Prezentacje
Chrysler Grand Voyager 2.8 CRD Limited
2010-08-11
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
tekst: Marek Stachoń, zdjęcia: autor
Słowo "van" ciśnie się na usta większości użytkowników dróg na widok takich aut jak Renault Scénic czy Opel Zafira. Właściciele prawdziwych vanów kręcą zaś z politowaniem głowami myśląc "o co tu chodzi?" Zagadnienia związane z samochodami rodzinnymi były rozpatrywane przeze mnie przy okazji testu nowego Scénica. Ów van, a raczej minivan, jest dobrym rozwiązaniem w miejskiej plątaninie. Jeśli jednak nasza rodzina to typowe "2+2" lub więcej i zechcemy wybrać się wszyscy razem na wakacje, to może okazać się, że w takim wypadku Scénicowi (i jemu podobnym) może owego rodzinnego charakteru zabraknąć. Wychodzi w tym przypadku marketingowe szydło z worka, gdyż podobna sytuacja spotka nas z każdym kompaktowym minivanem, których na naszych drogach jeździ co nie miara.
Sytuacja zgoła inaczej prezentuje się za Wielką Wodą. Amerykanie nie ofiarowali światu zbyt wielu cennych rzeczy, ale jeśli chodzi o motoryzację, to można tam wyłuskać kilka cennych "perełek". Jedną z nich są vany. Te prawdziwe vany, rzecz jasna. Cofnijmy się jednak ponad ćwierć wieku w czasie. Dokładnie w 1983 roku ma miejsce prezentacja Plymoutha Voyagera. Co ciekawe, projekt pierwotnie powstał dla Forda i miał nazywać się Maxivan, jednak Henry Ford II nie wykazał nim zainteresowania. Ciekawe jak musiał się czuć w dwa lata po premierze tegoż modelu, gdy wpływowy magazyn Car&Driver umieszcza go na prestiżowej liście Ten Best List. Ze względu na ogromne zainteresowanie, Voyager praktycznie od początku był produkowany przez 3 marki koncernu: Chryslera, Plymoutha i Dodge'a. Od roku 1987 obok "krótkiego" Voyagera pojawiła się wersja Grand, dłuższa o 37 cm, co zaowocowało zauważalnie większą przestrzenią bagażową.
W 1989 roku na rynek wchodzi druga generacja "podróżnika", będąca w istocie mocno "zliftowanym" pierwszym modelem. Co ciekawe, już rok wcześniej europejska wersja Voyagera zaczyna być produkowana w austriackim mieście Oberwaltersdorf. W 1992 pod maskę tejże wersji trafia diesel włoskiej firmy VM Motor. Amerykanie zaś mogą cieszyć się wersją AWD.
1995 rok przynosi III generację Voyagera - zaprojektowaną niemalże od podstaw z innowacyjnym dla tego modelu zaokrąglonym designem. I auto znów trafia na Ten Best List. Pięć lat później w salonach pojawia się kolejna generacja, większa od poprzedników. Design auta znów zaczyna wracać do nieco prostszych form, a pod maskę trafiają diesle w technologii Common Rail. W takiej formie IV generacja przeżyła 8 lat i od czerwca 2008 roku w Europie dostępny jest całkowicie nowy Voyager, a dokładnie Grand Voyager, gdyż firma zrezygnowała z krótkiej wersji. Co więc takiego ciekawego ma on do zaoferowania?
Ciało
Grand Voyager zauważalnie zmienił swoje oblicze. Poprzedni model był niczym więcej, jak tylko sporym liftem najpopularniejszej, jak dotąd, III generacji modelu. Aktualny Grand to zupełnie nowe auto. Stylistyka Voyagera wpisuje się idealnie w bieżący nurt designerski marki. Lampy przednie czy grill, jak żywo przypominają te z Sebringa. Nudno? Z jednej strony tak, z drugiej jednak Grand Voyager nigdy nie był stylistycznie porywającym autem i m.in. za to lubią go klienci. Tutaj wszelkie eksperymenty mogłyby koncernowi odbić się czkawką.
Mimo, faktycznie dość nudnego designu, auto prezentuje się dość elegancko i dostojnie. Uwagę zwracają spore połacie blachy, duże szyby (przyciemniane w tylnej części nadwozia), chromowane elementy nadwozia czy pokaźnych rozmiarów atrapa chłodnicy. Ponadto Grand Voyager jest autem naprawdę o naprawdę słusznej aparycji. Długość 5,14 m, czy szerokość sięgająca niemalże dwóch metrów to wymiary niespotykane powszechnie na europejskich drogach. Niespotykana jest również przestronność, jakiej zaznamy w Grand Voyagerze. Pierwszy i drugi rząd siedzeń, to duże, pojedyncze i naprawdę wygodne fotele wyposażone w podłokietniki i podgrzewanie. Tylna kanapa nie jest już wzorcem przestronności, ale trójkę dzieci zmieścimy tam bez większego problemu, tym bardziej że zajmowanie na niej miejsca nie należy do szczególnie uciążliwych.
Jak łatwo policzyć, Grand Voyagerem przewieziemy bez żadnego problemu 7 osób. Co jednak zrobić z ich bagażami? I tu amerykański van pokazuje swoją przewagę nad europejskimi konkurentami. Z kompletem pasażerów na pokładzie przestrzeń bagażowa pozostająca do dyspozycji wynosi 915 litrów. Gdy autem na wakacje wybierze się zaś typowa czteroosobowa rodzina, mają oni do wykorzystania aż 2370 litrów bagażnika. Nie będzie więc problemu z zabraniem wózka, wanienki do kąpieli niemowlaka, wszystkich ubrań szacownej małżonki i bez stresu spakujemy jeszcze zabawki naszych pociech w ilości wręcz nieograniczonej. Jeśli zajdzie potrzeba przewiezienia czegoś wielkogabarytowego i tu Chrysler Grand Voyager służy swoją pomocą. Wystarczy schować środkowe fotele w podłodze i do dyspozycji otrzymamy pełnokrwistą bagażówkę, gdyż w ten sposób wygospodarujemy, uwaga, 4071 litrów wolnego miejsca. Bagażnik jednak to nie wszystko. Oprócz tego w samochodzie znajdziemy mnóstwo schowków oraz niezliczoną wręcz ilość uchwytów na napoje.
Kokpit również jest typowo "chryslerowski". Na pierwszy rzut oka wydaje się czytelny i dobrze rozplanowany, jednakże po spędzeniu kilku godzin w aucie, zaczynają doskwierać zauważalne braki w ergonomii, takie jak bardzo nisko umieszczone regulatory od klimatyzacji czy niewielkie oznaczenia przełączników. Jeszcze gorzej wypada Chrysler pod kątem jakości wykonania. Plastiki wyglądają na tanie, a gdy otworzymy chociażby górny boczny schowek, okaże się, że są takimi w istocie. Jakość spasowania również nie należy do najwyższych. Sytuację próbuje ratować skóra i plastikowe "drewno", ale ogólny niesmak pozostaje
Dusza
Bywały takie momenty w historii Voyagera, że klienci mieli do wyboru aż 5 silników. Teraz sytuacja stała się dużo prostsza, gdyż kupując największego vana na rynku możemy zdecydować się albo na widlastą, benzynową "szóstkę" albo na wysokoprężną jednostkę napędową o pojemności 2.8 litra. I to właśnie ten silnik pracował pod maską testowanego egzemplarza. Choć jest to silnik dysponujący technologią Common Rail, nie można powiedzieć, aby był on za pan brat z pojęciem "kultura pracy". Poranny rozruch auta skutkuje naprawdę sporą dozą hałasu i wibracji, która dostaje się do kabiny. Sytuacja po osiągnięciu temperatury roboczej znacznie się poprawia, ale silniki wysokoprężne konkurencji o podobnej pojemności są o lata świetlne przed Chryslerem.
Motor ten dysponuje mocą 163 KM, a maksymalny moment obrotowy to 360 Nm osiągane w przedziale 1600-3000 obr/min. Choć wartości te wyglądają na papierze całkiem interesująco, to należy pamiętać, że Grand Voyager waży aż 2100 kg, jest więc co pchać do przodu. Samochód rozpędza się do "setki" w 12,8 sekundy, co jest wartością w zupełności wystarczającą. Za zmianę przełożeń odpowiada 6-stopniowy "automat". Zmienia on biegi w iście amerykańskim stylu - zauważalnie i raczej nieśpiesznie. Na podobną modłę skonstruowano zawieszenie. Jest ono zdecydowanie nastawione na komfort. Samochodem nie da się, co oczywiste, szybko pokonywać zakrętów gdyż skutkuje to zauważalnymi przechyłami nadwozia. Ponadto mocno odczuwalne są gabaryty auta i jego masa. Wszystkie te czynniki powodują, że Grand Voyager w ogóle nie prowokuje do szybkiej jazdy, ale też nie po to został stworzony. Nie oznacza to również, że nie można nim jechać szybko. Idealnie podróżuje się nim w trasie, z prędkościami 120-140 km/h. Voyager zachowuje się wtedy niczym niewzruszona lokomotywa i połyka niepostrzeżenie kolejne kilometry. Co prawda przy takich prędkościach zaczyna być już odczuwalny szum wiatru obiegający nadwozie, ale nie jest on specjalnie uciążliwy.
Całkiem przyzwoicie kształtuje się zużycie paliwa przez Grand Voyagera. W stricte miejskiej jeździe samochód spalił 13 litrów oleju napędowego, podczas podróży na trasie Warszawa-Gdańsk-Warszawa komputer pokładowy wskazał średnie zużycie paliwa na poziomie 8,6 litra. Biorąc pod uwagę gabaryty auta należy powyższe wartości uznać za naprawdę dobre.
Werdykt
Po przejażdżce Grand Voyagerem każdy użytkownik popularnych, kompaktowych vanów zredefiniuje z pewnością swój pogląd na tego typu auta. Chrysler bije na głowę każdego z konkurentów pod kątem ilości miejsca, pojemności bagażnika oraz wyposażenia i komfortu podróżowania. Jest to idealne auto dla osób spędzających naprawdę dużo czasu w samochodzie, przy założeniu że w większości będzie to jazda w trasie. Podróżowanie Grand Voyagerem nie męczy ani kierowcy ani pasażerów bez względu na to jaki dystans jest do pokonania, a jest to jedna z wielu cech, za którą można to auto naprawdę polubić.
Dane techniczne
CZYM NAPĘDZANY?
Silnik turbodiesel, R4, 16v
Pojemność 2768 cm3
Moc 163 KM (120 kW) przy 3800 obr/min
Max moment obr. 360 Nm przy 1600-3000 obr/min
Skrzynia biegów automatyczna, 6-biegowa
Napęd przednie koła
JAK DUŻY?
Długość x Szerokość x Wysokość 5143 x 1954 x 1750 mm
Rozstaw osi 3078 mm
Masa własna 2100 kg
Ładowność 675 kg
Bagażnik 915 - 2370 - 4071 l
Zbiornik paliwa 75 l
Nadwozie van
Drzwi / miejsca 5 / 7
NA CZYM STOI?
Koła 225/65 R17
JAK SZYBKI?
Przyspieszenie 0-100 km/h 12,9 s
Prędkość maksymalna 186 km/h
JAK BARDZO SPRAGNIONY?
Spalanie (miasto/trasa/średnie)
- fabryczne 12,8 / 7,3 / 9,3 l/100 km
- w naszym teście 13,0 / 8,6 / 10,8 l/100 km
Średnia emisja CO2 247 g/km
JAK DROGI?
- już od...155.833 PLN (2.8 CRD LX)
- wersja testowana 201.148 PLN (2.8 CRD Limited)
- egzemplarz testowany 217.375 PLN
Gwarancja
- mechaniczna 2 lata
- perforacyjna 3 lata
- na lakier 7 lat
Przeglądy co 15.000 km
Chrysler 300 Luxury Series - luksus w amerykańskim stylu |
Chrysler i Eminem ulubieńcami użytkowników You Tube |
Czy Barracuda powróci na rynek? |
Chrysler 300C za okrągły milion dolarów |











































