Prezentacje
Citroen C3 1.6 VTi Exclusive
2011-03-10
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
tekst: Łukasz Kamiński, zdjęcia: autor i Bartłomiej Urban
Miejskie auta to priorytet firm liczących się na europejskim rynku. Coraz częściej sięgają po nie mężczyźni, a producenci wybiegają na przeciw ich oczekiwaniom oferując samochody ometkowane jako unisex. Czy Citroen C3 do nich się zalicza?Przepis jest prosty. Mniejsze auto kosztuje mniej (przynajmniej w teorii), a więc znajdzie wielu odbiorców, wobec czego należy jak najmocniej dopracować modele najniższych segmentów. Citroen zapoczątkował ten trend już ponad pół wieku temu, budując auto do wszystkiego. 2CV, bo o nim mowa, zmotoryzował pół świata (wyprodukowano ponad 3,8 mln egzemplarzy), był wozem tanim w utrzymaniu i maksymalnie uproszczonym, gdzie za luksus uważało się oparcie fotela, czy dach nad głową.
Z biegiem czasu definicja auta miejskiego przybierała różne formy. Francuski producent szedł jednak wydeptaną przez siebie już ścieżką, trzymając się przesłania "niewielkie, przeciętnie bogate, względnie tanie - sprzeda się". Citroen w swej gamie przez znaczny czas miał niemal dwa odmienne światy. Przez prawie dwie dekady broszury reklamowe otwierał wspomniany 2CV, o konstrukcji zmyślnej niczym kartka papieru, a kilka stron dalej był obecny DS - równie legendarny model, jednak najwyższej klasy. W połowie lat 80. w ofercie widniał prosty do bólu AX, a na jej końcu zaawansowany technologicznie CX. Kolejna dekada to już nieco nowocześniejsze, acz nadal nierozpieszczające luksusami Saxo, przeciw przesadnie wręcz nowoczesnemu XM. Inżynierowie powiedzieli dość. Wraz z nowym tysiącleciem narodziły się koncepcje stworzenia ponadczasowego miejskiego auta i tak w 2002 roku nadeszły modele C2 oraz C3. Ten pierwszy, mniejszy - nieco bardziej zadziorny, drugi zaś - mający w komfortowych warunkach transportować przeciętną niewielką rodzinę lub dość dobrze zarabiającą kobietę. No właśnie. Kobietę.
Oba auta przyjęły się bardzo dobrze, a C3 szczególnie. Jednak przez ostatnich kilka lat obserwujemy modę na korzystanie z pojazdów tej wielkości również przez panów. Małe, zwinne auta z mocnym silnikiem dają niekiedy większą frajdę z jazdy niż limuzyna z potężnym motorem. Tendencja ta (wraz z rozrastaniem się segmentów aut) daje się we znaki nie tylko u Citroena. Duże sportowe felgi, ciemny lakier, obniżone zawieszenie, czy spoiler nie robiły ze słodkiej cytrynki męskiego wozu. Ludzie Citroena znaleźli złoty punkt - zrobimy auto klasy B dla niej i dla niego. W jednym, nie osobno.
Ciało
Zanim zaczniemy subiektywną ocenę popartą obcowaniem z samochodem, warto wspomnieć o pierwszym wzrokowym kontakcie z autem. C3 w drugiej odsłonie, wbrew temu, co pisałem we wstępie, na drogach zbyt wielu jeszcze nie widać. Może to wina tego, iż mimo wszystko jest to auto względnie świeże na naszym rynku, choć oferowane od ponad półtora roku. Czekając na odbiór egzemplarza prasowego, spaceruję niecierpliwie między wystawowymi Citroenami w warszawskiej siedzibie marki i naglę dochodzę do niej - majtkowo-błękitnej C3 z kolorowym wnętrzem, która zmusiła mnie do zadania sobie pytań - "czy aby na pewno dzisiaj mam odebrać taki właśnie model? Zagalopowałem się przypisując Citroenowi auta spozycjonowane jako unisex?". Odetchnąłem z ulgą, kiedy spotkałem już swój egzemplarz.
Auto w porównaniu do poprzednika jest dłuższe, szersze oraz wyższe. Obecnie, pod względem stylistyki, wszystkie modele Citroena zostały do siebie upodobnione. Przy projektowaniu C3 zrezygnowano z sylwetki bańki mydlanej, przez co obecnie samochód prezentuje się dostojniej i mniej... kobieco. Co nie znaczy, że brak obłości wydepilowanego jeża pozbawia go tej wesołości jaką emanował w poprzednim wcieleniu. Tym razem auto zyskało na elegancji (szczególnie przy ciemnym lakierze) i ma się wrażenie, że obcujemy z samochodem o kilka klas wyższym. A to za sprawą wielu detali, które potrafią cieszyć. Poprzednik był ubogi we wklęsłe zawirowania w karoserii, czy miłe dla oka dodatki. Nie znaczy to jednak, że był nudny, aczkolwiek przy obecnym modelu wydaje się po prostu przeciętny.
Pojazd nie bazuje na poprzedniku, projektanci kreślili na deskach wszystko na nowo. Potężne przednie reflektory wydają się być nieco zbyt duże, jednak podkreślają sportowy charakter, a auto agresywnie spogląda na każdego przechodnia. Przyczynia się do tego także ogromna przednia atrapa i wcięcia na krawędzi zderzaka z atrakcyjnie wkomponowanymi lampami halogenowymi oraz ciekawe stylizacyjnie 17 calowe felgi. W tylnej części nadwozia wiele się nie dzieje. Jest po prostu ładnie. Zgrabne klosze lamp silnie współgrają z chromowaną listwą na skraju klapy bagażnika. Przyjemnym akcentem jest również bojowo wyglądająca chromowana końcówka układu wydechowego. Powróćmy jednak przed front C3-ki, tam bowiem znajduje się element, przykuwający najwięcej uwagi. A jest nim fantastyczna panoramiczna przednia szyba Zenith, która zachodzi na dach i kończy się dopiero równolegle z przednimi fotelami, tworząc poczucie jazdy pod niemal gołym niebem. Znaczna część osób przy pierwszym kontakcie z taką powierzchnią szkła wykazuje ogromne obawy odnośnie wysokości kosztów, jakie trzeba by było ponieść w przypadku jej zbicia. Chyba słusznie. Efektowny gadżet, pomocny przy podjeżdżaniem pod sygnalizator świetlny i cieszący w słoneczny dzień, jednak uciążliwy podczas zimowego skrobania. Można za to przyczepić do niej zewnętrzną nawigację (jeśli auto na pokładzie nie posiada tej wbudowanej) nad samą głową i bezpiecznie, nie odrywając rąk od kierownicy...drapać się nią po uchu. Naprawdę przyjemne!
Rozświetlone przez ogromną ilość szkła wnętrze gatunkowo stoi o wiele wyżej niż to montowane u poprzednika, a jego spasowanie zostało znacznie poprawione. Obecnie kokpit przybrał więcej sportowych cech, nie stroni też od gadżetów (jak np. dozownik zapachów). Deska rozdzielcza jest przejrzysta i stylowo zaprojektowana, bogata w ciekawe łuki i ostre linie. 9-calowy ekran opcjonalnej nawigacji gustownie wkomponowano nad panelem obsługi dodatkowego zestawu audio oraz klimatyzacji. Czytelność przyrządów nie sprawia problemu, ich rozmieszczenie również. Wyjątek stanowi umiejscowienie przeładowanych guzikami przełączników od obsługi tempomatu, radioodtwarzacza oraz telefonu za kołem kierownicy. W wyniku mamy cztery dźwignie (dodatkowo tradycyjne: obsługa świateł oraz wycieraczek), do których używania trzeba się przyzwyczaić i nie mylić pozycji ich położenia. Jeśli tego nie zrobicie, nietrudno o pomyłkę, kiedy zamiast aktywować wycieraczki zmienicie ulubioną stację radiową, albo urwiecie dźwignię tempomatu, bo chcieliście włączyć kierunkowskaz.
Dusza
Citroen C3 w swojej gamie oferuje 6 silników: 4 benzynowe oraz 2 wysokoprężne. Pod maską naszego egzemplarza pracował najmocniejszy, 120-konny motor napędzany benzyną, o pojemności 1.6 litra. Po przekręceniu kluczyka, serce budzi się do życia z miłym dla ucha pomrukiem. Samochodu na wolnych obrotach praktycznie nie słychać, po ruszenia robi się za to znacznie głośniej, jednak charakterystyka pracy silnika zaadaptowanego spod maski Mini większości mężczyzn nie powinna przeszkadzać i z chęcią będą wciskali mocniej pedał gazu, aby móc usłyszeć mięsiście jazgoczący motor przy wyższych obrotach. A nie będą tego robili bezpodstawnie, ponieważ moc maksymalna osiągana jest dopiero przy 6000 obr/min. Nieco lepiej prezentuje się wykres momentu obrotowego, którego najwyższa wartość wynosząca 160 Nm, oferowana jest przy 4250 obr/min. To nadal wysoko, jednak łatwo odczuć gwarantowane przez producenta 8,9 sekundy do 100 km/h. Samochód z pewnością nie zalicza się do tych, które możemy określić mianem zawalidrogi. W mieście skrzynia (niestety 5-biegowa) wydaje się być optymalnie zestopniowana, w trasie brakuje szóstego przełożenia, jednak mimo wszystko samochód dość sprawnie rusza z większości zakresu obrotów. Całkiem przyzwoicie wygląda również kwestia spalania. Podczas zwyczajnego poruszania się po mieście, zużycie paliwa oscyluje w granicach 8-9 litrów, w trasie zaś przy płynnej jeździe można osiągnąć wynik wynoszący nawet mniej niż 6,5 litra. Realne i łatwiejsze do uzyskania jest jednak spalanie na poziomie ok. 7 l na każde 100 km. W oszczędzaniu paliwa pomaga sprawnie działający tempomat oraz komputer pokładowy z wbudowanym systemem informującym, który bieg powinniśmy załączyć, aby jechać najekonomiczniej.
Gdy najdzie nas na sportowe szaleństwa, nie ma z tym najmniejszego problemu. Samochód pozwala na masę frajdy, choć wówczas oczywiście trzeba się liczyć z faktem, iż samochód będzie miał nawet dwukrotnie większe zapotrzebowanie na paliwo. Do układu kierowniczego trzeba się przyzwyczaić. Z początku wydaje się być nieco gumowy (to przez elektroniczne wspomaganie, które zapewne dałoby się jeszcze nieco dopracować), jednak z biegiem czasu nawet kierowcy o sportowych zapędach oswoją się z nim i docenią kontrolę nad napędzaną przednią osią. Przy zwyczajnym użytkowaniu układ ten spisuje się rewelacyjnie. Nie ma bezpłciowego kręcenia kierownicą na parkingu, czuć zaś lekki opór - niewielki, acz satysfakcjonujący większość kierowców, którzy lubią mieć kontakt z samochodem (ukłon bardziej w stronę panów).
Otrzymaliśmy do testu pojazd w najbogatszej wersji Exclusive, wyposażony niemal we wszystko, co jest dostępne w Citroenie C3. Nasze metalicznie czarne auto posiadało m.in. opcjonalny, grający naprawdę przyzwoicie system Hi-Fi oraz nawigację My Way, w której dane docelowe musimy wprowadzić niestety pokrętłem lub przyciskami znajdującymi się pod monitorem. Brak dotykowego wyświetlacza rekompensuje jednak precyzja oraz szybkość jej działania.
Współżycie
Auto o niskiej masie i niewielkich gabarytach prowadzi się jak gokart. Względnie mocny silnik, przy akompaniamencie neutralnego, acz nacechowanego sportowo zawieszenia oraz możliwości wyłączenia systemu ESP dostępnego w opcji (kolejny argument na szczyptę męskości!), dają ogromne pole do zabawy. Hamulce również spisują się rewelacyjnie, nie będziecie więc mieli problemów z wyhamowaniem rozpędzonego przez żwawy silnik auta po starcie z poprzednich świateł. Myślę, że większy kłopot z wprawieniem w ruch ważącego ponad tonę samochodu może mieć podstawowy 60-konny motor o pojemności 1,1 litra. W gamie oferowane są jeszcze silniki 1,4: benzynowy w dwóch wariantach mocy - 75 i 95 oraz wysokoprężny - 70-konny. Najciekawszą alternatywą wobec sprawnego poruszania się (głównie po mieście) i oszczędnością wydaje się być diesel 1.6 HDI, oferujący 90 koni mechanicznych. A co z tak charakterystycznym dla francuskich aut komfortem? Nie ma co ukrywać, że czasy pływających Citroenów minęły bezpowrotnie, a miłośnicy podziwiania w zakrętach faktury asfaltu tudzież błękitu nieba, nie będą czuli się tutaj swojo. C3 wybiera wszelkie nierówności dość płynnie, jednak zadanie to utrudniają 17 calowe koła oraz niskoprofilowe opony, co nie pozwala cieszyć się pełnią możliwości zawieszenia auta, szczególnie na niektórych ogromnie podziurawionych jezdniach (pozdrowienia dla drogowców odpowiadających za stan trasy nr 17 Warszawa-Lublin po zimie!). Kiedy jednak asfalt jest nieco gładszy, podróżowanie C3-ką w trasie jest naprawdę przyjemnym doznaniem.
Wnętrze wbrew pozorom wydaje się być przestronne, głównie przez znaczną ilość światła wpadającego do kabiny. Przednie fotele są bardzo wygodne nawet dla rosłych osób (u mnie to niemal 2 metry wzrostu), a do trzymania bocznego również nie można mieć zarzutów. W naszym aucie siedzenia zostały wykończone czarnym materiałem ze wstawkami z alcantary, co sprawia, że jeszcze trudniej o ześlizgnięcie się przy agresywnym stylu jazdy. Nieco słabiej broni się tylna kanapa, pamiętajmy jednak, że jest to wóz miejski, a nie rodzinna limuzyna. Miejsca na głowę jest pod dostatkiem, gorzej wypada przestrzeń na nogi. Przy dość mocno odsuniętym przednim fotelu, z tyłu usiądzie jedynie osoba z krótkimi odnóżami (najlepiej dziecko). Do minusów z pewnością zaliczę również brak tylnego podłokietnika oraz rączek do trzymania, wraz z haczykami do wieszania, np. marynarki. Może to niewiele znaczące detale, jednak zdołaliśmy się przyzwyczaić, że są to drobiazgi montowane w każdym aucie, a przy tym bardzo praktyczne. Pozytywnie zaskakuje za to pojemność bagażnika, która oferując 300 litrów, plasuje się w czołówce segmentu. Przestrzeń pod tylną klapą jest ponadto bardzo foremna, a złożenie oparć kanapy pozwala na powiększenie jej do 1121 litrów. Niewygodny jest jednak sposób dostępu do czeluści bagażnika. Guzik jego otwarcia umieszczono na skraju klapy, tuż nad tylnym zderzakiem, co nie pozwala naszym palcom pozostać wolnymi od zgromadzonego tam brudu (uciążliwe szczególnie zimą).
Jak wspomniałem wcześniej, nasz Citroen C3 1.6 VTi Exclusive był wyposażony naprawdę bogato. Generalnie ciężko przyczepić się do braku jakichś udogodnień z zakresu komfortu podróżowania oraz systemów uważanych dzisiaj za normę. Nie jest to jednak auto tanie. Pojazd w tej wersji wyposażenia oraz z testowanym motorem pod maską startuje od 61.700 zł. Dorzućmy metalizowany lakier (co dzisiaj wydaje się obowiązkowym dodatkiem - 1700 zł), opcjonalne 17 calowe felgi (wzór widoczny na zdjęciach nie jest dostępny w polskich katalogach, aczkolwiek dodaje sporo agresywności) za 900 zł, pakiety z kolorową nawigacją My Way, zestawem Hi-Fi rozbudowanym o moduł Bluetooth, czujnik włączania świateł mijania oraz system ESP z możliwością wyłączenia i mamy do zapłacenia już 74.850 zł.
Werdykt
Citroen wprowadzając na rynek drugą generację modelu C3 postawił konkurencji poprzeczkę bardzo wysoko. W segmencie B niewiele jest aut prezentujących się naprawdę okazale i oferujących tak wiele. Z pewnością DS3-ką zwrócimy na siebie większą uwagę, jednak na nasze C3 postawione obok Mini spoglądało nawet więcej osób niż na bawarski pojazd! Czyżby Citroen zrobił auto przełomowe? Wszystko jest na dobrej drodze, jedyną barierą będzie (jak zwykle) cena. Owszem, samochody podobnej wielkości ze zbliżonym wyposażeniem oraz silnikiem również kosztują równowartość podstawowej wersji auta segment wyższego. Renault oferuje jednak podobnie zestawione Clio o ponad 4 tysiące taniej, a Volkswagen ze swoim Polo żąda 5000 złotych mniej, podobnie jak Alfa z piękną MiTo. Najgroźniejszym rywalem może być jednak Peugeot. Zbliżona wymiarami 207-ka nie oferuje silnika mocniejszego niż 95 koni, za to o cal większe 308 ze 122 konnym motorem 1.6 kosztuje tyle samo co podobnie zestawiona C3-ka. Jednak biorąc pod uwagę jak mocno szara wydaje się być rzeczywistość zza kierownicy większości konkurencyjnych wozów, bliższe przyjrzenie się Citroenowi brzmi naprawdę sensownie. Stereotyp awaryjności aut francuskich powoli zostaje obalany, jednak przez sam aspekt przesądności potencjalnych nabywców, niemieccy konkurenci stoją na bezpiecznej pozycji. Miejmy nadzieję, że niedługo, bo Citroen udowodnił, że robi piękne, praktyczne i świetnie jeżdżące samochody klasy kompakt. Nie tylko damskie.
Dane
CZYM NAPĘDZANY?
Silnik benzynowy, R4, 16v
Pojemność 1598 cm3
Moc 120 KM (88 kW) przy 6000 obr/min
Max moment obr. 160 Nm przy 4250 obr/min
Skrzynia biegów manualna, 5-biegowa
Napęd przednie koła
JAK DUŻY?
Długość x Szerokość x Wysokość 3941 x 1728 x 1524 mm
Rozstaw osi 2466 mm
Masa własna 1075 kg
Ładowność 504 kg
Bagażnik 300 - 1121 l
Zbiornik paliwa 50 l
Nadwozie hatchback
Drzwi / miejsca 5 / 5
NA CZYM STOI?
Koła 205/45 R17
JAK SZYBKI?
Przyspieszenie 0-100 km/h 8,9 s
Prędkość maksymalna 190 km/h
JAK BARDZO SPRAGNIONY?
Spalanie (miasto/trasa/średnie) 8,0 / 4,9 / 6,0 l/100 km
- fabryczne 9,2 / 7,2 / 8,0 l/100 km
- w naszym teście Średnia emisja CO2 138 g/km
JAK DROGI?
Cena
- już od... 42.900 PLN (C3 1.1i Attraction)
- wersja testowana 61.700 PLN (C3 1.6 VTi Exclusive)
- egzemplarz testowany 74.850 PLN
Gwarancja
- mechaniczna 2 lata
- perforacyjna 12 lat
- na lakier 3 lata
Przeglądy co 30.000 km lub co 2 lata







































