Prezentacje

BMW X5 xDrive35d

2010-03-13


tekst: Szymon Piaskowski, zdjęcia: Iwo Wasilew

Niektórzy twierdzą, że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Obstawiam w ciemno, że żadna z tych osób nie prowadziła BMW X5 xDrive35d. SAV. Według BMW taką właśnie klasę reprezentuje X5 - auto, które "fabrycznie" kierowane jest do osób aktywnych i lubiących ciągły ruch. W menu bawarskiej marki obowiązkowo "stacjonuje" też pozycja pt. "radość z jazdy". Ten samochód idealnie obala twierdzenie, że tylko parasole mogą być uniwersalne.

Danie o nazwie X5 po raz pierwszy zaserwowane zostało w 1999 roku kiedy to Bawarczycy "sprzeniewierzyli się" ideałom i pokazali własną koncepcję samochodu sportowo-użytkowego. Według ich przepisu dynamiczne pokonywanie wiraży było o wiele bardziej znaczącym składnikiem "potrawy" niż taplanie się w błocie i jazda po gałęziach. Auto odniosło niewątpliwy sukces zdobywając uznanie klientów nie tylko w Europie ale też np. w USA (gdzie w mieście Spartanburg odbywa się produkcja X5-tki). W 2006 roku przyszedł czas na drugie danie czyli X5 generacji E70. Dzieło, które doceni zarówno biznesmen poruszający się po mieście i odwożący dzieci do szkoły jak i "narwany" singiel pragnący pewności na drodze w każdych warunkach i tej energii, którą daje jazda autem z odpowiednią "parą" pod maską.

Poznacie samochód, który bezsprzecznie jest jednym z najbardziej wszechstronnych pojazdów i każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Proszę Państwa, danie główne - BMW X5 35d.

Ciało
Projektanci samochodów bardzo często starają się, aby ich dzieło wyróżniało się spośród "planktonu" drogowego w jakiś oryginalny sposób. A to poprzez dodanie drzwi, których nikt by się nie spodziewał, a to poprzez fikuśne pociągnięcie tylnych reflektorów. Sposobów jest wiele ale jak zwykle najlepiej działają te najprostsze. Patrząc na X5-tkę nie ma się wrażenia, że styliści chcieli ją jakoś specjalnie wyróżnić, to auto samo przyciąga wzrok przechodniów i współużytkowników dróg. Fakt, że w czarnym wygląda jeszcze bardziej bojowo tylko potęguje liczbę ludzi chcących przyjrzeć się czy na tylnej kanapie nie siedzi aby jakiś VIP. Tak tak, przecież zarówno poprzednia jak i obecna generacja X5 są używane przez miłościwie nam panujące Biuro Ochrony Rządu. Niestety, model testowy nie był wyposażony w niebieskie koguty ani sygnalizację dźwiękową. Chętnie mogą wybrać się do Rosji, tam proceder ten uprawiany jest nagminnie gdyż uprzywilejowanie po prostu się kupuje.

BMW X5 bez wątpienia budzi respekt na drodze. Ciężko zresztą spodziewać się czegoś innego po aucie, które mierzy 4854 mm długości i 2197 mm szerokości. Przód jest typowy dla BMW, nie mogło zabraknąć tzw. "nerek" i delikatnych, acz zauważalnych przetłoczeń na masce. "Ringi" czyli światła do jazdy dziennej i postojówki wyglądają zabójczo. Rzadko kiedy można powiedzieć o stylistyce, że jest zarówno sportowa jak i elegancka, w przypadku X5 takie słowa praktycznie same cisną się na usta. Tylna część jest dość podobna do tej znanej z poprzedniej generacji, całość wieńczą dwie, dość małe końcówki wydechu. Dzięki pakietowi M (jego cena to 28.547 złotych), w który wyposażony był egzemplarz testowy, relingi "błyszczały" na wysoki połysk, nie brakowało też elementów aluminiowych. Do pakietu zaliczał się też aerodynamiczny body kit i zawieszenie sportowe. Wszystkie felgi (19-calowe) miały znaczek "M" na sobie, podobnie zresztą jak kierownica, która dzięki swojej idealnej wręcz grubości perfekcyjnie leży w dłoniach i aż nie chce się jej wypuszczać, choćby podczas pobierania biletów na parkingu piętrowym. Kolejnym doskonale dobranym elementem jest dżojstik skrzyni biegów. Nie dość, że jego obsługa jest banalnie prosta (wystarczy popchnąć go w jedną lub drugą stronę) to jeszcze kształt drążka aż zachęca do chwycenia go i wybrania trybu manualnego.

Kolejnym składnikiem wykwintnej potrawy jest komplet sportowo-komfortowych foteli (dopłata 2.748 złotych) regulowanych rzecz jasna elektrycznie. Kierowca i pasażer mogą przybrać idealną pozycję dzięki regulacji siedzisk w różnych płaszczyznach. Ci siedzący z tyłu też nie mają powodów do narzekań - miejsca w każdym kierunku jest pod dostatkiem, klimatyzacja czterostrefowa (dopłata 3.353 złotych) zapewni im odpowiednią temperaturę a rolety odizolują od szarości dnia codziennego (i od wzroku ciekawskich). Jeśli napisałbym, że materiały użyte do wykończenia wnętrza są najwyższej jakości byłby to banał. Napiszę więc, że są one tak dobre, że aż chce się "macać" poszczególne elementy. Dzięki beżowej skórze i drewnie z bambusa słojowanego wnętrze X5 jest jasne i przejrzyste, w żadnym wypadku nie przytłacza. To zasługa panoramicznego dachu z możliwością zupełnego jego otwarcia. Styliści X5 stworzyli samochód, który prezentuje się godnie w każdych warunkach, zarówno pod Operą Wiedeńską, na bulwarze w Monte Carlo czy w Pcimiu Dolnym. Piękno jest uniwersalne.

Dusza 
W Monachium od zawsze szczególną uwagę poświęcano jednostkom napędowym. Nie inaczej było w przypadku X5, które mimo, że produkowane w dalekich Stanach Zjednoczonych, otrzymało "dostęp" do wszystkich najlepszych silników "by BMW". Nam trafił się model z oznaczeniem 35d. Dla niezbyt biegłych w bawarskiej nomenklaturze wyjaśnię, iż jest to topowy diesel, który może znaleźć się pod maską X5. Silnik ten z pojemności 3 litrów "wyciąga" 286 koni mechanicznych mocy i 580 Nm maksymalnego momentu. Co ważne w codziennym użytkowaniu moment ten dostępny jest już od 1.750 obr/min do 2.250 obr/min. W błędzie będą ci, którzy sądzą, że poniżej tych "krytycznych" 1.750 obr/min nie ma nic. Wręcz przeciwnie, jest tam sporo pary i brak tu jakiejkolwiek turbodziury. Może dlatego, że rzędowy diesel korzysta z usług nie jednej, a dwóch turbosprężarek?

Jakby nie patrzeć X5 to kawał auta. 3-litrowa jednostka wysokoprężna musi udźwignąć dokładnie 2.185 kg "żelastwa". Trzeba przyznać, że to zadanie wykonuje bez problemu. Mocniejsze naciśnięcie pedału gazu powoduje natychmiastową reakcję silnika i wskazówka mija kolejne punkty na prędkościomierzu. X5 przyspiesza niewzruszenie i spokojnie, jakby od niechcenia. Duża w tym zasługa 6-stopniowej automatycznej skrzyni biegów, która kiedy trzeba jest "leniuchem" i spokojnie żongluje biegami. Gdy prawa noga nieco mocniej oprze się na pedale gazu skrzynia momentalnie zmieni bieg na niższy, reakcja na kick-down jest naprawdę fenomenalna. Inżynierowie z Monachium postarali się też o odpowiednią oprawę dźwiękową. W tym aucie ciężko nawet stwierdzić, że pod maską kryje się diesel, gdyż brzmi on jak rasowa benzynowa rzędówka. Brawo!

Właściciele X5 35d raczej nie martwią się o spalanie swoich pojazdów jednak z redaktorskiego obowiązku muszę wspomnieć o apetycie tego auta. Uśmiałem się niezmiernie gdy zerknąłem jakie wartości dotyczące zapotrzebowania na paliwo podaje BMW. Nie wiem kto i gdzie osiągnął średnie spalanie na poziomie 8,2 litra, gdyż w trasie trzeba się naprawdę namęczyć aby komputer wyświetlił 9,2 litra. Tak naprawdę przy dynamicznej ale nie wariackiej jeździe auto pochłania około 12 litrów na 100 kilometrów, w mieście podbijając ten rezultat o jakieś 2-3 litry więcej. "Strzałkowy" wyświetlacz chwilowego zużycia paliwa działa praktycznie w systemie zero-jedynkowym i podczas rozsądnego przyspieszania wskazuje spalanie 20 litrów na 100 kilometrów. Dobrze, że bak pomieści 85 litrów i w ten sposób właściciel nie jest zmuszony do częstego podjeżdżania pod dystrybutor.

Współżycie
Zachowanie X5 na drodze jest nad wyraz pewne i zachęcające do szybkiego pokonywania zakrętów. Dzięki opcjonalnemu sportowemu zawieszeniu każdy wiraż wywołuje uśmiech na twarzy kierowcy. Przycisk sport, który powoduje, że zawieszenie utwardza się, jeszcze potęguje te doznania. Do tego w menu obecne są pozycje Adaptive Drive (15.321 złotych) i aktywny układ kierowniczy (6.054 złotych). Ten pierwszy dostosowuje pracę zawieszenia w zależności od stylu jazdy kierowcy natomiast drugi dba o to, aby na parkingu X5 był poręczny jak osobówka a na autostradzie pewny niczym samochód sportowy. W połączeniu z napędem na cztery koła xDrive otrzymujemy maszynkę do połykania kolejnych kilometrów, niezależnie od rodzaju drogi i jej charakterystyki. Co prawda nie próbowałem jazdy X5 w terenie jednak przecież nie do tego zostało to auto stworzone. Wierzę jednak głęboko, że na polnych czy leśnych drogach X5 "da radę".

X5 to samochód luksusowy. Dzięki pakietowi "dostęp komfortowy" wystarczy mieć kluczyk przy sobie i złapać za klamkę, a wnętrze auta już stoi przed nami otworem. Zamykanie polega na przyłożeniu palca do górnej części klamki (każda jest też podświetlana). Mimo sporych gabarytów manewry miejskie nie są sporym problemem. Zasługa to oczywiście wszechobecnych "czujek" a także kamery cofania. Komputer włączy za nas zarówno światła (biksenonowe z funkcją doświetlania zakrętów, super wydajne) jak i wycieraczki. Gdy stwierdzimy, że możemy oszczędzić sobie nawet wciskania gazu wystarczy obsłużyć się tempomatem z funkcją hamowania. Aby zawsze bezbłędnie trafić do celu BMW X5 można doposażyć w nawigację wartą nieco ponad 11 tysięcy złotych. Miłośnicy dobrych dźwięków nie oprą się zapewne kolejnej opcji wartej tym razem 6.007 złotych - to system audio HiFi Proffesional składający się w sumie aż z 16 głośników. Zapewnia on bardzo dobrą, głęboką i soczystą zarazem, jakość muzyki. Na liście dodatków jest też system Head-up (6.473 złotych), który wyświetla na szybie najważniejsze informacje, np. prędkość lub wskazania nawigacji. Szczególnie w tym drugim przypadku jest to bardzo przydatne gdyż nie trzeba odwracać wzroku na 8,8-calowy monitor.

W "x-piątce" nie zabrakło dość rozbudowanego i słynnego już systemu iDrive, który obsługiwany jest za pomocą pokrętła na tunelu środkowym. Wystarczy rozgryźć jaka działa owe pokrętło (nie tylko obraca się, "wygina" ale też wciska), a cały system okaże się niezmiernie prosty w obsłudze. W sumie iDrive podzielony został na cztery główne obszary - nawigacja, klimatyzacja, komunikacja i rozrywka. Dodatkowo możliwe jest korzystaniu niezależnie z dwóch opcji na raz gdyż monitor można "rozparcelować" na dwie części. Najważniejsze jednak funkcje "klimy" zgrupowano na konsoli środkowej. Znajdują się tam też przyciski różnych systemów, np. DTC (wyłączenie kontroli trakcji) czy HDC (układ kontroli zjazdu po stoku). Za 2.887 złotych można też zamówić zmieniarkę DVD na 6 płyt. Ci, którzy preferują pendrive'y wejście USB znajdą w podłokietniku (jeśli zapłacą 1.397 złotych).

Werdykt 
Pewne właściwości jezdne, luksusowe i komfortowe wnętrze, godna prezencja, świetne materiały, znakomity silnik. Ciężko wykazać i "rzucić BMW w twarz" jakąś konkretną wadę X5 z najmocniejszym dieslem pod maską. "Problem" znika gdy spojrzymy w cennik. Podstawowa wersja z 286-konną jednostką kosztuje co prawda 267.700 złotych jednak egzemplarz testowy miał "na sobie" dodatków za niebagatelną kwotę 133.786 złotych. Za taką "kasę" można kupić porządne auto klasy średniej. Tak naprawdę właśnie kosztowne wyposażenie opcjonalne to najpoważniejszy minus bawarskiego SUVa. Cena "podstawy" jest jak najbardziej do zaakceptowania bo konkurencja ceni się kilkadziesiąt tysięcy więcej. Pytanie jednak czy kupując samochód za prawie 300 tysięcy złotych da się tak łatwo zrezygnować z dodatków, które odczuwalnie wpływają na pozytywny odbiór auta?

 

 
Zobacz również...

BMW X5 - rewolucja pod kontrolą

BMW w Genewie

Nowe BMW X5 - pierwsze zdjęcia

BMW X6 M

Tropiciel cen Sprzedaj swój samochód Auto szukacz
Czy wiesz, że...

w Afryce wykonuje się test zderzenia ze słoniem?

jest to jeden z licznych testów, ktore przechodza produkowane samochody...
 
Aktualne ceny paliw

Informacje dostarcza: stacjebenzynowe.pl

Mazda CX-5, czyli spóźnienie kontrolowane

Mazda CX-5, czyli spóźnienie kontrolowane

Lepiej późno niż wcale. Tak można określić to, co zrobiła Mazda dopiero teraz prezentując swoją propozycję w segmencie kompaktowych crossoverów, przez niektórych nazywanych też SUV-ami. Grupa samochodów uterenowionych, będących raczej miejskimi pochłaniaczami krawężników, rozwinęła się ostatnimi laty niemal niczym groźny wirus.
Uwaga na auta ze Szwajcarii!

Uwaga na auta ze Szwajcarii!

Kupiłeś auto sprowadzone ze Szwajcarii - uważaj, bo możesz mieć poważne problemy! W latach 2004-2008 trafiło do Polski ponad 1,5 tys. samochodów, przy imporcie których handlarze dopuścili się licznych oszustw i fałszerstw. Sprowadzone ze Szwajcarii auta legalizowano na podstawie podrabianych dokumentów. Fałszowano umowy zakupu radykalnie zaniżając cenę tych samochodów. To pozwalało handlarzom na opłatę symbolicznej akcyzy, cła i kwoty podatku VAT.
Newsletter
Sonda
Czy podoba Ci się nasza strona?
proszę czekać...
Tagi

Twoje sugestie

* wiadomość
e-mail
imię nazwisko
* pola obowiązkowe
zamknij »