Aktualności
Echa IAA Frankfurt 2011 - Infiniti FX "Sebastian Vettel"
2011-10-08
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Międzynarodowy Salon Samochodowy we Frankfurcie to doskonała okazja do zaprezentowania szerokiej publiczności swojej oferty oraz nowości. Dlatego nie mogło tam zabraknąć Infiniti - marki, która od 3 lat skutecznie walczy o serca klientów na wymagającym rynku europejskim.
Infiniti powstało w 1989 roku jako ekskluzywna i luksusowa marka Nissana na rynku północnoamerykańskim. Szybki rozwój i sukcesy odnoszone w Stanach Zjednoczonych skłoniły producenta do rozszerzenia swojej oferty i ekspansji na inne światowe rynki, takie jak Środkowy Wschód, Południowa Korea, Rosja, Tajwan, Chiny i w końcu od jesieni 2008 roku cała Europa. Tutaj warto podkreślić, że w maju 2009 roku Polska była liderem sprzedaży aut Infiniti na Starym Kontynencie - nie licząc Niemiec i Wielkiej Brytanii, gdzie auta tej japońskiej marki nie były jeszcze oficjalnie oferowane. Nasz jedyny wtedy salon w Warszawie należący do Grupy PGD sprzedał w sumie 23 samochody i wyprzedził Włochy (22 auta w 3 salonach) oraz Hiszpanię (20 aut w 4 salonach).
Tegoroczny Salon Samochodowy we Frankfurcie to debiut Infiniti w tym miejscu, dlatego producent z Kraju Kwitnącej Wiśni musiał przygotować coś specjalnego na tę wyjątkową okazję. Prezentacji i oficjalnego otwarcia stoiska Infiniti dokonał sam Shiro Nakamura -wiceprezes i główny stylista Nissana oraz Infiniti - człowiek odpowiedzialny w ostatnich latach za projekty takich aut jak m.in. Nissan 370Z, Altima, Murano czy GT-R oraz Infiniti M, G, FX czy też koncepcyjne Essence. Ponieważ sprzedaż Infiniti stale rośnie nie tylko w Europie, ale i na całym świecie, niemiecki salon był doskonałą okazją do zaprezentowania planów dalszego rozwoju japońskiej marki na najbliższe lata. Planów bardzo ambitnych, które zakładają 10-procentowy udział Infiniti w segmencie aut luksusowych na całym świecie do roku 2016. To oznacza ogólnoświatową sprzedaż na poziomie 500 000 aut rocznie, co jest nie lada wyzwaniem i krokiem naprzód biorąc pod uwagę zeszłoroczny poziom sprzedaży. W realizacji tych założeń pomóc ma m.in. poszerzenie do 2016 roku oferty Infiniti do 10 modeli oraz powiększenie sieci sprzedaży, a także rozwój nowoczesnych technologii, jak również wszelkiego rodzaju promocja marki na światowych rynkach, której owocem jest choćby rozpoczęta w marcu tego roku współpraca z zespołem Formuły 1 Red Bull Racing - współpraca, która przyniosła natychmiastowe i korzystne wyniki dla Infiniti. Jednak to nie plany firmy, a "zawartość" jej stoiska wzbudziły największe zainteresowanie publiczności.
Naturalnie oprócz wszystkich obecnie sprzedawanych w Europie modeli Infiniti, można było również obejrzeć sponsorowany przez japońską markę bolid Formuły 1 startujący w barwach Red Bull Racing, a także prototyp o nazwie Etherea - wizję luksusowego auta kompaktowego o napędzie hybrydowym - który miał we Frankfurcie swoją niemiecką premierę. Jednak prawdziwymi gwiazdami stoiska Infiniti były dwa pod wieloma względami różniące się od siebie modele, ale doskonale wpisujące się w hasło reklamowe firmy - "Inspired Performance" ("Inspirujące Osiągi").
Pierwszym z nich była trzecia generacja modelu M - mającego swój debiut w 2010 roku - a dokładnie jego hybrydowa wersja M35h, która zagościła w europejskich salonach sprzedaży na początku września. Nihil novi? Nie do końca, gdyż we Frankfurcie M35h nie występowało jako "zwykły" element wystawy, a jako jeden z członków elitarnej Księgi Rekordów Guinnessa. Hybrydowa "M-ka" ustanowiła rekord świata w kategorii najszybciej przyspieszającej hybrydy. Próby przyspieszenia odbywały się na zamkniętym torze wyścigowym Santa Pod w Wielkiej Brytanii, gdzie odbywają się Mistrzostwa Europy w Drag Racingu, a za kierownicą M35h usiadł Tim Pollard, dziennikarz brytyjskiego czasopisma motoryzacyjnego "Car". Efekt tej współpracy to sprint do "setki" w 5,5 sekundy i ćwierć mili pokonane średnio w czasie 13,9031 sekundy z prędkością końcową ponad 160 km/h. Taki wynik pozwala M35h stanąć na równi z m.in. Lamborghini Countach S z 1982 roku (13,9 s), a także nie czuć się gorszym w towarzystwie takich samochodów jak BMW M3 z 1998 roku (13,8 s), Aston Martin V8 Vantage Volante z 2007 roku (13,6 s), Porsche 911 Carrera z 2007 roku (13,6 s), Shelby Cobra z 1966 roku (13,5 s) czy też Ferrari 250 GTO z 1964 roku (13,5 s).
Tak dobry wynik końcowy to zasługa przede wszystkim dwóch czynników. Po pierwsze, podwójnego "serca" M35h o mocy 364 KM, na które składa się 3,5-litrowy silnik benzynowy V6 o mocy 306 KM przy 6800 obr./min i momencie obrotowym o wartości 350 Nm przy 5000 obr./min oraz silnik elektryczny o mocy 68 KM od 1770 do 2000 obr./min i momencie obrotowym wynoszącym 270 Nm przy 1770 obr./min. Po drugie, szybkiej automatycznej, 7-stopniowej skrzyni biegów z możliwością ręcznej zmiany przełożeń. Co ciekawe to właśnie w trybie automatycznym, a nie ręcznym uzyskano najlepszy czas ze wszystkich prób - 13,896 sekundy. Doskonałe osiągi M35h zostały również potwierdzone przez kierowców zespołu Red Bull Racing - Sebastiana Vettela i Marka Webbera - w słynnym "Zielonym Piekle" na Północnej Pętli toru wyścigowego Nürburgring gdzie do wyścigu stanął M35h (prowadzony przez Vettela) i benzynowy M37 (prowadzony przez Webbera) wyposażony w układ czterech kół skrętnych 4WAS (Four-Wheel Active Steer) z 3,7-litrowym silnikiem V6 o mocy 320 KM przy 7000 obr./min i momencie obrotowym 360 Nm przy 5200 obr./min, osiągający pierwsze 100 km/h w czasie 6,2 sekundy. Wynik pojedynku? Hybryda górą. Najważniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że świetne osiągi M35h idą w parze z niskim zużyciem paliwa (średnio 7,0 l/100 km) i emisją dwutlenku węgla (średnio 162 g/km), co jest zasługą m.in. unikalnego systemu Direct Response Hybrid, który poprawia osiągi i zmniejsza zużycie paliwa oraz baterii litowo-jonowych, które ładują się szybciej niż te dostępne w innych autach hybrydowych.
Prawdziwą gwiazdą stoiska Infiniti we Frankfurcie był jednak model FX zaprezentowany i sygnowany przez samego Sebastiana Vettela - najmłodszego w historii Mistrza Świata Formuły 1 z 2010 roku i Światowego Ambasadora marki Infiniti. Infiniti FX "Sebastian Vettel" to coś więcej niż tylko nazwa, to wyjątkowy samochód inspirowany bolidem Formuły 1 zespołu Red Bull Racing RB7, który powstał w jednym egzemplarzu, a przy tworzeniu którego czynny udział brał sam Czempion. Pomysł zbudowania tego auta zrodził się pół roku temu podczas Salonu Samochodowego w Genewie, w czasie zwykłej pogawędki między Vettelem a dyrektorem kreatywnym Infiniti Shiro Nakamurą. Kierowca zespołu Red Bull Racing, który na co dzień porusza się Infiniti FX50 chciał, by FX mógł osiągnąć magiczną prędkość 300 km/h, był stabilniejszy i miał większą siłę docisku.
Nakamura postanowił spełnić marzenie niemieckiego kierowcy i tak powstało najszybsze Infiniti w historii oraz jeden z najbardziej ekskluzywnych crossoverów na świecie. Punktem wyjściowym do całego przedsięwzięcia była topowa odmiana FX50S Premium z 5-litrowym silnikiem benzynowym V8, która pod okiem Mistrza przeszła wyjątkową kurację energetyczną. Zaczęto od nadwozia, a właściwie od jego aerodynamiki, która wbrew pozorom nie wymagała wielkich poprawek. I tak obniżono zawieszenie o 20 mm, zmieniono przedni grill na bardziej opływowy i nawiązujący swym kształtem do tego znanego z prototypu Essence, przemodelowano boczne lusterka tak, aby zwiększyć siłę dociskającą, a całość uzupełnił tylny spoiler dachowy. Efekt? Poprawa współczynnika unoszenia (Ci) o 30% i zmniejszenie współczynnika oporu aerodynamicznego (Cx) o 5%. Inżynierowie z Infiniti mogą być z siebie dumni, bo udało im się zwiększyć siłę docisku i jednocześnie zmniejszyć opór powietrza, a to bardzo rzadko idzie w parze.
Mimo, że FX należy do najlżejszych SUV-ów, to dzięki zastosowaniu dużej ilości włókna węglowego udało się zaoszczędzić jeszcze "kilka" kilogramów masy. Listwy boczne, grill chłodnicy, obudowy lusterek zewnętrznych, a także przedni spoiler i tylny dyfuzor, których kształt został zainspirowany bolidem F1, wszystko to wykonano z włókna węglowego. Specjalnie dla tej wersji FX zaprojektowano nowe 21-calowe, czarne felgi aluminiowe, które są lżejsze od standardowych felg dostępnych w standardowym FX50. Dzięki takiej kuracji odchudzającej FX "Sebastain Vettel" stracił 46 kg w porównaniu do "zwykłego" FX50S Premium i waży tylko 2049 kg. Zmiany zewnętrzne oprócz wspomnianych elementów wykonanych z włókna węglowego objęły również przedni zderzak z nisko osadzonymi światłami LED do jazdy dziennej oraz przednie i tylne światła, które przydymiono nadając im rasowy wygląd. Całość uzupełnia logo Vettel umieszczone na bokach i z tyłu auta.
Włókno węglowe znalazło się także w kabinie FX "SV", gdzie na drzwiach i konsoli centralnej zagościły panele w całości wykonane z tego wyjątkowego materiału. Poza tym elementy, które normalnie pokryte są srebrnym chromem, tutaj wykończone są jego czarną odmianą. W "duchu" F1 utrzymano także pokryte alcantarą kierownicę i łopatki do zmiany biegów. Modyfikacji poddano również fotele z dodatkowym bocznym wsparciem, obszyte czarnym, pikowanym zamszem, z fioletowymi szwami i logo "SV". Tego samego materiału użyto też do wykończenia słupków, podsufitki i osłon przeciwsłonecznych. Przysłowiową "wisienką na torcie" jest umieszczona na konsoli centralnej metalowa tabliczka z autografem Sebastiana Vettela.
Ale ukoronowanie modyfikacji kryje się pod nadwoziem FX "SV". Aby spełnić wymóg Vettela dotyczący prędkości maksymalnej, w pierwszej kolejności ściągnięto FX'owi elektroniczny "kaganiec", który ogranicza prędkość maksymalną do 250 km/h. Niestety, okazało się, że standardowe 390 KM przy 6500 obr./min i 500 Nm momentu obrotowego przy 4400 obr./min to trochę za mało do pobicia bariery 300 km/h. Dlatego inżynierowie Infiniti zaczęli szukać ukrytych koni mechanicznych. Zadanie okazało się dziecinnie proste, wystarczyła modyfikacja układu wydechowego, który uwolnił kilka dodatkowych koni mechanicznych i nowe brzmienie samochodu oraz przeprogramowanie modułu sterującego silnikiem.
Wynik? Plus 30 KM, czyli w sumie 420 KM. Dodatkowo wydłużono nieco przełożenia przekładni głównej. Efekt końcowy to "sprint" do pierwszych 100 km/h w czasie 5,6 sekundy (o 0,2 sekundy krócej niż zwykły FX50) i docelowe 300 km/h. By sprostać większemu potencjałowi, zmianie należało poddać także zawieszenie, które podobnie jak jednostka napędowa wymagało jedynie kosmetyki w postaci sztywniejszych sprężyn śrubowych i zmodyfikowanych amortyzatorów.
Nie ma wątpliwości, że Infiniti FX "Sebastian Vettel" to pierwszy prawdziwy supercrossover - samochód, który w wyjątkowy sposób łączy w sobie doskonałe własności trakcyjne i dynamiczne auta sportowego z funkcjonalnością i przestronnością SUV-a. To samochód, który już nie tylko wyróżnia się na tle konkurencji, ale jest od niej po prostu lepszy, wyprzedzając ją dosłownie i w przenośni.
Tomasz Horna
foto: Infiniti
Infiniti FX na rok 2012: "przypudrowany" |
Kompaktowe Infiniti z Austrii w 2014 roku |
Infiniti FX z dieslem pod maską - ceny |
Infiniti EX37 GT - jak świeży oddech |






































