Prezentacje

BMW 123d Cabrio

2010-03-09


tekst: Mateusz Żuchowski, zdjęcia: Kacper Szczepański

Najmniejsze kabrio BMW jest zarazem najmniej popularne. Czas je trochę rozpropagować. BMW, jako typowy przedstawiciel producenta samochodów klasy premium, posiada w swojej ofercie kilka samochodów chętnie zrzucających sztywne ramy, otwierając przed kierowcą i pasażerami cały świat. Jazda kabrioletem to przeżycie nadal dostępne tylko wąskiej grupie osób, ale producent z Monachium robi co może, aby ją poszerzyć - w ofercie posiada aż cztery różne modele ze składanym dachem: 1, 3 (wraz z M3), Z4 i 6. Z tego grona "jedynek" widuje się zdecydowanie najmniej - większość woli trochę dołożyć i cieszyć się bardziej prestiżową trójką. Test ten pozwoli wam przekonać się, czy najmniejsze kabrio BMW ma sens i czym różni się od większych - a tylko trochę droższych - braci.

Najpierw jednak mała lekcja historii. Produkowana 2004 roku seria 1 na początku była dostępna tylko jako hatchback, ale długie trzy lata później zaprezentowano odmiany coupe i cabrio. To zaskakujące, bo pierwsze wskazówki co do wyglądu nowego kompaktowego BMW były ukryte właśnie w prototypie kabrioletu - CS1 z 2002 roku. Musiało upłynąć aż pięć lat, aby szefowie dali mu w końcu zielone światło. Podczas gdy pięciodrzwiowa wersja od początku uznawana była za kontrowersyjną, dwa kolejne warianty spotkały się z ciepłym przyjęciem, szczególnie wśród grona fanów marki, którzy widzieli w nich duchowych następców takich modeli jak 2002tii i E30 M3. Wielką zaletą całej serii 1 jest tylny napęd - konstruktorzy pozostali wierni swoim ideałom i zaryzykowali wrzucając RWD do tego segmentu, ale opłaciło się.

BMW jak zawsze może pochwalić się rewelacyjnymi silnikami, które od kilku lat oferują magicznie wręcz niskie zużycie paliwa i emisję spalin. Aby nie było za łatwo ani zbyt nudno, do testu przeznaczony został najmocniejszy... diesel.

Ciało
W momencie wejścia na rynek seria 1 była krytykowana za swój wygląd - fanom marki nie spodobał się zarówno ogół (hatchbackowa bryła), jak i szczegóły pokroju nerek zawartych w zderzaku, a nie masce. Coupe i cabrio pozbyło ich argumentu niewłaściwej linii - obydwa świetnie nawiązują do podobnie pozycjonowanych przodków z lat 60. i 70. Opanowana do perfekcji przez Chrisa Bangle'a gra światłem na nadwoziu dostarcza mnóstwo emocji i będzie je zapewniała jeszcze przez wiele następnych lat. W tej wersji szczegóły też są atrakcyjne: lampy do jazdy dziennej są w formie żarzących się ringów, a płócienny dach przenika gdzieniegdzie srebrna nić połyskująca na słońcu. Dzięki temu wydaje się on zawsze świeży i omija problem blaknięcia. Warto w tym miejscu wspomnieć, że powodem samym w sobie przekonującym do kupna 1er cabrio może być właśnie dach - wszystkie inne "otwarte produkty" fabryki w Monachium są wyposażone w twarde i wygodnickie sklepienie stalowe. Wiele osób woli jednak nad głową romantyczny, oldschoolowy materiał. Nie obniża w żaden sposób komfortu jazdy (jest w miarę dźwiękoszczelny i nie przepuszcza ciepła), a zajmuje mniej miejsca (w wydzielonym specjalnie dla niego bagażniku) i jest tańszy.

Kolejną zaletą płóciennego dachu jest zgrabniejsza bryła - niewielkie kabriolety ze stalowym dachem pokroju Megane czy 308 CC są zdominowane przez ohydnie niezgrabny odwłok, który może pomieścić skomplikowaną konstrukcję. Mimo wszystko, jedynka cabrio z wyglądu nadal nie jest rasowym roadsterem pokroju Z4. Niewątpliwie może się pochwalić sporą dozą elegancji, ale brakuje jej charakteru najlepszych reprezentantów tej rasy. Wszak to nadal przepołowiony hatchback.

Nawet jeśli wygląd uznamy tu za najgorszy element układanki, to dobra wiadomość jest taka, że dalej jest tylko lepiej. Na przykład we wnętrzu. Nawet jeśli karoseria nie przekona do końca wszystkich zatwardziałych fanów marki, to kabina, która się pod nią kryje, już powinna. Od pierwszego momentu nie mamy wątpliwości, że jesteśmy w BMW - materiały i spasowanie stoją na bardzo wysokim poziomie, każdy detal sprawia wrażenie bardzo solidnego, wszystko chodzi zdecydowanie. Właśnie dzięki takim sztuczkom kierowca jedynki poczuje się jak w samochodzie o klasę lepszym niż w przypadku rywali.

Z charakterystycznych elementów wyposażenia nie ma tylko wskaźnika aktualnego zużycia paliwa na tablicy zegarów, ale tylko dlatego, że 1 cabrio jest wyposażone w nowy element obowiązkowy dla każdego samochodu tej marki - system iDrive. Centralnie umieszczony ekran kryje w sobie radio, odtwarzacz multimedialny, szczegółowe ustawienia i wnikliwe informacje o samochodzie (poziom oleju, ciśnienie opon) oraz (co najwyżej przeciętną) nawigację. Po początkowej ergonomicznej katastrofie, obecna generacja iDrive pozwala na intuicyjne i sprawne obsługiwanie - pokrętło w tunelu środkowym otoczone jest przez przyciski, których warto nauczyć się na pamięć. Dzięki temu już po kilku dniach będziesz obsługiwał wszystkie technologiczne wodotryski nie odrywając wzroku od drogi, a kokpit został uratowany przed zalewem przycisków. Ważnym elementem, który decyduje o poczuciu premium we wnętrzu, jest fabryczny system nagłaśniający. Dziesięć głośników zapewnia doznania akustyczne porównywalne z najlepszymi konstrukcjami sygnowanymi przez Bose czy Bowers & Wilkins.

Dusza
Generalnie, silnik diesla w kabriolecie jest mniej więcej tak samo pożądany jak kanar w autobusie, kiedy akurat jedziecie na gapę. Klekot nie sprawdza się w Alfie Spider i Audi TT, ale wysokoprężny motor, który znajdziemy pod tą maską, to zupełnie inna liga. Dość powiedzieć, że w 2008 zdobył tytuł "Best new engine" prestiżowego konkursu "International Engine of the Year". To kolejny krok w kierunku łączenia niemożliwego - robiących wrażenie osiągów z robiącym wrażenie niskim spalaniem. W danych technicznych możemy przeczytać: 204 KM, 400 Nm, 7 sekund do setki, a zaraz pod tym: cztery cylindry, dwa litry pojemności, średnie spalanie 5,2 l/100 km. Po prostu niesamowite.

Dane te się potwierdzają (realne spalanie oczywiście trochę wyższe, choć dalej przyjemnie niskie), ale nie oddaje to jeszcze w pełni kalibru tej konstrukcji. Dwie turbosprężarki o zmiennej geometrii (po raz pierwszy zastosowane w 535d) zapewniają wprost magiczny, linearny przyrost mocy. Duży moment obrotowy dostępny jest w każdym przedziale obrotów (wał chętnie kręci się aż do 5000 obr./min!), dzięki czemu każdy kierowca będzie zaskoczony fenomenalną elastycznością. Sześciobiegowa skrzynia (swoją drogą równie dobra) okazuje się tak naprawdę zbędna - nikt by się nie przejmował, gdyby miał do dyspozycji tylko cztery przełożenia. Silnik 23d nie zasługuje na nic innego jak komplet punktów.

Radosne podliczanie spalonego paliwa jest zasługą nie tylko efektywnie zdownsize'owanego bayerisch motor, ale i promowanych przez ostatnie lata patentów znanych pod nazwą EfficientDynamics. Pakiet obejmuje m. in. system stop/start wyłączający silnik na światłach, aktywując go ponownie po wciśnięciu sprzęgła (silnik wraca do życia trochę za głośno), system odzyskiwania energii z hamowania (spożywanej do naładowania akumulatora) oraz wskazanie optymalnego biegu na desce rozdzielczej. Dzięki temu 200-konny silnik emituje tylko 138 gramów CO2 na każdy kilometr. Takiej ekologii chyba nikt się nie sprzeciwi, prawda?

Tym bardziej, że moc wykorzystywana jest w słuszny sposób. 1 cabrio to jedyne auto w tej klasie (podobnie jak hatchback), które może pochwalić się napędem na tył. Razem z systemami kontroli trakcji i świetnym zawieszeniem z każdego kierowcy zrobi bohatera, który z prawdziwym kunsztem i pewnością pokonuje ciasne agrafki i łuki autostrady. Z wyłączoną elektroniką doceni go każdy mistrz kierownicy, który może wykorzystać drzemiący w konstrukcji potencjał. Pod tym względem to naprawdę świetne auto. Tak dobre, jak tylko mogło być - biorąc pod uwagę, że rodziło się do życia jako hatchback. Dlatego na tym polu są lepsi - BMW nie oferuje tyle responsywności i czucia co Porsche Boxster czy Mazda MX-5. Ale jeśli nimi nie jeździłeś to nie będziesz się tym przejmował. Całość - silnik, skrzynia biegów, zawieszenie, układ przeniesienia napędu - składa się na świetnie zgrany i dobrze pracujący zespół. BMW pełną gębą.

Współżycie
Przez pewien czas myślałem, że jestem ostatnim wyznawcą miękkich dachów. Atrakcyjny i dobrze przeprowadzony eksperyment Mercedesa w postaci modelu SLK szybko rozlał się na wszystkie możliwe segmenty, serwując nam masę niezgrabnych i niezdarnych konstrukcji. Z miękkim dachem czy bez, beemce nie udało się uciec przed kilkoma typowymi dla tego segmentu bolączkami: mimo świetnego wykonania, na kiepskich drogach z tyłu nadwozia pojawiają się nieuchronnie stuki, a windshot chroniący pasażerów przed wichurą na pokładzie rozkłada się na tylnych siedzeniach, ograniczając wtedy ich rolę do kolejnego bagażnika. Do tego jest płatną opcją, a jest prawie nieodzownym elementem wyposażenia. Jak na kilka pałąków z płótnem, konstrukcja składa się stosunkowo długo - całe 22 sekundy. Całe szczęście, że proces dekapitacji można prowadzić nawet przy 40 km/h. Choć trochę uratuje nam to twarz na światłach.

Jak na samochód tej klasy lista opcji jest więcej niż zadowalająca, ale BMW powinno wprowadzić dwa bajery, którymi mogą pochwalić się już wybrani konkurenci: air-scarf (nawiew ciepłego powietrza na szyję) i chłodzenie siedzeń (teraz się tylko podgrzewają).  Kim są więc konkurenci prezentowanego tutaj auta? Osoby rozważające jego zakup na pewno wejdą jeszcze do salonu Audi rzucić okiem na atrakcyjne A3 Cabrio, u Forda sprawdzą zaskakująco pociągającego Focusa CC i być może usłyszą już o nowym Peugeocie 308 CC. Tak samo jak w przypadku hatchbacków, BMW jest od nich zauważalnie droższe i na polskie warunki pod tym względem mniej atrakcyjne. Powód jest prosty - jest od reszty po prostu o klasę lepsze.  To jednak prowadzi do pewnego niebezpiecznego paradoksu będącego powodem, dla którego na ulicy prawie zupełnie nie widać tego modelu. Skoro i tak już mamy wydać blisko 200 tysięcy złotych na kabriolet BMW, czemu nie miałby to być któryś z poważniejszych modeli?

Werdykt 
Odkładając na bok debatę czy jedynka w wersji cabrio ma w ogóle jakikolwiek sens biorąc już dostępną gamę BMW, trzeba przyznać, że to świetnie dopracowany, udany projekt. Nie zawiodą się ani fani marki, ani ludzie zainteresowani po prostu dobrym, prestiżowym kabrioletem. Zaskakująco, najmocniejszy diesel w cenniku to dodatkowy bonus - niewątpliwie najlepszy silnik do tego modelu (naprawdę to powiedziałem?!). Czekamy, aż pojawi się w nowej piątce i trójce. Na przykład w wersji kabrio. 
 

 
Zobacz również...

Polska premiera nowego BMW serii 1

Pakiet BMW Performance dla nowego BMW serii 1

BMW serii 1 M Coupe szybsze od M3

BMW X6 M

Tropiciel cen Sprzedaj swój samochód Auto szukacz
Czy wiesz, że...

Maybach w czasie II wojny światowej był dostawcą silników dla słynnych czołgów?

zobacz jak rozwijała się firma produkujaca jeden z najdroższych samochodów świata...
 
Aktualne ceny paliw

Informacje dostarcza: stacjebenzynowe.pl

Mazda CX-5, czyli spóźnienie kontrolowane

Mazda CX-5, czyli spóźnienie kontrolowane

Lepiej późno niż wcale. Tak można określić to, co zrobiła Mazda dopiero teraz prezentując swoją propozycję w segmencie kompaktowych crossoverów, przez niektórych nazywanych też SUV-ami. Grupa samochodów uterenowionych, będących raczej miejskimi pochłaniaczami krawężników, rozwinęła się ostatnimi laty niemal niczym groźny wirus.
Uwaga na auta ze Szwajcarii!

Uwaga na auta ze Szwajcarii!

Kupiłeś auto sprowadzone ze Szwajcarii - uważaj, bo możesz mieć poważne problemy! W latach 2004-2008 trafiło do Polski ponad 1,5 tys. samochodów, przy imporcie których handlarze dopuścili się licznych oszustw i fałszerstw. Sprowadzone ze Szwajcarii auta legalizowano na podstawie podrabianych dokumentów. Fałszowano umowy zakupu radykalnie zaniżając cenę tych samochodów. To pozwalało handlarzom na opłatę symbolicznej akcyzy, cła i kwoty podatku VAT.
Newsletter
Sonda
Czy podoba Ci się nasza strona?
proszę czekać...
Tagi

Twoje sugestie

* wiadomość
e-mail
imię nazwisko
* pola obowiązkowe
zamknij »