się do napędzania kosiarek (pojemności od 0,4 do 0,5 litra), jednak mały Fiat zaliczał się do kategorii piórkowej (około pół tony masy własnej), toteż wielkiego problemu z napędzaniem i rozpędzaniem nie było. W ciągu 18 lat produkcji z taśm montażowych zjechało od 3,6 do 3,8 miliona egzemplarzy auta, które podobnie jak Fiat 126p w Polsce czy Volkswagen Garbus w Niemczech, zyskało miano kultowego.

32 lata później Fiat ogłasza światu wielki powrót "pięćsetki". Szeptem i w kuluarach dopowiada się jednak, że nuova cinquecento ma pełnić w koncernie zupełnie nowe zadanie - auta modnego, "drugiego bądź trzeciego w rodzinie", skierowanego do ludzi młodych i ceniących stylowe piękno. Jak w tej nowej roli radzi sobie Fiat 500 sprawdziliśmy na przykładzie wersji 1.3 Multijet Sport.

Ciało
Nowy Fiat 500 ma urzekać już od pierwszego spotkania. Dzięki szerokim możliwościom indywidualizacji klient wybiera nie tylko kolor nadwozia (testówka "odziana" była w lakier Tropicalia, przyciągający wzrok mocniej niż wszystkie pozostałe), do dyspozycji są również liczne "wycinanki" czyli naklejki w różnych kształtach, które mogą powędrować na przykład na dach (tak jak szachownica w modelu testowym).

Stylistycznie nowa "pięćsetka" to kawał dobrej roboty. Z przodu znajdują się wyłupiaste oczka świateł mijania i drogowych, pod którymi zlokalizowano lampy do jazdy dziennej (opcjonalne przeciwmgłowe to maleńkie światła prawie przy ziemi). Chromowany wlot powietrza dodaje autu szyku, może dlatego takie elementy jak tylny zderzak, klapa bagażnika, klamki czy lusterka (te ostatnie opcjonalnie) również pokryte zostały chromem. Z boku auto wygląda dość bojowo, to po części sprawa krótkich zwisów, a także spojlera dachowego, zauważalnego acz nie nachalnego. Najmniej dopracowanym elementem stylistycznej układanki wydaje się być tył. Klapa "kufra" jest płaska i "cienka" co nie wywołuje najlepszego wrażenia podczas zamykania czy otwierania bagażnika. Jego pojemność wynosi 185 litrów - to więcej niż w np. Mini, ale mniej niż oferuje Renault Twingo. Podobnie jak skorpion w modelach Abartha, tak liczba 500 w małym Fiaciku to motyw, który na każdym kroku przypomina "co i jak" - umieszczono go nie tylko na zewnątrz, ale też w środku (np. na listwie przed pasażerem, dywanikach czy progach).

Pod względem wymiarów Fiat 500 mocno przerósł swojego przodka - na długość o 61 cm (3,55 metra), na szerokość o 31 cm (1,63 metra) i na wysokość o 17 centymetrów (1,49 metra). Niestety, wszystkie centymetry poszły "w blachę", bo wnętrze 500-tki nie rozpieszcza pasażerów. Teoretycznie jest to samochód czteroosobowy, tak naprawdę tylna kanapa nadaje się tylko dla dzieci, ewentualnie niezbyt wysokich dorosłych na krótkich dystansach. Z przodu nie jest lepiej, miejsca na głowę czy nogi co prawda nie brakuje, ale nie obraziłbym się jeśli na szerokość byłoby do dyspozycji kilka centymetrów więcej. W wygodnym usadowieniu się przeszkadza "wyciągnięta" do góry konsola środkowa, każdy kierowca 500-tki powinien się przyzwyczaić do regularnego kopania w ten element wnętrza. W przedniej części brakuje też zamykanego schowka, zamiast niego wygospodarowano jedynie półkę.  Fiat do wersji Sport oferuje aż siedem różnych wzorów felg w rozmiarach od 15 do 16 cali. Również w tej kwestii należą się brawa projektantom, bo każdy komplet obręczy zauważalnie uatrakcyjnia wygląd zewnętrzny "pięćsetki".

Dusza
Pod mikroskopijnych rozmiarów maską 500-tki znajdował się na razie jedyny (oprócz wersji Abarth) doładowany silnik w ofercie. W niedalekiej przyszłości Fiat planuje jednak wprowadzenie nowej generacji jednostek benzynowych Multiair o dwóch cylindrach i pojemności 0,9 litra wspomaganych turbosprężarką. Wrażenia subiektywne na pewno będą lepsze niż w przypadku obecnie oferowanych wolnossących silników 1,2- i 1,4-litrowych.

Wersja testowa napędzana była przez wysokoprężny silnik 1.3 Multijet z filtrem cząstek stałych. Charakteryzuje się on po pierwsze wstrzemięźliwością, po drugie zbyt surową pracą na zimno, a po trzecie niezłą dynamiką, przy czym jeśli chodzi i pierwszą i trzecią kwestię na pewno pomaga dość niska masa własna (980 kg). 75 koni mechanicznych osiąganych jest co prawda przy 4000 obr/min, jednak moment obrotowy o wartości 145 Nm dostępny jest nisko, bo przy 1500 obr/min. W rzeczywistości odczucia są nieco inne niż sugerowałyby to dane papierowe. Przede wszystkim prawdziwego "kopa" odczuwa się gdzieś nieco poniżej 2000 obr/min, warto o tym pamiętać przy wyprzedzaniu na trasie. Nie jeden diesel pokazał, że obroty powyżej 4000 obr/min nie są dlań zdrowe (chwała tym, które świadczą inaczej), podobnie jest w przypadku silnika Multijet. Owszem, bez zająknięcia dobije do 4500 obr/min, ale jedyne co zyskamy to wyższy rachunek na stacji i ból organów słuchowych. W mieście "pięćsetka" dzielnie walczy z innymi mocniejszymi pojazdami mając nad nimi przewagę współczynnika sprytu - wciśnięcie się w lukę nigdy nie było tak proste! W manewrowaniu przeszkadzają jedynie nieco za grube tylne słupki. Poza miastem sytuacja robi się nieco mniej korzystna, jednak wciąż nie można powiedzieć o Fiacie, że "zamula". Obiecywane przez producenta 12,5 sekundy do setki i prędkość maksymalna 165 km/h (licznikowo było kilkanaście więcej, ale cicho sza!) w codziennym, realnym, zakorkowanym świecie dróg polskich wydają się być sensownymi wartościami.

Na zajęciach z wygłuszania wnętrza fiatowscy inżynierowie chyba nie uważali zbyt dokładnie. W porównaniu do bliźniaczego Forda Ka z tym samym silnikiem we Fiacie jest nieco głośniej, ciekawe to ze względu na identyczne miejsce urodzenia. Możliwym rozwiązaniem byłoby zamontowanie 6-biegowej skrzyni biegów - nie dość, że ekonomia przy wyższych prędkościach zostałaby zachowana, to obniżono by też hałas. Widać w tej materii wygrali księgowi. Mały Fiat zadowala się oczywiście małymi ilościami paliwa. Średnio na przejechanie 100 kilometrów 1,3-litrowy diesel pochłonie około 5,6 litra. Niestety w mieście ten wynik wzrosnąć może nawet do 8 litrów, zaś w trasie obniżyć się do nieco poniżej 5 litrów. 35-litrowy bak nie grzeszy wielkością, jednak nie ma co narzekać, skoro nawet wersje Abarth mają zbiornik o identycznej wielkości.

Współżycie
Kontakt z 500-tką zaczyna się obiecująco. Łapiemy pewnie za sporą, chromowaną klamkę i otwieramy potężne drzwi. Oczom naszym ukazuje się chyba najlepsza konfiguracja wnętrza dostępna w małym Fiacie. Oczywiście najpierw wzrok przyciąga żółta listwa, jednak to co łapie za serce to brązowa skórka, która "wyszyta" została na fotelach, kierownicy, gałce skrzyni biegów i drzwiach. Wygląda obłędnie i zdecydowanie pozwala zapomnieć o fakcie, że cała reszta plastików jest po prostu przeciętna i oprócz świetnych trzech przycisków na konsoli środkowej i rzeczonej skóry, środek zapożyczony został z Pandy. Pozostaje jeszcze sprawa twardych jak kamień zagłówków - wyglądają nieźle, ale komfort opierania o nie głowy wynosi minus sto, aż boję się pomyśleć co robią z głową podczas wypadku.

W "pięćsetce" siedzi się jak na krześle - wysoko i prosto. Lewarek skrzyni znajduje się pod ręką, problemem jest dziwnie umiejscowiony pedał sprzęgła - stopa potrafi po wysprzęgleniu zblokować się pomiędzy nim, a dywanikiem. Duże przyciski pozwalają łatwo w nie trafić, obsługa klimatyzacji jest prosta, podobnie zresztą jak radia. Komputer we Fiacie "mówi" po polsku, co niestety jest raczej rzadkością. Kierownica dobrze leży w dłoniach, a wspomaganie odznacza się bardzo progresywną pracą - na parkingu do kręcenia wolantem wystarczą dwa palce (po włączeniu funkcji City jeden), im wyższa prędkość tym więcej siły potrzeba do zmiany kierunku. Fakt, że czuć w dłoniach "sztuczność" tego rozwiązania, ale jeśli nie startujemy w wyścigach górskich to sprawdza się ono bardzo dobrze.

Nuova 500 całkiem zwinnie radzi sobie w zakrętach. Przechyły są nieznaczne, a auto podąża za ruchami kierownicy. Krótki rozstaw osi jest jednak wrogiem poprzecznych nierówności, na które warto uważać podczas szybszej jazdy, bo potrafią wyprowadzić 500-tkę z równowagi. Komfort na dziurach jest całkiem niezły, oczywiście większe wyrwy są wrogiem opon (Pirelli) o rozmiarze 185/55. Po obciążeniu auta zawieszenie potrafi "dobić", zaś na pusto "wybić" pojazd do góry. Przy prędkościach autostradowych 500-tka jest też niezbyt odporna na podmuchy boczne.

Odkurzona legenda w nowym wydaniu to znakomita wymówka dla marki w kwestiach cenowych. Fiat 500 1.3 Multijet w wersji wyposażenia Sport kosztuje co najmniej 58.500 złotych, a żeby w ogóle zacząć się zastanawiać nad podstawowym modelem z silnikiem 1.2 w kieszeni mieć trzeba przynajmniej 42.500 złotych. Odmiana Sport wyposażona jest seryjnie w manualną klimatyzację (automatyczna - dopłata 1400 złotych), pakiet Sport (sportowe fotele, tylny spojler, chromowana końcówka wydechu i parę innych drobiazgów we wnętrzu), 15-calowe felgi i poduszki przednie wraz z kurtynami, a także chwalony system Blue&Me. Pozwala on np. odczytywać wiadomości z telefonu. Pod skrzynią biegów znajduje się też port USB, na kole kierownicy znajdują się przyciski do obsługi systemu, a całość działa dzięki technologii Bluetooth.

Werdykt
Nowy Fiat 500 za serce chwyta przede wszystkim swoją stylistyką - "pod spodem" to zwyczajne auto klasy mini wykonane z przeciętnych materiałów. Jako gadżet do miasta sprawdza się jednak znakomicie, a liczne dodatki uatrakcyjniają jeszcze jego wygląd. Nic dziwnego, że Europa zakochała się w tym sympatycznym Fiaciku (niedawno bramy tyskiej fabryki opuścił półmilionowy egzemplarz), a koncern planuje wprowadzenie go do sprzedaży w USA. Jak większość ożywionych legend Fiat 500 nie grzeszy nadzwyczajnym komfortem ani też nie kosztuje mało, ale nie o to przecież chodzi w momencie gdy legenda rodzi się na nowo.

CZYM NAPĘDZANY?
Silnik turbodiesel, R4, 16v
Pojemność 1248 cm3
Moc 75 KM (55 kW) przy 4000 obr/min
Max moment obr. 145 Nm przy 1500 obr/min
Skrzynia biegów manualna, 5-biegowa
Napęd przednie koła

JAK DUŻY?
Długość x szerokość x wysokość 3546 x 1627 x 1488 mm
Rozstaw osi 2300 mm
Masa własna 1055 kg
Ładowność 440 kg
Bagażnik 185 - 625 l
Zbiornik paliwa 35 l
Nadwozie Hatchback
Drzwi / miejsca 3 / 4

NA CZYM STOI?
Koła 185/55 R15

JAK SZYBKI?
Przyspieszenie 0-100 km/h 12,5
Prędkość maksymalna 165 km/h
JAK BARDZO SPRAGNIONY?
Spalanie (miasto/trasa/średnie)
- fabryczne 5,3 / 3,6 / 4,2 l/100 km
- w naszym teście  6,9 / 5,2 / 5,6 l/100 km
 emisja CO2 110 g/km

JAK DROGI?
Cena
- już od: 42.500 PLN (500 1.2 Pop)
- wersja testowana; 58.500 PLN (500 1.3 Multijet Sport)
- egzemplarz testowany : 69.700 PLN

Gwarancja
- mechaniczna 5 lat lub 500.000 km
- perforacyjna 8 lat
- na lakier 3 lata
Przeglądy co 30.000 km lub co rok

 

 
Zobacz również...

Fiat 500L - rodzinna ''pięćsetka''

"Pięćsetka" ma już cztery lata

Fiat 500C by Gucci

Fiat na IAA 2011

Tropiciel cen Sprzedaj swój samochód Auto szukacz
Czy wiesz, że...

27 maja 1934r po raz pierwszy wystartowały niemieckie "Srebne Strzały"

Na prostej toru Avus w Berlinie były w stanie rozpędzić się do zawrotnej prędkości....
 
Aktualne ceny paliw

Informacje dostarcza: stacjebenzynowe.pl

Mazda CX-5, czyli spóźnienie kontrolowane

Mazda CX-5, czyli spóźnienie kontrolowane

Lepiej późno niż wcale. Tak można określić to, co zrobiła Mazda dopiero teraz prezentując swoją propozycję w segmencie kompaktowych crossoverów, przez niektórych nazywanych też SUV-ami. Grupa samochodów uterenowionych, będących raczej miejskimi pochłaniaczami krawężników, rozwinęła się ostatnimi laty niemal niczym groźny wirus.
Uwaga na auta ze Szwajcarii!

Uwaga na auta ze Szwajcarii!

Kupiłeś auto sprowadzone ze Szwajcarii - uważaj, bo możesz mieć poważne problemy! W latach 2004-2008 trafiło do Polski ponad 1,5 tys. samochodów, przy imporcie których handlarze dopuścili się licznych oszustw i fałszerstw. Sprowadzone ze Szwajcarii auta legalizowano na podstawie podrabianych dokumentów. Fałszowano umowy zakupu radykalnie zaniżając cenę tych samochodów. To pozwalało handlarzom na opłatę symbolicznej akcyzy, cła i kwoty podatku VAT.
Newsletter
Sonda
Czy podoba Ci się nasza strona?
proszę czekać...
Tagi

Twoje sugestie

* wiadomość
e-mail
imię nazwisko
* pola obowiązkowe
zamknij »