Prezentacje

Alfa Romeo Brera 1750 TBi TI

2010-12-19

    tekst: Szymon Piaskowski, zdjęcia: Iwo Wasilew

Addio a una bellissima Alfa Romeo Brera.  Fine. End. Einde. Fin. Koniec. Nadeszła ta smutna chwila, kiedy Alfa Romeo nie produkuje już (nie licząc ekstremalnie limitowanej 8C Competizione) żadnego pięknego coupe. Pierwszą (w sierpniu tego roku) pogrzebano Alfę GT, potem (początek jesieni) Brerę. Towarzyszyliśmy tej ostatniej w kondukcie żałobnym jadąc niczym innym jak właśnie Brerą w wersji coupe 1750 TBi o oznaczniu TI (Turismo Internationale).

Alfa Romeo Brera była i wciąż jest zaliczana do najpiękniejszych kreacji samochodowych wszechczasów. Już koncept pokazany w 2002 roku wygrywał nagrody stylistów, zaś późniejsze, drogowe dzieło, które wyszło spod magicznych rąk Giorgetto Giugiaro z legendarnego Italdesign Giugiaro po prostu zamknęło usta większości widzów, z wrażenia rzecz jasna. Nawet Japończycy docenili ten projekt wybierając Brerę europejskim samochodem roku 2007. Poza tym piękne coupe otrzymało kilka mniejszych i większych wyróżnień w Europie, np. za najlepiej wystylizowane auto roku 2006.

Często zdarza się jednak tak, że nagrody to jedno, a rynek to drugie. Klienci owszem, zachwycali się piekną Włoszką, jednak potem i tak biegli do niemieckich salonów po Audi TT czy BMW Z4. Wyniki sprzedaży nie były więc imponujące, w najlepszym przypadku w 2006 roku zanotowano 8248 sprzedanych egzemplarzy. Nie dziwi więc fakt (na pewno z ekonomicznego punktu widzenia), że Włosi w dobie szukania każdego eurocenta nie zdecydowali się na następcę Brery, która 15 października po raz ostatni zjechała z taśmy produkcyjnej w zakładzie firmy Pininfarina w San Giorgio Canavese.

Redakcja ExoticCars, szczególnie wrażliwa na tego typu grzechy obracania się tyłem do pięknych zjawisk, postanowiła na zakończenie przybliżyć Wam pojazd, który spotykacie rzadziej niż wszystkie "eMki", modele AMG Mercedesa czy nawet 911-tki z Zuffenhausen. Signore e signori - questa e la Alfa Romeo Brera 1750 TBi.

Ciało
Brera to ten rodzaj auta, które kiedy spotkane na drodze, nie kojarzy się z żadnym innym. Zbiór cech jakie nadają mu niepowtarzalny, indywidualny charakter jest nie do podrobienia. Agresywny przód z charakterystycznym, ostrym spojrzeniem zadebiutował właśnie w Brerze, by chwilę później zagościć w następcy 156-tki, czyli modelu 159. Potrójne reflektory za kloszem i wąsko pociągnięta linia lamp przywodzą na myśl rozgniewaną istotę, która prędzej czy później dobierze Ci się do skóry. Charakterystycznie ukształtowany grill ze znaczkiem Alfy Romeo to symbol - w Brerze jest jednak mniejszy niż np. we wspomnianej 159-tce. Miejsce na tablicę rejestracyjną tradycyjnie przewidziano po lewej stronie, tak jakby Włosi z musu musieli wygospodarować miejsce na ten element - mam jednak wrażenie, że najchętniej po prostu pozbyli by się go zaraz po odbiorze tablic z urzędu. Potężna maska zdaje się zajmować większą część całej karoserii i... w sumie tak można powiedzieć.

Brera mierzy 4410 mm długości, 1830 mm szerokości i 1341 mm wysokości. Takie proporcje można by uznać za kanon jeśli chodzi o sportowe coupe. Alfa powinna je zastrzec na poczet przyszłych modeli. Na żywo Brera wygląda nawet na niższą niż sugerują to suche liczby, szczególnie patrząc na nią z boku. Długa szyba boczna po stronie kierowcy i pasażera plus liche tylne okienko boczne dopełniają obrazu rasowego coupe. Lusterka "po sportowemu" zamontowano poniżej linii okien.

Przyznam szczerze, że dopóki nie miałem okazji poobcować z tym autem bliżej, nie byłem zbyt przekonany do stylistyki tylnej części Brery. Jej obłe kształty i coś w rodzaju zmiękczenia w porównaniu z ostrym przodem "gryzły się" w moich oczach aż nadto. Sympatyzującym z tym poglądem śpieszę z wyjaśnieniem - wszystko jest jak w najlepszym porządku! Krwistoczerwone lampy pociągnięte prosto pod linią klapy bagażnika, masywny zderzak, charakterystyczna szyba tylna i bojowe wyglądające dwie podwójne końcówki układu wydechowego sprawiają, że wrażenie "obłości" znika momentalnie. Włosi są zdecydowanie mistrzami designu. Koniec kropka.

Również wnętrze to prawdziwe arcydzieło. Festiwal doskonałych rozwiązań, które zawładną sercem każdego, kto choć w minimalnym stopniu potrafi docenić piękno włoskiego designu. Fotele pokryte jasną skórą z "wyrytymi" kanalikami najchętniej postawiło by się przed domowym kominkiem, kierownica o nie przesadzonym rozmiarze i grubości świetnie leży w dłoniach, a czerwone przeszycia mogły by zdobić papieskie łoże. Aluminiowe wstawki na kierownicy i konsoli środkowej rozjaśniają wnętrze, a ciemny, nieco karbonowy w wyglądzie materiał jest bardzo dobrej jakości (również na konsoli środkowej). Przyczepne (aluminiowe) pedały wkleją się w Twoje stopy i nie puszczą, szkoda, że "tam na dole" wciąż odpinający się dywanik potrafi zblokować się między nogą a np. hamulcem. Nie sprzyja to pewności i bezpieczeństwu.

Dusza
2 lata temu Brera w końcu otrzymała silnik, który swoimi umiejętnościami pasował do stylu rasowego coupe. W palecie, owszem, znajdowała się jednostka o pojemności 3,2 litra i sześciu cylindrach w układzie V, jednakże motor ten tak skutecznie dociążał przód, że ten na pierwszym zakręcie wymagającym choć ćwierć obrotu kierownicy uciekał poza drogę. Właściciele tych aut sprzedawali też własne dzieci (teściowe rzecz jasna poszły na pierwszy ogień) by móc choć dostać się do pracy, bo Brera V6 potrafiła łyknąć nawet 30 litrów na 100 kilometrów. Podobny problem "wagowy" dotyczył wersji z 2,4-litrowym dieslem, zaś 2,2-litrowy motor JTS był po prostu nijaki. W końcu, w 2009 roku udało się Włochom stworzyć silnik godny Brery - o nietypowej pojemności 1742 cm3 (nawiązanie do modelu 1750 Veloce). Dzięki turbosprężarce osiąga on równe 200 koni mechanicznych i dysponuje momentem 320 Nm już przy 1400 obr/min. Ten silnik to złoty środek w ofercie. Dzięki stosunkowo niedużej pojemności jego spalanie jest przyzwoite, a momentami nawet miło zaskakujące, zaś osiągi na tyle dobre, żeby nie odpuszczać walki spod świateł.

Katalogowo Brera TBi "robi setkę" w 7,7 sekundy co jest wynikiem lepszym od 210-konnego turbodiesla, o sekundę (!) lepszym od 185-konnej odmiany JTS i ledwie o 0,7 sekundy gorszym od mocniejszej o 60 koni wersji V6. 6-biegowa mechaniczna skrzynia biegów jest tak zestopniowana, że właściwie obojętne jest jej to, który bieg jest "zapięty" i z jaką prędkością się poruszamy. Niech na obrotomierzu pojawi się około 1500 obr/min, a Brera ze spokojem i siłą będzie wspinać się na szczyt swoich możliwości, który następuje gdzieś w okolicach 6000 obr/min. Wrażenia subiektywne są niezłe, choć rakietą Brera oczywiście nie jest. Dobrze, że przed wejściem na ring zdecydowano się odchudzić Włoszkę, która na wadze dobija do 1430 kg. Taka masa i "zdownsizingowany" motor dają swoje odzwierciedlenie przy dystrybutorze. Wystarczy sprzedać tylko teściową i to w wypadku gdy ostro jeździmy po mieście, kiedy spalanie potrafi sięgnąć 20 litrów. Jadąc rozważnie powinno to być około 12 litrów, a w trasie nawet i lekko poniżej 9. Średnio Brera TBi pochłania 11,3 litra na każde 100 kilometrów.

Jest jednak jedna sprawa, która przypomni Wam o wersji V6 i zapragniecie jej jak nigdy. Chodzi o dźwięk, a raczej jego brak. Brera TBi mimo bojowo wyglądających dwóch podwójnych końcówek wydechu (które są nakładkami) po prostu nie brzmi. Ani w środku ani na zewnątrz i za to należą się Włochom srogie baty przy akompaniamencie wersji V6. Co do pracy silnika nie można mieć już zastrzeżeń, bo ten tylko na zimno charakterystycznie lubi "zacykać".

Współżycie 
Świetny wygląd i włoski klimat wnętrza Brery wręcz proszą o to, aby zasiąść za sterami auta. Mimo faktu, że Brera to samochód typu 2+2, tak naprawdę z tyłu jest bardzo ciasno. Bardzo. Niechaj wyznacznikiem będzie fakt, że bardziej komfortowo poczujecie się we Fiacie 500. Brakuje miejsca na głowę, stopy i kolana. Podłokietnik z tyłu nie umila podróży, a raczej sprawia, że macie ochotę wywalić nim okno i uciec w cholerę. Oczywiście z przodu jest lepiej, ale i tak wpadanie, a nie siadanie na przednich fotelach nie spodoba się mniej wysportowanym. Podobnie jak to, że hamulec ręczny ustawiony został bliżej pasażera niż kierowcy i dostęp do niego jest słaby. Cała reszta jest jednak podporządkowana temu drugiemu. Mój ulubiony motyw, czyli trzy wskaźniki na konsoli środkowej rdzennie nazwane Benzina, Aqua i Olie są nie do podglądnięcia przez pasażera, widzi je tylko kierowca. Cała konsola jest zorientowana właśnie na niego, tak jak to powinno być w sportowym samochodzie. Zbiór funkcji pomiędzy przednimi fotelami jest jasny i czytelny (obsługa klimatyzacji, systemów bezpieczeństwa i komputera pokładowego) za to dźwigienki przy kierownicy zostały "obklejone" przyciskami z każdej strony tak, że ich zadań człowiek uczy się na nowo z każdym dniem.

Testowana wersja miała oznaczenie TI. W praktyce oznacza to obniżone nastawy zawieszenia, większe, wentylowane tarcze Brembo i 19-calowe genialne obręcze wzorowane na tych z modelu 8C Competizione. Poza tym wyróżnikiem tej wersji jest panoramiczny, szklany dach i aluminiowe dodatki wewnątrz. Jakość wykonania poszczególnych elementów jest dobra i solidna. Skórzane obszycia, wspomniane aluminium i plastiki robią pozytywne wrażenie, tylko tam gdzie "ręka rzadko sięga", czyli na drzwiach poniżej schowków, plastik jest twardy jak skała. Nie ma to oczywiście żadnego znaczenia.

Kiedy już wyruszymy Brerą w drogę okaże się, że Alfa zapominając o komforcie wewnątrz nieźle poradziła sobie z całą resztą związaną z tą kategorią. Mimo potężnych obręczy i niskoprofilowych opon auto dobrze radzi sobie z izolowaniem pasażerów od dziur. Najgorzej znosi te krótkie poprzeczne, kiedy nadwozie potrafi wpaść w drgania. Generalnie jednak komfort podróżowania jest zadziwiająco wysoki, zważywszy na twardsze amortyzatory i krótsze sprężyny. Prawdziwe oblicze Brera pokaże jednak dopiero wtedy, gdy zaczniemy opóźniać zmianę biegów i ostrzej dowodzić przednimi kołami. Precyzyjny układ kierowniczy jest naszym sprzymierzeńcem, podobnie jak ultra przyczepne opony i obniżone, trzymające karoserię w ryzach zawieszenie. Przechyły praktycznie nie występują, a kierowca z każdym kolejnym zakrętem ma coraz większy uśmiech na twarzy. Na mokrym można nawet poszaleć "na wolno" bez udziału wspomagaczy typu ASR i VDC, które, grazie signori, można odłączyć naprawdę, a nie do niebotycznych 50 km/h. W zabawie "przeszkadza" jednak świetne ogumienie, które stara się dusić wywoływane poślizgi.

122.900 złotych. Kiedy jeszcze była w ofercie tyle właśnie kosztował Brera TBi. Była to najtańsza pozycja jeśli chodzi o ten właśnie model. Lista wyposażenia auta jest bogata - komplet poduszek powietrznych, skórzana tapicerka, nawigacja satelitarna, podgrzewane i elektrycznie regulowane wraz z pamięcią ustawień fotele czy układ Hill Holder to tylko te ważniejsze elementy. Trzeba przyznać, że była to kusząca oferta, bo żaden z konkurentów nie daje takiej dawki cudownej stylistyki i włoskiego ducha, nie do podrobienia przez kogokolwiek innego. Wszyscy wrogowie kosztowali znacząco więcej, poczynając na Audi TT, a kończąc na zdecydowanie szybszym Nissanie 370Z.

Werdykt
Brera to genialny samochód. Sprawia, że nawet w listopadowe, smutne i szare dni czujesz się jakbyś jechał na plażę w San Remo. Mimo ciasnoty, niskiej praktyczności i niedopracowanemu dźwiękowi silnika jest autem, które powinien pokochać każdy facet. Następnym razem gdy zobaczycie Brerę na ulicy pokiwajcie z uznaniem kierowcy, zróbcie jej zdjęcie, doceńcie smakowity styl. To modelka najwyższej klasy, która nigdy się nie zestarzeje, chyba nie wypada przejść obok niej obojętnie?

Dane  
CZYM NAPĘDZANY?
Silnik benzynowy, turbo R4, 16v
Pojemność 1742 cm3
Moc 200 KM (147 kW) przy 5000 obr/min
Max moment obr. 320 Nm przy 2000 obr/min
Skrzynia biegów manualna, 6-biegowa
Napęd przednie koła

JAK DUŻY?
Długość x Szerokość x Wysokość 4410 x 1830 x 1341 mm
Rozstaw osi 2528 mm
Masa własna 1908 kg
Ładowność 678 kg
Bagażnik 300 l
Zbiornik paliwa 70 l
Nadwozie coupe
Drzwi / miejsca 2 / 4

NA CZYM STOI?
Koła 235/45 R18 

JAK SZYBKI?
Przyspieszenie 0-100 km/h 7,7 s
Prędkość maksymalna 235 km/h

JAK BARDZO SPRAGNIONY?
Spalanie (miasto/trasa/średnie)
- fabryczne 11,8 / 6,0 / 8,1 l/100 km
- w naszym teście  13,0 / 9,3 / 11,3 l/100 km
Średnia emisja CO2 189 g/km

JAK DROGI?
Cena
- wersja testowana 122.900 PLN
- egzemplarz testowany  ok. 143.500 PLN

Gwarancja
- mechaniczna 2 lata
- perforacyjna 8 lat
- na lakier  3 lata 
Przeglądy co 30.000 km 

 
Tropiciel cen Sprzedaj swój samochód Auto szukacz
Czy wiesz, że...

w Polsce stworzono samochód, który przyspiesza od 0 do100 km w ciągu 3,2 sek.?

i będzie on mógł konkurować z najlepszymi samochodami w swoim segmencie...
 
Aktualne ceny paliw

Informacje dostarcza: stacjebenzynowe.pl

Mazda CX-5, czyli spóźnienie kontrolowane

Mazda CX-5, czyli spóźnienie kontrolowane

Lepiej późno niż wcale. Tak można określić to, co zrobiła Mazda dopiero teraz prezentując swoją propozycję w segmencie kompaktowych crossoverów, przez niektórych nazywanych też SUV-ami. Grupa samochodów uterenowionych, będących raczej miejskimi pochłaniaczami krawężników, rozwinęła się ostatnimi laty niemal niczym groźny wirus.
Uwaga na auta ze Szwajcarii!

Uwaga na auta ze Szwajcarii!

Kupiłeś auto sprowadzone ze Szwajcarii - uważaj, bo możesz mieć poważne problemy! W latach 2004-2008 trafiło do Polski ponad 1,5 tys. samochodów, przy imporcie których handlarze dopuścili się licznych oszustw i fałszerstw. Sprowadzone ze Szwajcarii auta legalizowano na podstawie podrabianych dokumentów. Fałszowano umowy zakupu radykalnie zaniżając cenę tych samochodów. To pozwalało handlarzom na opłatę symbolicznej akcyzy, cła i kwoty podatku VAT.
Newsletter
Sonda
Czy podoba Ci się nasza strona?
proszę czekać...
Tagi

Twoje sugestie

* wiadomość
e-mail
imię nazwisko
* pola obowiązkowe
zamknij »