Prezentacje
Abarth Grande Punto
2010-03-31
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
tekst: Mateusz Żuchowski, zdjęcia: Kacper Szczepański
Fani włoskich samochodów sportowych z pamięci recytują: Ferrari, Lambo, Pagani, Maserati. Teraz do swojej listy muszą dopisać... Punto?! Ale to Grande Punto jest całkiem wyjątkowe. Na całym nie ma ani jednego znaczka Fiata i nie znajdziesz go w żadnym z salonów tej marki. To Abarth - jeden z dwóch modeli w programie wskrzeszonej legendy włoskich wyścigów. Więcej o pasjonującej historii tej marki piszemy w oddzielnym artykule w "Magazynie", tutaj natomiast skupimy się na korzeniach wyścigowego Punto.
Od początku produkcji "kropki" w 1993, każda generacja dzieliła się na dwa obozy: ekonomiczne i sportowe. Oprócz popularnych Sportingów oferowane były także naprawdę mocne GT (później HGT), zdolne rozpędzać się do ponad 200 km/h, pierwszą setkę zjadając w poniżej osiem sekund. Nic dziwnego, że udane połączenie sportowego silnika z popularną i bardzo udaną konstrukcją znalazło także swoje zastosowanie w rajdach, gdzie z powodzeniem stosowane jest do dzisiaj. Jednak fani Sportingów i HGT nie ujrzą już swoich ukochanych literek na Grande Punto. Żadna to strata, bo Fiat przygotował dla nich coś jeszcze lepszego - wersję sygnowaną nazwiskiem Carla Abartha, uznanego austriackiego inżyniera i tunera Fiatów. Od 1971 marka ze skorpionem w herbie należy już do koncernu z Turynu i choć ostatnio była trochę zapomniana, bardzo mądra polityka firmy rozwinięta na przestrzeni ostatnich lat kazała im odkurzyć sobie pamięć o gorących fiacikach sprzed lat.
Choć kilka poprzednich modeli (mało udanych, nie ma co ukrywać), jak Stilo Abarth, były nadal tylko Fiatami z dodatkowym znaczkiem, sportowe Grande Punto i 500-tki nie przyznają się do rodzinnych konotacji. Ford może mieć swoją linię ST, Skoda - RS, a BMW elektryzować fanów niepozorną literką M, ale kupując któreś z nich dalej jeździsz samochodem marki masowej, której pełno na drogach. Abarth jest teraz marką w koncernie na równi z Lancią, Alfą Romeo i Ferrari. I zgadnijcie co - od kilku miesięcy jest też w Polsce! Po cenniki biegnijcie do salonów w Warszawie, Krakowie i Poznaniu.
Ciało
Tak naprawdę, Grande Punto wygląda atrakcyjnie bez względu na to jaki ma pod maską silnik. Kiedy pojawił się na naszym rynku, spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem - po trochę niczegowatym poprzedniku, nowy model wykazał się sporą dozą włoskiego charakteru, przez co szybko został okrzyknięty "miejskim Maserati". Jeżeli 1.2 to zwykłe Granturismo, Abartha można porównać do torowego MC Corsa. Zmodyfikowane zderzaki, poszerzające nakładki i spojler na klapie bagażnika gwarantują, że nikt nie pomyli tego bolidu z egzemplarzem zasilanym silnikiem o mocy 65 KM. Młodzieńczego charakteru dodają naklejki, czerwone lusterka i brak jakichkolwiek oznaczeń z tyłu. Pod seksownymi felgami w rozmiarze 17 cali kryją się czerwone zaciski hamulców.
Czy do szczęścia potrzeba czegokolwiek więcej? Może trochę funkcjonalności, bo niepostrzeżenie z dnia na dzień Twoim największym wrogiem stały się studzienki kanalizacyjne, krawężniki i tory tramwajowe. Wnętrze to już za to całkiem poważny biznes - kierowca i pasażer zapadają się w twarde i atrakcyjne fotele kubełkowe. Ręce kierowcy spoczywają na skórzanej tapicerce - materiałem tym pokryto kierownicę i mięsiste ramię hamulca ręcznego. Nogi pewnie trzymają się metalowych pedałów, a oczy utkwione są w zegarach w srebrnych ramkach. Największą atrakcję stanowi wielofunkcyjny cyfrowy wyświetlacz - pośród tak banalnych informacji jak średnie spalanie czy prędkość przejazdu, może też przedstawić wykres użycia turbosprężarki. Po prawej stronie, przed pasażerem, zamiast logo Grande Punto pojawił się chromowany skorpion. Tak naprawdę, poza tym wnętrze niewiele różni się od standardowego Fiata, ale takie gadżety jak ten maskują to wrażenie.
Jak na dobrego hot-hatcha przystało, możemy liczyć na ergonomiczne i funkcjonalne korzenie cywilnego dawcy. Z tyłu są normalne miejsca z których można korzystać, a za nimi znalazł się nawet normalny bagażnik. Nie ma tu żadnej zabawy w ekstremalność, wyposażenie obejmuje klimatyzację i dobre audio sterowane z kierownicy. Jeśli jednak myślisz o komforcie to grubo się mylisz - twarde zawieszenie nie jest łagodzone przez kubełki, narwany silnik i głośny wydech potęguje krótko zestopniowana skrzynia. Ale za to naprawdę czujesz, że prowadzisz. Wrażenie psuje tylko jakość - plastiki pokrywające konsolę środkową nie są najwyższych lotów, a po 30.000 kilometrów spędzonych z dziennikarzami prasowy egzemplarz radośnie pojękuje na każdej nierówności.
Dusza
Dotychczasowa gama silnikowa Fiata obejmowała jednostki o mocy od sarkastycznych 65 KM, poprzez 77 KM do sportowo brzmiących stu dwudziestu kucy. Abarth stanowi w tym gronie zupełnie inną ligę, i to nie tylko dlatego, że ma więcej koni niż dwa podstawowe warianty razem wzięte. Suche liczby to jak zwykle nie wszystko - silnik brzmi rasowo i entuzjastycznie wyrywa przednią oś przed siebie. Mimo że to ten sam T-Jet co w wersji 120-konnej, tu ma zupełnie inną naturę. To wprost niewyobrażalne, że pod maską tego sportowca siedzi motorek o pojemności zaledwie 1.4 litra! Jeszcze trudniej w to uwierzyć, patrząc na wyniki spalania: jak to możliwe, że w 100 kilometrów tak łatwo pożera kilkanaście litrów paliwa? To chyba dlatego, że pewnie działająca skrzynia biegów, co do której nie można mieć właściwie żadnych zastrzeżeń, bez wahania spełnia polecenia kierowcy, który napędzany krzykiem silnika chce więcej i więcej...
I tu tkwi pewien problem - na tym etapie 155 KM to już trochę za mało. Jak mówią Amerykanie - "more show than go". 8,2 sekundy do 100 km/h lokują Punto nawet w dobrym gronie, ale wyprzedzanie teoretycznie mniej sportowych aut na trasie międzymiastowej może nie przychodzić z oczekiwaną łatwością. Dodatkowo, krótkie zestawienie skrzyni biegów sprawia, że przy prędkościach autostradowych samochód i silnik mają już wyraźnie dosyć. Samochód zdecydowanie bardziej do sprintów niż na długi dystans.
Albo na kręte drogi. Nawet nie wyobrażacie sobie, ile przyjemności można wycisnąć z zawieszenia Abartha. Największa radość zaczyna się, kiedy wciśniemy srebrno-czerwony przycisk SPORT BOOST na konsoli środkowej, usztywniający wcześniej za gąbczaste zawieszenie i zdecydowanie za mało precyzyjny układ kierowniczy. Mimo że jest wspomagany elektronicznie to zdecydowanie jeden z najlepszych układów tego typu i pozwala na szczerą rozmowę pomiędzy kierowcą a przednimi kołami. Zawieszenie ma w sobie ogromny zapas przechyłu i tak długo jak zachowujecie racjonalność sprężyny dają radę. Na pewno pojawią się głosy, że ogromną część satysfakcji z jazdy odbiera brak możliwości odłączenia ESP. Ja jednak nie widzę w tym problemu - przy odpowiednim ustawieniu elektroniki mamy możliwość popiszczenia oponami w granicach bezpieczeństwa. To przecież nadal tylko hatchback z napędem na przód, trzeba mierzyć siły na zamiary.
Współżycie
Opisując wiele atrakcyjnych samochodów, rozmowa kończy się na cenie. Wartości podawane w prospektach wielu producentów wprowadzają wprost w osłupienie, ale w przypadku Abartha tu dopiero zaczyna się gra. Wyczynowe wersje hatchbacków tej wielkości chętnie przekraczają pułap stu tysięcy złotych, co w polskich warunkach stawia zasadność całego gatunku hot-hatch pod znakiem zapytania. Tymczasem cena Abartha Grande Punto w tej specyfikacji zaczyna się już od 64.990 złotych! To mniej niż Seat żąda za testowaną przez nas rok temu stukonną Ibizę i tylko trzy pensje krajowe drożej od Citroena C2 1.4i VTR. A te samochody się przecież niczym nie wyróżniają! Atrakcyjności tej oferty nie da się wprost opisać słowami, wyjście jest tylko jedno - sześć gwiazdek w kolumnie po prawej.
Nawet z wszystkimi opcjami cena może podnieść się co najwyżej o kilka tysięcy, a tak naprawdę dzięki bogatemu wyposażeniu standardowemu z płatnej listy warto rozważyć co najwyżej pakiet estetyczny (czerwone lusterka i naklejki z boku za 1000 zł) i system audio za 1600 zł. Dostępna jest też rasowa skórzana tapicerka, ale już standardowa zaspokaja wyścigowe żądze. A przecież dzięki sprytnemu marketingowi dostajemy o wiele więcej, niż sportową wersję popularnego hatchbacka. Firma jest na dobrej drodze, aby wytworzyć sobie grono zagorzałych zwolenników. W sklepach pojawiają się już skórzane rękawiczki z delikatnej białej skóry i czerwone buty z logo Abartha. Całe przedsięwzięcie musi być naprawdę dobrze przeprowadzone, skoro nikt się nie oburza takim wykorzystywaniem skorpiona. A może po prostu mało kto już pamięta chwile chwały tej marki... Dlatego dobrze, że 500 i Punto przywrócą jej zasłużony blask.
Werdykt
Dzięki mądrym pomysłom, przemyślanym projektom i kilku kompromisom Fiat zdołał stworzyć jednego z najbardziej pożądanych hot-hatchów ostatnich lat. Abarth ma poważne szanse tchnąć nowego ducha w ten segment, zdominowany ostatnio przez zbyt drogie albo zbyt bezpłciowe projekty. Czy w Polsce, gdzie oferuje bardzo dobry stosunek jakości do ceny, okaże się hitem? Co tydzień do Polski ściągają kolejne sztuki, jednego kupił już też współzałożyciel portalu ExoticCars.pl Kuba Krępa. Nie widzę żadnego powodu, dla którego nie mielibyście dołączyć do grona właścicieli.
CZYM NAPĘDZANY?
Silnik benzynowy turbo, R4, 16v
Pojemność 1368 cm3
Moc 155 KM (114 kW) przy 5750 obr./min
Max moment obr. 230 Nm przy 3000 obr./min
Skrzynia biegów 6-biegowa, manualna
Napęd przednie koła
JAK DUŻY?
Długość / szerokość / wysokość 4041 / 1762 / 1490 mm
Rozstaw osi 2510 mm
Masa własna 1260 kg
Ładowność 405 kg
Bagażnik 275 / 1030 l
Zbiornik paliwa 45 l
Nadwozie hatchback
Drzwi / miejsca 3 / 4
NA CZYM STOI?
Koła 205/45 R17
JAK SZYBKI?
Przyspieszenie 0-100 km/h 8,2 s
Prędkość maksymalna 208 km/h
JAK BARDZO SPRAGNIONY?
Spalanie (miasto/trasa/średnie)
- fabryczne 9,6 / 5,3 / 6,9 l/100 km
- w naszym teście 11,3 / 7,5 / 8,9 l/100 km
emisja CO2 162 g/km
JAK DROGI?
- cena już od 64.990 PLN
- egzemplarz testowany 70.490 PLN
Gwarancja
- mechaniczna 3 lata
- perforacyjna 8 lat
- na lakier 3 lata
Przeglądy co 20.000 km


































